Łzy spadają na maski

Screenshot 2020-08-04 at 18.48.27

Żal mi się zrobiło okrutnie. Liga posypała się trochę, jak domek z kart. Jeden człowiek w parkingu w Rybniku/ potem jeszcze mechanik/ wg. procedur przyjętych słusznie przez mocodawców ligowych rozgrywek, u którego wykryto koronawirusa wywrócił kalendarz, bez telewizyjnego rechotu. Na razie cząstkowo, nie chcę zapeszać ale do tej pory mecze leciały jak kartki z kalendarza. Sprawnie, jakby nie ten świat. Aż tu nagle mecz ROW – Unia Leszno i jego pokłosie spowodował blokadę. Odwołane spotkania, badania, kwarantanny, jeszcze nie wiadomo co będzie dalej, bo wirus krąży jak zaraza. Chyba za dobrze było – mówi mi jeden z przyjaciół, który ogląda pilnie mecze, więc dyskutowaliśmy o decyzjach sędziów, incydentach na torze, o komentowaniu w TV – dobrym i złym, często podpowiadał mi niektóre rzeczy, bo na tym sporcie się zna i sponsorował imprezy, zawodników. On w stolicy, ja w Katowicach, hot line funkcjonowała bez zarzutu. Jeszcze u mnie dochodzi piłka nożna, która kasuje mi czas. Życie wracało po przerwie do normy. Aż tu nagle bomba w ogródku. Pierwsza ale nie ostatnia. Speedway rozwija żagle na różne konkurencje. Żal mi organizatorów, zawodników, którzy napędzali się z ambicjami wielkimi, żal mi kibiców tych, którzy przychodzili na stadiony, wprawdzie cząstkowo, lecz mieli taką szansę oraz żal fanów, ogromna rzesza, śledzących wydarzenia w domach. Zaczęły się także turnieje indywidulanych mistrzostw Europy, dwa turnieje, ten trzeci niemal tuż przed wyścigami wycofany, bo zawodnicy jeżdżący w serialu SEC zostali zablokowani zgodnie z medycznymi zasadami. Firma One Sport, która organizuje IME rozpędzała się na dobre, w odróżnieniu od Międzynarodowej Federacji Motocyklowej/ FIM/. Toruńska OS zdecydowała się szybko na urządzenie imprez i wyłonienie mistrza tegorocznego, pandemicznego. Los jednak spłatał przykrego figla i procedury anty wirusowe zadziałały.

A żużlowy FIM w letargu, śpiączka bardzo niebezpieczna, bo grozi snem zimowym. Nie jest to śpiączka farmakologiczna, lecz spowodowana brakiem pomysłu na aktywację mistrzostw świata. Logowania nie ma, resetu brak, absencja kreacji. Jeśli polska strona żużlowa nie przejmie inicjatywy, może być incydent historycznej luki w ciągłości indywidualnych MŚ. Trudno? Nie, jeszcze bije dzwon na trwogę i jest czas na urządzenie jednego finału IMŚ, który rozwiąże problem nie tylko na jeden sezon.

Ciągle ubolewam nad bezradnością FIM. Polskie władze żużlowe uruchomiły modelowo start ligowy, zapewniły “pracę” polskim zawodnikom i zagranicznym. Przykro mi, że nie usłyszałem ani razu pochwały z flanki zawodniczej polskiej i międzynarodowej, że tak się stało. Bo wcale tak nie musiało być, tolerując śpiączkę FIM.  Zafundowaliśmy Moto Igrzyska, uczestnikom i widzom. Trudno przewidzieć co będzie dalej, bo jeśli znów wirus zatańczy? Nie ma pewności. Dlatego tempo rozgrywek musi być diabelnie szybkie. Publiczność jest telewizyjna, straci dużo, niestety cierpliwość musi być trenowana na maksa. Już tyle kibice czekali, wierni, miłosierni, wybaczą i takie przypadki niezależne od nikogo. Los tak chciał? Nie należy kusić go nadaremnie. Rozbuchało się towarzystwo.

