Samoodejście, dlaczego? Największym dobrem jest życie

Wypadek, choroba, nagła, trudna sytuacja… Samobójcy zostawiają po sobie gwałtowny ból. Rodzą się pytania dlaczego i najczęściej nie ma odpowiedzi a przypuszczenia bywają tajemnicze i nieodgadnione. Speedway jest sportem ekstremalnym, niebezpiecznym nie tylko z powodu na kraksy, które okaleczają ciało ale bywa, że zostawiają trwałe kalectwo do końca życia. Zawodnik jeżdżący na żużlu ma stres, on nie boi się ale nie jest wolny od myśli o niebezpieczeństwie. W trakcie walki na torze zapomina się o tym, tam buzuje adrenalina i każdy sportowiec chce swoją ambicją pokonać wszystko. Albo udaje się, albo zwycięstwo zostaje odłożone na później, trudno zresetować niebezpieczeństwo.

Profesor dr. hab. Agnieszka Gmitrowicz, psychiatra z AM w Łodzi mówi tak: “ Ja nigdy bym się nie podjęła wytłumaczenia, dlaczego ktoś popełnił samobójstwo, jeśli tej osoby nie poznałam i nie mogłam jej wcześniej zdiagnozować”.

“Wskakuję” w historię żużlowych przejść, nie mam zamiaru robić statystyk, dotknę tych faktów, no i osób, które znałem. Dawno temu Australijczyk William Robert “Billy” Sanders popełnił samobójstwo, wsiadł do auta, włączył silnik i zatruł się w garażu spalinami. Był nazywany “australijską strzałą”, uczestnik wielu finałów światowych, znakomity, sympatyczny, przystojny. Wicemistrz świata, medalista, postać znacząca w żużlu. Billy miał problem z żoną, którą zainteresował się jego kolega z reprezentacji “Kangurów”. Szok a psychika Sandersa była za słaba, więc sam zadał sobie cios. Koniec.

Wielki talent angielskiego żużla Kenny Carter, zwinny na torze, marzący o tytule mistrza świata, nie doczekał takiej satysfakcji, w Los Angeles na Coliseum w kontrowersyjnej sytuacji lepszy od Cartera okazał się Bruce Penhall, kalifornijskie bożyszcze żużlowych serc, także mojego. Na swojej farmie Kenny po rodzinnej sprzeczce bierze dubeltówkę i strzela do żony, potem do siebie. Dwie ofiary, dramat oblatuje sportowy świat. Kariera Cartera stała otworem, furiat popełnia morderstwo, dzieci zostają sierotami. Tragiczny western.

DLACZEGO on to zrobił?

A dlaczego Edward Jancarz zostaje zasztyletowany przez drugą żonę pewnej styczniowej nocy w Gorzowie? Ikona polskiego i światowego żużla ginie a sensacja jest wstrząsem, nie tylko w środowisku żużlowym. Noż jest ostry tak, jak i wiadomość, że Eddy umiera.

Polska scena żużlowych wydarzeń. Robert Dados, lubelski matador, talent wyjątkowy do ścigania się na torach. Mistrz świata juniorów. Luzacki idol, popularny, efektowny jazdami i efektywny punktowymi zdobyczami. Odlatuje z Lublina, jest we Wrocławiu, w Grudziądzu. Przeżywa ciężki wypadek drogowy w Grudziądzu, “zalicza” próbę samobójstwa, już nie wiem, co było pierwsze. Podczas Grand Prix w Kopenhadze na Parken nagle jedzie pod prąd. Ma zaburzenia psychiczne, błądzi, zły duch czeka na okazję. Robert Dados wybiera śmierć, skraca życie, zadaje potężny ból rodzinie. Dotychczasowe jego życie już było karierą a mogło być jeszcze większą. Już nie będzie.

DLACZEGO on to zrobił?

“Problem samobójstw jest bardzo złożony, a każda osoba ma inną historię życia”, mówi prof. A. Gmitrowicz. – “Zidentyfikowane zostały oczywiście różne czynniki ryzyka. Samobójstwo nie jest przeważnie czymś, co się zdarza bez uprzedzenia. To bardzo często jest proces” oświadcza profesor w rozmowie z Urszulą Rybicką… “Można go przedstawić w postaci wykresu. Na jednej osi można zaznaczyć czynniki ryzyka genetyczne i uwarunkowania osobowościowe, a na drugiej osi można odłożyć stresory, czyli kolejne sytuacje w życiu powodujące stres.”

