Wysoka cena wstydu

Angielscy kibice piłkarscy byli postrachem Europy i tam gdzie się pojawiali pozostawiali spustoszenie, rannych, czasami ktoś wyzionął ducha. Było groźnie, bardzo i gospodarze imprez mimo zabezpieczania się ponosili ogromne straty. Tak dalej być nie mogło, toteż angielska premier Margaret Hilda Thatcher, która sprawowała władzę od końca lat siedemdziesiątych do 1990 podjęła decyzje o zaprowadzeniu porządku. Prawnik, chemik, przede wszystkim polityk nazwana Żelazną Damą z racji twardej ręki w sprawie strajków czy właśnie zaprowadzenia porządku z angielskimi kibicmi, którzy terroryzowali europejskie stadiony. Nie jestem fanem Grzegorza Laty, sympatykiem jego rządzenia na fotelu prezesa PZPN, choć jako reprezentacyjny napastnik narodowej jedenastki brylowal. Tenże Lato przypomniał Margaret Thatcher, jako wzór zrobienia porządku ze stadionowymi bandytami. A co u nas?

U nas wszystko po staremu, choć miało być inaczej. Po kompromitujących awanturach w Kownie, burdach na stadionie Legii, nadal „ Staruch“ o takiej ksywie nadaje rytm kibolowskim rozruchom i kpi w żywe oczy z władzy? Jakiej władzy, pytam bez ogródek?! Co mnie znów poruszyło? Oczywiście ostatnie awantury na stadionie bydgoskiej Zawiszy po piłkarskim finale Pucharu Polski, gdzie Legia wygrała z Lechem. Burdy były nieziemskie, zniszczenie stadionu, bierność służb i bezczelność kiboli nastoletnich, którzy dokazywali jak młode króliki w sałacie. Wstyd mnie ogarniał ogromny, kiedy widziałem bezradność służb porządkowych i śmiałość zakapturzonych kiboli zdecydowanych na walkę do krwi. Bandytyzm przekroczył wszelkie normy.

Co dalej?

Nie można przejść obojętnie obok takich awantur i bezkarności, które ośmielają kolejnych kandydatów na „ Staruchów“ w innych sportach. Futbol daje przykład co można i jak. O mało nie spadłem z krzesła, gdy dowiedziałem się, że po bydgoskich burdach nikogo nie zatrzymano. Dlaczego? Kto zapłaci za zniszczenia sięgające ponad 100 tysięcy złotych?! Kary muszą być i domorośli bandyci zdecydowani na wszystko co najgorsze powinni gołymi rękami pracować nad odnowieniem tego, co zniszczyli. Ciężką pracą wychowuje się zdemoralizowanych psudodemokratycznymi przepisami prawa młodzieńców, silnych, zdrowych, którzy wyrywają jedną ręką brukowe kostki, wyłamują bramy i rzucają przedmiotami ciężkimi jakby to były baloniki. Zakryte twarze na stadionach budzą postrach normalnych kibiców. Mandaty daje się w pełni słońca zwykłym obywatelom, bo taka jest łatwizna, trudniej walczyć z bandytami i zabezpieczyć porządek. Strażnicy miejscy potrafią godzinami marnotrawić czas w oczekiwaniu na zablokowane przez siebie auta… Nie tak dawno motorniczy tramwaju został pchnięty nożem, w autobusie można być splugawionym ordynarnością słów. Służby porządkowe w moim ojczystym kraju nie dbają o normalność, nie dają gwarancji poczucia bezpieczeństwa właśnie tam, gdzie na świecie bywa się zrelaksowanym, gdzie sportowo jest przyjemnie.

Stadiony Lecha Poznań i Legii Warszawa zostały przez wojewodów zamknięte dla publiczności. Szkody bydgoskiego stadionu są wysokie, koszty zabezpieczenia przez służby prewencyjne jeszcze wyższe a „bohaterowie“ wydarzeń siedzą w domach i obmyślają kolejne ustawki. Paradoksy polskiej rzeczywistości; migawki z burd w Polsce obleciały już Europę, co w obliczu zbliżających się finałów EURO – 2012 odstrasza potencjalnych kibiców, jest czarną reklamą imprezy jakiej jeszcze w Polsce nie mieliśmy.

Państwo jest bezradne wobec patologii, wobec recydywy i dlatego podnoszę ten przykry temat, bo choć na żużlu jest spokojnie, lecz licho nie śpi i brak kar ośmiela chuligańskie zapędy.

I pomyśleć, że na brytyjskich stadionach, hiszpańskich czy jeszcze innych ludzie siedzą kulturalnie, dopingują, bawią się rodzinnie i cieszą z oglądanego sportu. Budzą te widoki moją szczerą zazdrość.