O tym potem.

Wracam do zaliczonych meczów. Sędziowie wyraźnie wytrącili powtórki niby “kradzionych” startów, doceniając wartość sportu. Brawo. Komentatorzy dopatrują się jeszcze czasami mrugnięcia powieki, ruchu. Bez przesady, nie róbmy z żużla apteki. Ostatnio znów słyszałem od Nowego na antenie z Torunia, że ktoś ukradł start/ 2 razy/, popraw się dżentelmenie, bo barwę głosu masz oryginalną i potok słów jak tatrzański wodospad. Nie ma kradzieży startu, to złe słowo, jest tylko refleks, którego chłopcy uczą się od małego. Nie dopatrujmy się zatem niczego złego pod taśmą, bo nadleci wirus w koronie i zdmuchnie wszystko. I nie pomoże chocholi, komentatorski śmiech, z byle czego.

I jeszcze jedno szpryca pro publico bono… Otóż trudno ją zważyć, obojętnie gdzie leci czy z toru rybnickiego, lubelskiego czy gorzowskiego. Tam była ciężka, tam lekka, zastępcze tematy z ogródków działkowych, brakuje jeszcze gadającym głowom kufli. Jeszcze o torach; wydaje się, że jest znacznie lepiej niż było, sprzyjają rywalizacji a speedway ogląda się najlepiej, gdy są mijanki. Był ostatni a jest pierwszy. I o to chodzi moi drodzy. Więc zachłystujemy się, kiedy dech nam zapierają wyścigi na żyletkę, od startu do mety. Raz jeszcze przypominam, że warto wrócić w regulaminach do połówek punktu, wszak nie ma fotokomórek więc trudno rozstrzygnąć kto wygrał a mieliśmy już w tym sezonie taki przypadek. Książka regulaminów jest wypasiona z lukami.

Czekam na sprawiedliwy wyrok/pisząc nie znam werdyktu KOL/ meczu w Gorzowie z częstochowskim Włókniarzem z powodu braku prądu. Awaria będzie usunięta dopiero z początkiem sierpnia. Nadal wisi kuriozalna sprawa młodego Maksa Drabika z wrocławskiego klubu, chyba wcześniej zakończą się rozgrywki ligowe, niż ten zawodnik otrzyma wyrok Polady. Chyba nie przyschło, było przecież dużo deszczu. Sport potrzebuje decyzji szybkich, wtedy obojętnie czy w lewo, czy w prawo wokanda staje się wiarygodna; kiedy transparentność traci walor, rodzą się podejrzenia o mataczenie.

Każdy sport, nie tylko speedway, wymaga ocen sprawiedliwie szybkich, casus tej sprawy drabikowej przypomina drabinę do nikąd. Krążą różne wersje, fake newsy.

I na koniec uwaga jak trwoga. Zawodnicy nie powinni lekceważyć wroga w postaci wirusa. Jeśli ktoś chodzi do kilku sklepów a nie do jednego, ma większe szanse na zakażenie. Zawodnicy krążą między klubami, gdy znajdzie się zakażony tracą dwa, trzy kluby. Stop, róbmy rygor, który pozwoli na odjazd ligowy bez statusu zawodnika –  gościa. Mamy przykłady złe a poluzowanie obostrzeń w klubach grozi katastrofą. Władze Ekstraligi powinny wydać komunikat, który zaostrzy “wędrówki ludów”, lepiej mieć coś, aniżeli nic. Nie mnóżmy turniejów, nie wkręcajmy się w zabawę, bo lepiej zaliczyć ligowe wyścigi i zdrowo zakończyć sezon. Rusza też druga liga, mikra, warto zadbać o zaplecze. I ten trudny okres zakończyć egzaminem jednym a dobrym, trzymajmy więc ligi pod rygorem, “goście – wirusy” mogą nam zepsuć w tym chorym sezonie wszystko. Nie chciałbym aby łzy umoczyły maski.