Młody zawodnik Falubazu Zielona Góra Rafał Kurmański targnął się przed laty na życie. Niesamowita historia, jak inne przypadki, niestety. Młody talent, obiecujacy, życie i medale przed nim a jednak śmiertelna decyzja jest silniejsza od rozumu. Straszne.

Rybniczanin Łukasz Romanek, mistrz Europy, sentymentalny, ambitny. Miał presję na wynik, lecz poza żużlem są też sprawy ważne. O tym warto pamiętać! Trzeba o tym mówić. Był taki skoczek narciarski z USA, który cieszył się z tego, że poleciał, nie wywrócił, wylądował. Oczywiście ambicje są nie do zważenia, inne u każdego, nic jednak na siłę. Łukasz podobnie, jak Rafał i Robert wybrali samoodejście, brutalnie przerwali młode życia, które rokowało sukcesy. Wcześnie złamali swoje charaktery.

Słoweniec Matej Ferjan, żużlowiec lubiany, zżyty z Polską decyduje się na koniec. Wstrząsające. Nitka życia przecięta wbrew naturze. Płaczemy i brniemy w nicość.

DLACZEGO oni to zrobili?

Na oko gladiatorzy, w środku wątli. Szacuje się, że ok. 40 proc. młodych ludzi w Polsce ma myśli samobójcze. Liczba ta rośnie w cywilizacyjnym zawrotnym kieracie.

Bohaterów nie satysfakcjonują słowa: musisz wziąć się w garść. Wszystko albo nic?

TOMASZ JĘDRZEJAK ostatni smutny, tragiczny przypadek samobójstwa…

Znów przywołuję opinię prof. A. Gmitrowicz: – Jeżeli dojdzie do pewnej kumulacji, czyli u osoby, która ma predyspozycje/ tzw. podatność/ nagromadzą negatywne doświadczenia i kryzysy, to ryzyko zamachu samobójczego znacznie wzrasta…

Tomasz Jędrzejak, b. mistrz Polski, zawodnik urodzony w Ostrowie Wlkp. tam mieszkający z rodziną/ dwie nastoletnie córki/ kilka dni temu okrył żałobą bliskich. I nie tylko, cały sportowy świat nie może zrozumieć dlaczego to zrobił, półtora dnia po udanym meczu. Dyskusje trwają, człowiek czasem nie może sobie poradzić sam. Ale dlaczego inni nie widzą załamań, no właśnie jest taki kamuflaż psychiczny. Niby nic a jednak zło dopada. Niszczy psyche, obezwładnia, brakuje wyobraźni, jest destrukcja.

Samobójstwa są nagłymi zdarzeniami, które jak atak serca szokują otoczenie. Jeśli nie ma widocznych symptomów, zrozumienie ostatecznej sytuacji jest niemożliwe. Absolutnie.

SPEEDWAY jest znaczony śmiertelnymi wypadkami na torze, trwałym kalectwem na całe życie. A jednak startują młodzi, chcą być mistrzami, ginie na torze zawodnik a jego brat zaczyna ściganie. Nieprawdopodobne, prawdziwe. Cóż za moc w ludziach, strach wypędzony, ambicja wyżyłowana, wygrywa etos ścigania za wszelką cenę. A cena ostatniej chwili życia jest wciąż bardzo wysoka! Paradoksy gniotą sumienia.

Każdy człowiek ma swój Stalingrad życiowy, mniejszy, większy, górki i dołki, trzeba pokonać zło, żyć dobrymi wspomnieniami a te malowane na czarno odrzucić.

