SANTO CIELO…

Rany boskie… Santo cielo…Castagna “zarzyna” speedway tępym nożem. Armando co ty  robisz jako szef światowego żużla? Zamiast rozwijać żużel, zwijasz go do pudełka, polskiego kartonu. Czy wszędzie ma być tak, jak w rodzinnej Italii? Było ongiś płomykiem nadziei Lonigo; tam startował Armando, był jego imiennik Dal Chiele, Valentino Furlanetto/ to on spowodował groźny wypadek Edwarda Jancarza na zielonogórskim torze/, próbowali inni, do Lonigo, sympatycznym miasteczku byli zwolennicy speedway’a, /z Renzo Gianninim, Giani Tombą, no i szefem klubu Gian Luigi “Gigi” Biasinem, twórcą wszystkich poczynań, w tym dziś już 74 – letnim klubie. Wiosną, dawniej, tory były zamarznięte w Skandynawii, Niemczech, Polsce –  przyjeżdżali do Włoch żużlowcy na treningi. Miejscowi otrzymywali zlecenia na organizację turniejów rangi MŚ. Prezydentem FIM był rzymski prawnik Francesco Zerbi. W pobliżu Lonigo manufakturę silników miał Giuseppe Marzotto/ ur. 1944/. GM – robiły szybko karierę i są wiodące do dziś. Co się stało z Lonigo? Już nie ma tam żużla, włoski speedway jest tylko na krańcach starego miasta Udine, w Terenzano. Tylko tyle… A było tak bogato. Włoski guru signore AC zaniedbał speedway u siebie, zatem jak ma wyglądać jego wizja w skali globalnej?  Więc snuje się od dawna mgła niepewności, zaś polska rzeczywistość nie jest wyznacznikiem, że wszystko gra, gdyż niestety nie jest.

Był Armando zawodnikiem, został sternikiem, moim zdaniem, przypadkowo. Mam nadzieję, że to ostatni jego sezon i ma co myśleć portugalski prezydent Międzynarodowej Federacji Motocyklowej/ FIM/. Sądzę, że podejmie słuszną decyzję w tej sprawie, już nie trzeba kongresowych, gremialnych przepychanek, senhor Jorge Viegas może to zrobić choćby ad hoc, jednak kadencja włoskiego guru upływa w roku następnym! Nie trudno przewidzieć koniec serialu włoskiego z tytułem “Arrivederci”.

Następna sprawa, kuriozalna w skali światowej, zresztą poruszana już przeze mnie, podkreślam notorycznie, aż mi wstyd za rodaków, którzy karmią się polską edycją żużla. W kraju nad Wisłą startuje elita żużlowego świata; młodzi Australijczycy lądują i dziękują za wikt i opierunek, za bonusy na pobyty wakacyjne. Czy elita wyobraża sobie sportowy żywot bez polskiej ligi? Bez polskich “saksów”? Raczej nie. Nie uczą się obcokrajowcy polskiego, bo nikt tego nie wymaga, pobłażliwość jest wstydliwa wobec ignorantów. Czy tak być musi?

Krzysztof Cugowski, kultowy, sławny artysta estrady, wykonawca hitów “Budki Suflera” w szczerej rozmowie ze mną, bo trochę lat się znamy i cenię solistę, fana nie tylko speedway’a lubelskiego, /Krzysztof na żużlu się zna!/ powiedział tak: Ano, nie pojmuje absolutnie, że Polacy “hodują” speedway jak tylko mogą na bardzo dobrych warunkach dla przyjezdnych ale nie rozdają strategicznych kart, więc sytuacja jest absurdalna. I tak sobie ponarzekaliśmy. Na trudne obostrzenia estradowe, także i na wirusowe czasy.

Dlaczego Castagna “zarzyna” speedway? Obciął drużynowe mistrzostwa świata, funkcjonuje bez prestiżu Puchar Narodów, decyzje zapadają arbitralnie niemal, bez większych dyskusji, po prostu nie ma klasycznych DMŚ, które były wiodącą marką w ostatnich latach w Polsce. Kolekcjoner medali  tych rozgrywek, szkoleniowiec Marek Cieślak and company są historią. Puchar Narodów nie jest drużynowy, tylko… duetowy. MŚ par, które wymyślili Szwedzi w 1970 roku,/pierwsze zawody w Malmoe/, dawno rrozmyły się we mgle zaniechania. Wystarczy? Nie… Otóż likwiduje się drużynowe MŚ juniorów, ogranicza starty zawodników do par… Czyli? Pseudo drużynówka? Najlepiej, gdy federacje nie będą szkolić, tylko mieć np. zaledwie kilku żużlowców; system argentyński, francuski, holenderski, włoski? Ba! Pod niebem wodza światowego żużla jest paru zawodników, w tym syn Castagny.Wspomnienie złotych lat Lonigo błąka się kanałami pobliskiej Wenecji. O sole mio!

Od lat wielu szukam jasnej koncepcji rozwoju globalnego żużla. Wyobraźnia wyostrza przyszłość nie tylko w sporcie i chyba jest duża różnica między operą a kabaretem. Italia, bywałem w ładnym, pachnącym cyprysami Lonigo, kultowe niosło z sobą nadzieję, bo nie jest łatwo w kraju fascynacji aut pięknych i szybkich lansować zamknięte wyścigi; tam kochają widowiska w stylu torów Monza, Imola. Auta kochają niczym kobiety,  uwielbiają motocykowe wyścigi. Tysiące kibiców, pikniki, w parku Monza w pierwszą niedzielę września jest historyczny, już prawie, wyścig F -1. Byłem tam nie zgadniecie kiedy, proszę sprawdzcie – wygrał wtedy Włoch Mario Andretti. W jednym z boksów gościem był wielokrotny, super motocyklowy mistrz świata Giacomo Agostini. Szał. Lonigo, zaznaczam mocno, było oazą dla żużla nie tylko włoskiego, dla innych grup europejskich, gdyż nie każdy ma słońce Kalifornii i wody Pacyfiku. Armando Castagna pochodzi z północnych Włoch, magiczne Lonigo upadło, nie było pieszczone dostatecznie. Terenzano jest miejscem, które nigdy nie będzie tak przyciągać; poznałem atmosferę, kiedy w 2010 roku Tomasz Gollob wygrał złoto IMŚ. Dziwne miejsce…

Ostatni pomysł z “kastracją” DMŚ juniorów i ograniczeniem liczby startujących wychodzi naprzeciw tym, którzy nie szkolą? Bzdura. Będzie polski protest? Czy możemy w takim razie wystawić trzy reprezentacje narodowe w DMŚ juniorów signore Castagna? Może tak być dla pochwały szkolenia, dopingu dla innych federacji? Bez lancetu!

Armando, to nie jest w porządku, nie unikaj mnie przy najbliższej okazji, bo żużel podziwiałem, kiedy jeszcze nie jadłeś makaronu. Zamiast wzbogacać speedway, on jednak ubożeje /powtarzam: nie patrzmy na polski fragment/ – zatem cudacznym likwidatorom tego co dobre i atrakcyjne w tym sporcie powiadam: arrivederci.

F. Marco Biondi / Unsplash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s