Kokietowanie „klubów niby kibica“ przez zarządzających imprezami sportowymi wywoływało zawsze moje zdziwienie, przekraczanie granic przyzwoitości i przymilanie się do kiboli bez sensu, bo warto przyjrzeć się czy przeciętny kibic może napić się w czasie chłodu czegoś ciepłego albo zimnego w czasie spiekoty, lub wyczyścić foteliki, bo na jednym ze stadionów widzę na trybunie archiwalną ptasią kupę od dawna. Każdy musi znać swoje miejsce w szeregu czyli prezes, zawodnik, kibic, porządkowy, policjant, gastronom.

I jeszcze jedno. Mamy teraz stadionowe ochrony, często po chamsku odnoszących się ochroniarzy. Dawniej kluby same zabezpieczały stadionowe bramki, dbały o porządek na obiektach, a jak było groźnie, wkraczali mundurowi. Było zwykle sympatycznie i niech mi nikt nie mówi, że to był zły PRL… Teraz mamy firmy, które kasują krocie i w przypadkach ekstremalnych, kiedy kosy wirują w powietrzu, są bezradne. Więc jak to jest?.. A bywało na Stadionie Śląskim prawie 100 tysięcy ludzi… Czas zrobił swoje, rozpuszczone towarzystwo pod szyldem „klubów niby kibica“ zajmuje się, jak życie pokazuje, także narkotykami, w wyposażeniu na tzw. ustawki ma arsenał sieker, tasaków, łańcuchów, różnych narzędzi, które mogą uszkodzić zdrowie lub mogą je odebrać. Zamknięcie stadionów dla kibiców nie jest wyjściem, rozwiązaniem są wysokie kary i zapewnienie bycia na stadionach w warunkach bezpiecznych każdemu. Skrajne wypadki jakie ostatnio zachodzą przynoszą niestety wysoką cenę wstydu i budzą strach Panie Premierze mojego ojczystego kraju. A więc jak to będzie? Thatcher przecież dała radę.

23 lutego 2009 roku jedziemy do RYBNIKA!

23 lutego Stowarzyszenie Kibiców i Sympatyków Rybnickiego Żużla „ROW Rybnik” organizuje II Ogólnopolski Turniej Halowej Piłki Nożnej Kibiców KILER CUP 2008. Turniej odbędzie się w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Rybniku Boguszowicach w godzinach od 10.00 do 18.00. Weźmie w nim udział czternaście drużyn z całej Polski.

Sponsorem tytularnym imprezy po raz kolejny została sieć pizzerii KILER. Wśród pozostałych sponsorów należy wymienić firmy: Primo, Prefrow, DomMar, Techmar, Silesia 2000, Pub Amanis, Gont i Regio. Patronat medialny nad imprezą objęły: Telewizja TVT, Radio 90, Tygodnik Rybnicki, Tygodnik Żużlowy oraz www.rybnik.com.pl

Hala w Boguszowicach będzie nie tylko areną zmagań sportowych, ale również miejscem, gdzie spotkać będzie można wielu znamienitych gości.

Organizatorzy postanowili uhonorować byłych żużlowców stanowiących o sile drużyny 12-krotnego Drużynowego Mistrza Polski i zaprosili na turniej Andrzeja Wyglendę, Antoniego Fojcika, Joachima Maja, Piotra Pysznego, Jerzego Gryta, Jana Nowaka, Antoniego Skupienia, Mirosława Korbela i Adama Pawliczka. Zaproszenia otrzymali również Adam Jaźwiecki i Stefan Smołka, dziennikarze zawsze żywo zainteresowani sytuacją w rybnickim klubie. Oprócz gości związanych z Rybnikiem organizatorzy postanowili zaprosić również Andrzeja Szymańskiego, Rafała Wilka, Piotra Winiarza i Krzysztofa Cegielskiego, którzy z powodu odniesionych na torze kontuzji nie mają tak wielu okazji do spotkania z kibicami co czynni zawodnicy. Swoją obecność na turnieju potwierdzili już Andrzej Wyglenda, Joachim Maj, Antoni Fojcik, Antoni Skupień, Adam Pawliczek, Adam Jaźwiecki, Stefan Smołka, Andrzej Szymański, Rafał Wilk i Piotr Winiarz. Organizatorzy za naszym pośrednictwem bardzo serdecznie zapraszają wszystkich sympatyków i kibiców rybnickiego żużla do odwiedzin hali w Boguszowicach 23 lutego. Wstęp na turniej kibiców jest wolny.

Autor: Maciej Prochowski

Więcej: http://sport24.info.pl/cgi-bin/index.pl?mode=news;id=4462