Porady psychologów w życiu pomagają, psychoanalitycy, psychiatrzy pozwalają wrócić do normalności. Każdy chce może czasem wynurzyć się z otchłani dręczących myśli i lekarz jest konieczny. A jeśli furtka ratunkowa zamknięta? Co się robi, by pomóc zawodnikom? Szkoleniowcom, nawet prezesom… Nie ma co się wstydzić. Stać chyba polską władzę żużlową na taką osobę, która bezpłatnie pomoże każdemu w potrzebie. Pogoń za wynikami, pęd dygnitarzy za apanażami – zaciemniają skomplikowane problemy ludzi. Jeśli władze żyją z “żużlowych galerników”, powinny obowiązkowo zadbać o ich życie, kondycję, pomyślność. Pamiętacie jak bohater amerykańskiego serialu Soprano korzystał z psychoanalityczki? Kosztowne, konieczne wizyty; mam informacje, że obecnie w Polsce sporo osób korzysta z porad psychologów, psychiatrów, gdyż życie jest bezwzględne w swojej istocie. “Wyścig szczurów” zabija humanizm i drenuje bezwzględnie. Jak to możliwe, żeby zawodnicy po turnieju Grand Prix w Szwecji/ Malilla/ pędzili 1600 km na mecz Ekstraligi do Częstochowy; byłem tam i widziałem zmęczenie, zawody GP skończyły się późno w sobotę z powodu złej pogody a mecz w Polsce zaczynał w niedzielę o godz. 17.00. no a we wtorek ligowe ściganie w Szwecji. Człowiek musi zregenerować siły, być w pełni wypoczętym, zdrowym, gotowym do jazdy. Działacze z innych sportów nie pojmują tak obciążonego kalendarza. Czy piłkarz Ronaldo gra mecz dzień po dniu? On biega, żużlowiec jeździ. Proponuję, by po turnieju GP daleko poza granicami Polski, dygnitarze żużlowych salonów szybko wrócili/ śpiąc czy nie/ a potem przebiegli na stadionie choćby jedno okrążenie na torze… Za darmo.

DAXuCtBXcAAnaxV

Wynik czy człowiek ?

 

Zrzut ekranu 2016-06-29 o 10.14.19

  1. Kilka słabo przespanych nocy. Myślę i myślę a minuty lecą powoli, dręczą, oczy schną, już robi się jasno za oknem a ptaki urządzają festiwal. Orgia głosów. Co robić ? Wstać, nie myśleć i napisać. Jak? Temat ciężki, moralny, natura ludzka jest trudną materią, zagadkową i doświadczaną niemiłosiernie przez los. Jak żyć, jak pogodzić dylematy i wybrać drogę nie koniecznie do gwiazd?
  2. Jadę autem i w dali widzę niebieskie światła. Wypadek. Straż pożarna, zbiegowisko, trzy samochody rozwalone jak porcelanowe filiżanki. Ambulans odjeżdża z rannymi, jedna ofiara niestety czeka na pomoc. Obok tragedia ale życie niesie dalej i auta lekko zwalniając, pędzą potem jak szalone. Nie ma umiaru. Pogoń, żeby zdążyć na czas. Jedna z moich babć zawsze mówiła, kiedy przyjeżdżałem do niej na rowerze, jedź powoli, zawsze zdążysz, najwyżej się spóźnisz. Łatwo mówić, gorzej z wykonaniem, zwłaszcza kiedy jest się młodym i życie kusi jak diabeł.
  3. Jacek Rempała/ rocznik 1971/ był pierwszym, który wprowadził rodzinę na żużlową arenę. Talent, potem pojechali tą drogą jego bracia. Spod Tarnowa w świat. Speedway podobnie, jak każdy sport jest namiętnością, która czasami przypomina obłęd. Potrzebna jednak chłodna głowa, mimo gorącego serca. Jacek Rempała stracił na torze 18 – letniego syna, Krystiana. Rozpacz. Nie tak dawno ojciec podjął rodzinną decyzję i chce jeździć w macierzystej tarnowskiej Unii, pomagać innym, zająć się tym, co było dotychczas jego życiem w klubowym wymiarze, na terenie, gdzie zaczynał bogatą karierę. Trudna decyzja, która wywołuje kontrowersje. Rozumiem Jacka Rempałę ale nie rozumiem innych, którzy węszą w tym jakieś podteksty. Mali ludzie do gry o pieniądze, nie zawsze o czystych intencjach. Wywiad jaki ukazał się w internecie z ojcem tragicznie zmarłego syna jest sygnałem, że speedway poza naturalnymi zagrożeniami, nie jest kontrolowany a zawodnicy traktowani jak gladiatorzy. Nie zgadzam się z bohaterem wywiadu, że szybkość nie jest najważniejsza. Jest również! Speedway poprzez tunningi pozyskał maszyny szybkie. Ten sport od kiedy wytłumiono tłumiki bezsensownie stracił sens zabawy a stał się niebezpiecznym narzędziem w rękach sponsorów i zarządzających tym sportem. Żużel nie jest szachami ani wioślarstwem; człowiek wsiada na motocykl i robi się rodeo. Nie każdy potrafi okiełzać te “konie” zwłaszcza, gdy jest młodym, bez rutyny i nabuzowany przez prowadzących w klubie. Jazda za wszelką cenę z poparciem pseudo opiekunów kończy się czasami tragedią.

Na wypadki składa się sporo przyczyn, poszukiwanie sedna jest koniecznością, obowiązkiem dla wyciągnięcia wniosków. Czy są dyskutowane uczciwie i realizowane?

