Orzeł na motorze leci po złoto

Tekst z 29/09/2020 r.

Pięć tytułów indywidualnego mistrza świata Szwed Ove Fundin/ ur. 1933 w Tranas/ trzymał w swoim sejfie długo, aż zrównał się z nim dorobkiem Nowozelandczyk Ivan Mauger/ ur. 1939/. Tak się stało na Ullevi w Goeteborgu w 1977 roku. W przedzień mocno lał deszcz, następnego dnia tor był ciężki i w takich warunkach Ivan dojechał medalowo do słynnego Ove. Szwed serdecznie/ byłem przy tym/ pogratulował złota nowozelandzkiemu asowi, który w 1979 roku na Stadionie Śląskim zdobył szósty złoty medal; fenomenalny sukces w świetnej atmosferze na polskim torze. Zenon Plech był wtedy drugi. Mauger/ uczeń legendarnego Jacka Younga/ został królem nad królami. Zdobyć tyle medali nie jest łatwo, konkurencja jest czujna, sprzęt opracowany szczegółowo, w tym sporcie decydują czasem okruchy nie tyle szczęścia, co brak pecha. Ivan Mauger/ honorowy obywatel Gniezna/ panował długo, aż pojawił się kolejny kolekcjoner medali Tony Rickardsson/ur.1970 Avesta, klub Masarna/, udane dziecko szwedzkiego żużla, z pokolenia wybrańców cocha o wybitnej osobowości Bo Wirebranda. To on po wstrząsie wywołanym tragicznym wypadkiem nadziei “Trzech Koron” Tommy Janssona zebrał grupę utalentowanych młodych żużlowców, doskonalił ich w test – meczach na brytyjskim rynku i doczekał się medalodajnego Rickardssona, który wiedział, że techniczne możliwości mogą uskrzydlić jego zdolności. Tonny był uparty w ambicjach, stworzył team mechaników, kupił “dom” na kółkach, który stał się symbolem jego sukcesów na torach europejskich. Team samowystarczalny na stadionach; imponowali, nikt nie dorównał im w wizerunku jakości stylu bycia. Model wzorowany na teamach wyścigowej F -1. Tony razy sześć, pierwsze złoto w 1994 w duńskim Vojens a ostatnie 2005 roku w Lonigo na stadionie Marina. Wiedział, kiedy zakończyć karierę /2006/, w pełni sił i perspektywy dalszego żywota. Let’s Dance na parkiecie TV.

Mauger zmarł /2018/, Tony/honorowy obywatel Tarnowa/ ma życie przed sobą, sędziwy Ove Fundin cieszy się dobrym zdrowiem, uwielbia turystyczne jazdy na motocyklu. Przypomnę, że czterokrotny mistrz świata Barry Briggs/ ur. 1934/ z Nowej Zelandii, który wymyślił deflektory nie stroni od bacznej obserwacji żużla. A trzykrotni mistrzowie świata Duńczyk Nicki Pedersen i Anglik Tai Woffinden ścigają się skutecznie, ten drugi ma apetyt w GP na kolejne złoto. Czy da radę? No właśnie. Wisła i Toruń miasto kultowych pierników, smakowitych jak i prince polo. Dojechałem do Motoareny, bo tam tradycyjnie od lat kilku, rok temu też, nastąpi ceremonia kreowania nowego mistrza świata sezonu 2020, szczególnego, pośpiesznego, popędzanego wirusem COVID – 19. Tytułu broni sprzed roku gorzowianin Bartosz ZMARZLIK, który ostatnie dwa turnieje w Pradze błykotliwie wygrał w stylu mistrza świata. Jest liderem klasyfikacji Grand Prix, serialu, który w tym wyjątkowym czasie składa się z czterech podwójnych mityngów. Ostatnie dwie rundy mamy 2/3 października w Toruniu, mieście genialnego odkrywcy Mikołaja Kopernika. Miasto sprzyja oryginałom życiowym.

Czy Bartosz Zmarzlik poruszy “ziemię” żużlowych serc?

