Znajomość fizyki…

To list, który dostałem od przyjaciela Zdzicha Jałowieckiego, byłego świetnego zawodnika, trenera i prezesa częstochowskiego Włokniarza. Niebawem zobaczymy go w pojedynku z Gregiem Hancockiem. Twardy facet 🙂

 

zdzichu

 

„Czołem Adam! Gratuluje Ci za ocenę wykluczenia Pedersena w Grand Prix w Goeteborgu. Syn Andrzeja powinien więcej zdobyć wiedzy o technice prowadzenia motocykla na łuku toru żużlowego. Każdy sędzia powinen być zobowiązany do przeszkolenia. Wiedzieć coś o nauce jaką jest fizyka. Już każdy sympatyk tego sportu wie żeby pokonać łuk toru trzeba motocykl wprowadzić w tzw. ślizg kontrolowany umożliwiający obrone przed siłą odśrodkową i jazde po łuku z maksymalną szbkością. Głupotą i niewiedzą było „przyklejanie” przedniego koła motocykla Sajtfudinowa do tylnego koła Pedersena po zewnętrznej stronie. Tego pan sędzia Grodzki nie wie. Miałem wspólny język na te tematy z Z. Flaśińskim. Dlatego byłem wykładowcą i egzaminatorem kursów trenerów i napisałem trochę na te tematy. Niestety jest mnóstwo ludzi niedouczonych w różnych dziedzinach wiedzy, tacy niekiedy są autorytetami – takie jest życie.”

Wielbłąd Grodzkiego

Tak, Wojciech Grodzki sędziujący trzeci turniej z serii Grand Prix w Goeteborgu niesłusznie wykluczył Duńczyka Nickiego Pedersena  w sytuacji konfliktowej na torze z Rosjaninem Emilem Sajfutdinem. W finale upadli obaj, ale Duńczyk był niewinny. Padło na niego po błyskawicznej reakcji sędziego. Nie zastanowił się ani na chwilę, a nie jest nieomylny. Nicki był wściekły. Takie decyzje wypaczają sport, łatwo też w żużlu przykleja się etykiety zawodnikom jeżdżącym odważnie. I Duńczyk, i Rosjanin do takich należą, z tym że pierwszy jest trzykrotnym mistrzem świata, drugi pretendentem w debiucie.

Sędziów międzynarodowych na żużlu z dobrą opinią nie jest wielu. W ubiegłym sezonie odpadł z wydawania werdyktów Marek Wojaczek po kilku latach bycia w elicie, teraz znów polski arbiter jest w centrum uwagi i odegrał na Ullevi kiepską rolę. Zdarza się każdemu, ale najgorzej jest wierzyć w swoją wielkość. Wojciech, syn Andrzeja działacza międzynarodowego powinien zatem uderzyć się w piersi. A jakie będzie miał zadośćuczynienie Nicki? 

Łatwo być obnoszonym prominentem, szybko kogoś skrzywdzić, zniszczyć sens sportu. Grodzki jr. ma na sumieniu międzynarodowego „wielbłąda” i musi teraz na nim jeździć po Opolu.