Prawda i ustępliwość

Czy się chce czy też nie… trenujemy, zdobywamy, wygrywamy, przegrywamy. Walczymy. Kalendarz jest nieubłagany, pogoda również, jeszcze ziemia zmarznięta, na północy Polski inaczej, na południu popuszcza, jednak nic nie wiadomo do końca. Nad nami krąży…

“A z epidemiami jest tak, że nowy agresywny patogen szerzy się, szerzy i z czasem wycisza – ospie to zajęło 300 lat, dżumie podobnie. Inne po prostu stają się mniej niebezpieczne – takim przykładem są koronawirusy, po których zostały nam przeziębienia. To samo będzie z COVID – em. Podstawa to poprawa warunków sanitarno – epidemilogicznych, przestrzeganie restrykcji, masowe szczepienia. Za mówienie tych oczywistych prawd jestem obrzucany błotem”- mówi w obszernym, interesującym wywiadzie na łamach “Gazety Wyborczej” znany wrocławski lekarz prof. Krzysztof Simon. Raz po raz głosi od początku zarazy różne prawdy, może jedną z nich zakończę ten felieton, który pisany jest na progu sportowego kalendarza w żużlu. Prognozy meteo budzą niepokoje. Są drużyny, które nieśmiało trenują. Polska ligowa jest w strukturze zawodniczej zróżnicowana, przecież nie jeżdżą tylko Polacy. Ubiegła premiera była mocno opóźniona i tak samo jawi się teraz, oczywiście trudno siedzieć na przysłowiowych “walizkach”. Prace torowe nie są wszędzie możliwe, bo gleba twarda jak skała/Gorzów/. Można zrobić torowi krzywdę mówią fachowcy. W kontekście “mgły covidowej” premiera ligowa sezonu jest niewiadoma. Treningi poza Polską są w sytuacji pandemii niemożliwe, więc próżnia trwa… “po co robimy te przygotowania, skoro nie jest znana data startu ?” pyta jeden ze szkoleniowców. Nie tylko speedway ma stos pytań,  niestety taka jest nasza rzeczywistość, więc los i aura jest naszym bytem.

Czekamy na oficjalne komunikaty… mecze, turnieje to jedna strona medalu, drugą jest widownia… jeszcze większa zagadka. O ile rok temu nie było mowy o szczepieniach, teraz będziemy mieli fanów już po dawkach, jak zachować się sprawiedliwie, zadają sobie pytania w klubach. Wiadomo, że szczepi się najstarszych, większość fanów jednak jest poniżej tej granicy wiekowej. Sprzedawano karnety, co zrobić więc z ich posiadaczami? Sporo wątpliwości a sport bez kibiców jest atrapą.

Dobiega koniec serialu Maksyma Drabika; Polada chce zmiany wyroku, na razie zawodnik wrocławski “wisi” na rok. Młody żużlowiec targany jest stresem, ciągle czeka, męka pańska, trwają spekulacje. Nie są to łatwe decyzje życiowe, nie tylko dla młodych ludzi, bo sportowiec łaknie rywalizacji, zaś wirtualna “bitwa” wykańcza i trzeba mieć silną psychikę by wytrzymać obciążenia. Każdy miesiąc można liczyć razy 3.

Nie jest to gładki tekst, nie dotyczy wyników, sylwetek, raczej drugiej strony tego, co nas w tym świecie sportowym otacza. Psychika człowieka nie jest z żelaza, często “wysiada”, gdy drąży go niepewność jutra. A czas mamy dodatkowo “izolacyjny”.

I nie zmotywuje nas do końca w tej sytuacji olbrzymi wyczyn Jana Błachowicza, który na ringu w Las Vegas wygrał wagę półciężką UFC. “ Książę z Cieszyna” wypunktował Nigeryjczyka w znakomitym stylu. Nadto radują nas gole Roberta Lewandowskiego w Bayernie Monachium, który trafia, króluje, zarabia krocie, ciągle media mu wyliczają a ten strzela jak wyborowy snajper. Iga Świątek zdobywa korty świata, robi postępy staje się gwiazdą. Oto mistrzem świata zostaje na skoczni narciarskiej niespodziewanie Piotr Żyła a jego entuzjazm rozbraja wszystkich po kolei. Przed nami loty w Planicy.

“Ja też chciałbym już wystartować, powalczyć”… słyszę intuicyjnie…kiedy żużlowcy siedzą w domach i oglądają sukcesy rodaków, rwą im się serca do ścigania, trzeba ich rozumieć, głos sportowych charakterów. Jedno ich łączy –  pustka widowni, symulowana na ekranach TV publiczność nie zadawala. Kibice są integralną częścią wydarzeń sportowych, speedway mocno cierpi, gdyż fanów nigdy nie brakowało.

Wrócił po półrocznym pobycie w specjalistycznym szpitalu, bratanek Tomasza Golloba, czyli starszego Jacka – Oskar Ajtner. Odebrała go ze szpitala w Świeciu matka Anna. Oskar podobno odmieniony po psychiatrycznych badaniach. Młodzieniec uzdolniony muzycznie, pochodzi  ze znanej  rodziny żużlowej i chciał ścigać się jak wujek, ojciec, presja była potężna i nie potrafił sobie ułożyć kariery. Kiedy jest się młodym wzorce działają jak narkotyk, wujek Tomasz słynny, ojciec były mistrz Polski. Rozchwiana głowa, napakowana rodzinnymi medalami z lewa, prawa. A przecież nikt niczego nie musi. Znam przypadki rodzinne, kiedy drogi rozchodzą się, relacje rozpływają, bo ambicje rodziców są inne od dróg dzieci. Matka Oskara zadowolona, że syn już zdrowy w domu a ten zapowiada na gorąco, że chce wrócić na tor. Robert Sawina, toruński ambitny były zawodnik, odradza Oskarowi i podkreśla, że powroty po przejściach są trudne i bywa, że kończą się jeszcze większą depresją. Znane są przykłady żużlowe, często dramatyczne. Nie tylko speedway jest jedynym zajęciem. Psychologia powinna szczerze rozstrzygnąć w tym zawiłym przypadku młodego sportowca ze znanego klanu.  Ten rodzinny skomplikowany w relacjach rodzinnych przykład daje dużo do myślenia każdemu, komu zależy na zdrowiu, ba, czasem i życiu. Speedway to nie szachy. Extrema, adrenalina, człowiek związany z motocyklem. Odpowiedzialność startów nie jest solowa.

Wspomniałem o profesorze Krzysztofie Simonie, który leczy jak rzadko kto; otóż przypomniał on w cytowanym powyżej wywiadzie, taką oto maksymę: “veritas odium parit, obsequium amicos”, czyli –  “prawda rodzi nienawiść a ustępliwość przyjaciół”.  Mądre, trudne. Myślenie jest także swoistym treningiem.