Jazdy na praskim Marketa były popisem nad popisami, finezyjnym, brawurowym ściganiem, które miało urodę fantazji, odwagi, umiejętności technicznych i przygotowaniem sprzętu wzorowym. Bartosz wcześniej, przed Pragą wygrał raz na swoim, klubowym torze w Gorzowie GP. Fruwał w swoim stylu, jednak w Pradze dał koncert o czym przekonał się w ostatnim wyścigu na finiszu Woffinden. Tak “latać” umie tylko BZ. W sumie Bartek zwyciężył trzy razy w GP’20. Nabrał mocy…

Historia indywidulanych mistrzów świata rodem z Polski jest krótka. Pierwszy złoty medal zdobył na Stadionie Śląskim w 1973 roku Jerzy Szczakiel, niedawno zmarły. Długo czekał na rodaka na tronie ozłoconym, gdyż dopiero w 2010 roku we włoskim Terenzano Tomasz Gollob był pierwszy. W roku 2019 Bartosz Zmarzlik mający już brąz i srebro na koncie w tej konkurencji wjechał triumfalnie na szczyt speedway’a. Niebywały wyczyn, wykonany niemal w desperackim stylu, widzowie wówczas w komplecie na Motoarenie osłupieli z wrażenia. Pojechał fantastycznie! Tak jak pokonał w Pradze prowadzącego Tai’a. On tak potrafi, bezceremonialnie, pewny sprzętu i władczego opanowania motocykla. 25 lat sobie liczy, od dziecka “ćwiczony” na motorze, zgrany z maszyną jak cyborg. Jego sprinty są zmartwieniem przeciwników.

Gorzowianin ma 7 pkt przewagi nad Szwedem Fredrikiem Lindgrenem i 10 pkt nad Woffindenem. Jest faworytem, przeciwnicy lubią odcinać skrzydła liderom. Taka istota sportu, ba! Nawet sól życia naszego doczesnego. “Bić” mistrza? Spoko, gorzowski mistrz jest mocny i ma autorytet w tym towarzystwie. Ono wie, co potrafi Bartek, również obserwatorzy, fachowcy, komentatorzy, mechanicy, zawodnicy i fani. Zmarzlik wjeżdża z furią na swoje żużlowe Himalaje, nie odrywa się do ściany, wie czego chce, kocha speedway a on jego.

Przyjemnie patrzeć na sportowców, którzy kompletują laury, budują dom z medali, obraz nienaganności w tej dziedzinie i rozsławiają krainę, w której wyrośli. Ten dom jest twój i mój… Zmarzlik wyrósł konekwencją, uporem, taki musi być sportowiec, który nałogowo spieszy do ZWYCIĘSTW. Medale, miejsca na podium, wysłuchiwanie Mazurka Dąbrowskiego. Hymn narodowy jest wpisany w scenariusz widowisk, łzy szczęścia spadające w tym przypadku z niebieskich oczu mistrza. Kochamy reżyserię takich turniejów nie tylko na żużlu; na igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata, Europy – w licznych konkurencjach na różnych stadionach i halach. Adrenalina i atmosfera łamią serca. Emocje wyciskają łzy bez pardonu, nikt nie wstydzi się tego.

Czy Bartosz Zmarzlik da radę na Motoarenie stanąć po raz drugi, aby odebrać złoto IMŚ? Do odjeżdżenia są dwa turnieje, dużo może się wydarzyć, bo speedway funkcjonuje jako extrema. Piątek/ sobota, ten pierwszy dzień ustawi drugi. Odpukuję w niemalowane drewno, tylko jakaś zła moc może udaremnić cel Polaka. Rywale za jego plecami znają swoją wartość, wiele potrafią i nie zapominajmy, że to jest finał Grand Prix, koniec mistrzostw świata anno 2020 i najcenniejszy prestiżowo tytuł do zdobycia. Czy polska Motoarena/ w Pradze były pustki/ może być pomocna? Nie będzie tym razem kompletu, bo wirusowa pandemia wyklucza kibiców, więc siła dopingu osłabiona, lecz gorzowianin jest silnie zmotywowany do wyczynu, jakiego nie dokonał na żużlu jeszcze nikt z jego rodaków. A więc? Toruńska brama szczęścia jest otwarta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s