Wara od Warda

Darcy ma rację, pisząc, że tory twarde jakie są teraz powszechnością zabijają walkę i prawdziwi mężczyźni potrzebują aren zmuszających do walki, mijanek, rywalizacji mimo przegranego startu. Zgadzam się z tym talentem, który miał nieść płomień żużla wszędzie, niestety tragiczny wypadek dramatycznie wcześnie zakończył jego błyskotliwą karierę. Jeden z polskich prominentnych działaczy wdał się w polemikę z australijskim talentem. Beznadziejnie, warto znać speedway. Darcy ma rację i nie tylko on.

Ward urodził się w Nanango w 1992 roku, od małego wykazywał spryt do motocykla. Dekarz z sąsiedztwa Trevor Harding kupił dwa motory i chłopak miał używanie. Wysoki “kangur” przyleciał do Europy, w 2009 roku podpisał trzyletni kontrakt z Unibaxem Toruń. I tak zaczęła się kariera fantastycznego ścigania Warda, choć tragicznie krótkiego, gdyż, jak raniony okrutnie ptak spadł z wysokiego pułapu na wózek inwalidzki. Pierwszy raz został mistrzem świata juniorów w 2009 w chorwackim Gorican, drugi raz następnego roku w czeskich Pardubicach. Fenomenalnie. Był najmłodszym mistrzem w historii, zdobył 13 pkt. Jak jeździł Darcy, sympatyczny, roześmiany, mający charakterek? Zdawał sobie sprawę ze swoich ogromnych możliwości, talentu, bawiło go ściganie, efektownie demonstrował na czym polega speedway. A ten sport w okresie kryzysu stracił charyzmatycznego zawodnika, który mógł podnieść z kolan wegetujący poza Polską żużel. W 2013 wygrał pierwszy w życiu turniej Grand Prix w Kopenhadze. Rok później przed GP na Łotwie wykryto u niego alkohol, znikomą dawkę ale była, gdyż młodzieniec nie stronił od luzackiego stylu bycia. Wrócił po zawieszeniu na tor w 2015. Miał też incydenty z “procentami” w rodzinnych stronach Antypodów. Fantazyjny, swobodny, trudny do utemperowania sportowiec, który był zawsze pewny siebie. Przegrywał start po to, by potem zawadiacko gonić rywali; na tym polegała jego walka, jego finezja. Na takie jazdy przychodzi się na stadion, nie na betonowy tor, gdzie start decyduje o wszystkim. Bzdury plecie ktoś, że Darcy krytykuje twarde tory, bo przegrywał start! Nie on jeden w historii, lecz dla wielu dzieje żużla zaczynają się od kilkunastu lat dopiero, a speedway ma już 97 lat. Józef Jarmuła celowo na Weslake przegrywał często pod taśmą a potem brawurowo gonił rywali, by zameldować się na mecie pierwszym, jego popisy na częstochowskim stadionie wyciskały z 20 tysięcznej widowni łzy szczęścia, furę emocji. Tłumaczeniem na twarde tory jest także fakt wprowadzenia nowych tłumików. Nonsens, bo np. na lubelskim torze chłopcy jadą i potrafią ścigać się na milimetry. Co tłumi prędkość?

Darcy Ward miał ciężki wypadek w Zielonej Górze 23 sierpnia 2015 roku, podczas meczu miejscowych z Grudziądzem i przerwany rdzeń kręgosłupa zakończył krótką, błyskotliwą karierę. Troskliwą opiekę miał ze strony swojej dziewczyny Brytyjki Lizzie Turner, wiernie trwała i podtrzymywala na duchu,  wreszcie młodzi pobrali się na australijskiej farmie Cowbell Creak w 2019 roku. Ward od początku mnie fascynował, nie był łatwym rozmówcą, jakby dojrzały w ocenie swojej “pracy”, który zaczynała swój korowód. Uwodził jazdami, choć nie zawsze udawała mu się sztuka doganiania, czasem zabrakło sekund. Australijczyk z życiem na wózku inwalidzkim jest obecny w speedway’u, zabiera głos, dojrzewa w ocenach, śledzi wyniki, Lizzie jest kumplem –  żoną oboje dają radę, miłość i pasja pokonują życiowe przeszkody.

Darcy ma rację, speedway z nadzorem spec komisarzy w Polsce, jest absurdalny, nie wszyscy znają się przecież na torach. Kto wpadł na pomysł KOMISARZY niech powie głośno: to ja, znam się na tym… Brakuje ciągle w żużlu odwagi na miarę internetowej MISJI FUTBOLU, bez obrażania się majestatu na prawdy.

Misja… Leszek Demski, członek GKSŻ odpowiadający za tory, sędziów, sprawia wrażenie człowieka przemęczonego obowiązkami, telewizja kusi, wirują kontrowersje, szeptem wypowiadane. Obsady sędziów dziwne a zmiany potrzebne, patynowa rutyna zabija demokratyczne oceny. Sędzia żużlowy nie może wypowiedzieć się w ogóle, hm… być niemową na zawsze? “Knebel” nawet w sytuacji, kiedy oczekuje się na wypowiedź autorytetu? Jeśli zasłużony arbiter boi się cokolwiek powiedzieć, umiera demokracja sportowa. Marcin Borski sędzia piłkarski, w 2018 roku zakończył karierę, gdyż miał kłopoty z mówieniem prawdy, więc odszedł. Mój przyjaciel nie żyjący Alojzy Jarguz, znakomity międzynarodowy sędzia piłkarski z mazurskich Mikołajek, który miał język niewyparzony, ciągle był na indeksie, lecz mało sobie z tego robił, docniała go światowa centrala, był pierwszym polskim arbitrem na Mundialu, który prowadził spotkanie jako główny rozjemca. Zbigniewa Bońka ukarał czerwoną kartką, kiedy inni bali dać żółtą. Bardziej doceniał go np. szejk, niż rodacy. Męska gra nie dla mięczaków.

Kneblowanie źle się kończy.Wazelina plami. Czy tak trudno spojrzeć w oczy?

SPORT powinien być wolny od układów, kolesiostwa i bicia brudnej piany. Nie zawsze tak jest, oto w skokach narciarskich z uporem maniaka rodzina Kotów jest promowana, słabość wyniku zwalana na mentalność. Musi ktoś skakać, nie może robić czegoś innego? Odwagę warto cenić, chronić twardy charakter, charyzmatyczność pieścić. Prawda szeptana po kątach powoduje niejasności, wspólne zaufanie powinno być majątkiem.