  1. Młody człowiek walczy o życie, które zostało przetrącone brutalnie. Liczą się minuty, nie godziny. Trwa walka i nitka życia chwieje się jak szalona. Najbliższym serce wyskakuje z ciała. Nie wszyscy to rozumieją. Wypadek na torze nie był solowym przypadkiem. Uczestnik rybnickiego wypadku na torze, podobno z rozterkami/?!/ startuje w podrzędnych zawodach. “Ktoś” go tam wysyła, startuje, nie jest w stanie podjąć męskiej decyzji, moralnie rozumianej, że nie wypada. Oczywiście można w życiu wszystko, jest jednak ale! To tak, jak w wypadku drogowym ktoś ranny/ albo gorzej/

leży na poboczu a samochody mkną zwariowane i ludzie przypatrują się beznamiętnie. Syndrom tych czasów? Zdziczenie sięga dramatu niedawnej strzelaniny w amerykańskim Orlando i raz po raz świat jest kopnięty czynami, które trudno zrozumieć w obecnej cywilizacji. Haniebne czyny nie uzdrawiają bynajmniej świata, lecz jak uczy historia demoralizują. “Ktoś” jednak jest odpowiedzialny za takie “ustawki”, które wpisują się w rejestr fatalnych zdarzeń. Można je korygować i trzeba do tego mocnych charakterów.

  1. Jeden z żużlowych celebrytów w wywiadzie interentowym chyba śledzi moje felietony i snuje perspektywy nie podając źródła. Cwaniactwo. Zresztą wiele problemów magluję i magluję, aż “pranie” wysycha na wióry. Nudności mam, kiedy słyszę, że trzeba to albo tamto zrobić. Kiedy? Żeby mówić w wymiarze światowym, warto zrobić na swoim podwórku porządek! Rutynowe czczenie śmierci tradycyjną minutą ciszy nie załatwia problemów i warto wreszcie mówić głośno, bo głaskanie się po plecach dobranego /mierny ale wierny/ towarzystwa nie powoduje koniecznych zmian. Polski speedway niestety nie ma autorytetu, który by tym towarzystywem potrząsnął i ustawił do raportu! Dyskusje celebryckie i wyświechtane frazesy depczą historię nie w tym kierunku a sport musi być zdrowy i szczęśliwy.

A więc WYNIK, punkty, czy CZŁOWIEK dosiadający motocykla decyduje o swoim losie i SPORTU, który wjeżdża raz po raz w zakręty śmierci?!

  1. Najbardziej bulwersują opinie, że żużel ma wkalkulowane wypadki w historię. Jakby samousprawiedliwienie na ciąg niedorobionych działań. Tak, wypadki, upadki będą, bo żużlowiec nie biegnie ani nie macha wiosłem, nie rzuca kulą ani dyskiem, nie kopie piłki ani nie gra w tenisa. Kontuzje są wpisane w rejstr medycznych przypadków każdego sportu. Można się potknąć w drodze na trening. Nie błaznujmy jednak i trochę pokory oraz szacunku wokoło. “Ktoś” żużlowców pcha do walki na torze, byle wynik, byle punkty. Hazard. Prezes, szkoleniowiec a gdzie jest LEKARZ?! Na futbolowych ME we Francji, w przypadku bramkarza Wojciecha Szczęsnego medyk wydał ostateczna decyzję żeby nie grał w arcyważnym meczu z Niemcami. Z szacunkiem, choć na pewno z bólem serca, mówił o tym trener Adam Nawałka. Takich decyzji i takich postaw potrzebuje speedway. Zawodnicy jeżdżą podrutowani, pospawani aby tylko wziąć udział w meczu, turnieju, oczywiście nie zawsze, lecz praktyki są ogólnie znane i ledwie uratowany jest zagrożeniem dla siebie i rywali. Nie zasłaniajmy oczu i nie udawajmy ślepych herosów. Nie wyleczona każda kontuzja jest w przypadku tego sportu zagrożeniem, która ujawniona powinna być surowo ukarana. Zawodnik nie jedzie sam i jeśli ktoś nie jest w pełni sił stwarza niebezpieczne sytuacje, które boleśnie “dotykają” pozostałych uczestników wyścigów. Zero tolerancji władzom żużla! To nie jest wtedy sport a pojedynki gladiatorów przy aplauzie zorganizowanych grup zarządzania zawodnikami.

I dlatego nie zawsze mogę zasnąć a noc bywa złym dniem. Dobranoc.