Jadą i niosą “pola”, hej!

ducati-speedway-motorcycle-625x417

I zaczęło się; lepiej, gorzej, wspaniale i średnio. Premiera polskiej Ekstraligi, jedynej na tej planecie, bo gdzie indziej nie ma. Maski kryły mimikę. Był rechot z byle czego i wrzaski, po których dzieci uciekały sprzed telewizora, jakby któryś z polityków dał głosu do wiwatu. Krzyk jest dobry, ale w piwnicy. Dobrze, że m.in. redaktor Jan Ciszewski tego nie słyszał. Jak premiera, to premiera. Było “ślizgo” oraz inne dziwolągi, a na torze lało, wysychało, zawieszeni, nie zawieszeni ścigali się, bo hulaj dusza, gdy pozwalają dawać czadu. Fajnie. Deliberacje, czy można jechać na takim torze czy nie – zostawmy wreszcie arbitralnie sędziom, bez presji jakiejkolwiek, tak było przez długie lata, dziś mędrcy świata, monarchowie grzebią tam, gdzie nie powinni. Brakuje kibiców, bo oni organizują atmosferę, zawodnicy ciągle powtarzają, że jeżdżą dla nich, nie do końca, bo najważniejsze co innego. “Wyklęty fighter żużla” Piotr Pawlicki jr. dał popis w Gorzowie z Bartoszem Zmarzlikiem, w którym ostatnia solówka należała jednak do mistrza świata. Koncert jazdy na krawędzi zawału, lecz speedway nie jest dla tych, którzy liczą tylko na start albo demoniczne gonitwy pod bandą. Rosjanin Artiom Łaguta sześć razy szybko wygrywał w Częstochowie, w przemoczonym meczu. Artysta, mołodiec.

Żużel jest wielowarstwowy, mieszanka techniki, dojrzałości, fantazji, odwagi piekielnej. Takie ściganie jak tych dwóch pokazało w Gorzowie Wlkp. przechodzi do historii pojedynków. Jazda na cool torze, bez faulu, do wstrzymywania oddechu i szalonej radości na mecie. Można być happy.

“Manewry” na starcie znowu niestety były, obawiam się, że będą podpatrywane przez nudziarzy po aptekarsku: kto wcześniej mrugnie powieką?! Panowie opanujcie paranoiczne podejście do tego męskiego sportu. Niech powtórki nie psują widowiska i niech traktory nie robią na torach atrakcji na siłę.”Maglowanie” rozciąga mecze, turnieje. Tempo musi być cenne, cierpliwość ma granice.

 

Nowy układ tabeli wyścigów trafiony, jak udany prezent. Niektórym wydawało się, że mogą a niestety mecze pokazały, że przenoszona ciąża wymaga “technicznego” leczenia. OPERACJA polska Ekstraliga jest na obrotach i będzie dokazywać – gdzie tylko się da, lecz nie ma zgody na pomyłki, każdy punkt na wagę cito faktury. Młyn zaczyna mielić.

Wspomniałem o startach, proponuję nagradzać tych… co dłużej zostaną pod taśmą, za chwilę zapomnienia, bo ci, którzy imponują refleksem albo jak się uparcie powtarza “wstrzeliwują w start” są karani. Obłęd. Rozumiem ewidentny ruch zawodnika pod taśmą ale trzeba kaprawego oka/ jest taki jeden teleextra obserwator/ by zgnoić refleks, uznać jako “kradzież startu”! Jacy złodzieje, gdzie policja? TRWA upiorne polowanie na startowych złodziejaszków. Jak długo? Szukanie winnych pod taśmą jest chorobliwe /dżuma?/.

 

Ale… sędzia Remigiusz SUBSTYK w Lesznie dał postartować zawodnikom, pewnie znowu mu się oberwie od malkontentów procedur, nie szkodzi… Niech puszcza tych, co mają refleks! Tego uczą w szkółkach, a potem jest idiotyczna kołomyja pod taśmami.

WSZYSCY uczestnicy żużlowych meczów byli nienaganni w przestrzeganiu rygorów, obostrzeń regulaminowych nad którymi krąży groźny wirus w koronie. Nie ma zbliżeń, nie ma zdejmowania masek, brakuje tylko zbroi. Podobno zakazane nawet… myśli sexy. A piłkarze grają bark w bark, spływa pot, mamy wywrotki jeden na drugiego. SPEEDWAY PL wzorowy, nie wiem jak jest w szatniach ale sądzę, że sanitarni, klubowi komisarze wiedzą co robią. Mycie jest luksusem. A kibice przed ekranami TV, nie mogą się przewietrzyć w nadmiarze na stadionach, choć w galeriach handlowych ścisk, podobnie w świątyniach, na ścieżkach rowerowych, byle gdzie. Czegoś nie rozumiem: łażenie po sklepach dozwolone a siedzenie na stadionach w odległościach nakazanych, z obostrzeniami sanitarnymi, zagrożeniem?! Co lepsze: powietrze i wiatr czy brudy klimatyzacyjne w handlowych centrach? Głupota nie jest samotna. Pączkuje jak wesela. Teatr bez widzów jest tylko próbą dla aktorów. Brakuje adrenaliny, oddechu widza, kichnięcia, oklasków i wybuchów entuzjazmu. Oh, Rolling Stones grają, wyobraźcie sobie na pustym stadionie, w hali bez ludzi? Nie dajmy się ogłupieć w szaleństwie pandemicznym; zresztą epidemie mają różne oblicza: objawowe, bezobjawowe, dramatyczne, tragiczne, schizofreniczne, z oznakami grubych oszustw i cudownie ocalonych pacjentów.

Towarzystwo żużlowe PL zademonstrowało zdyscyplinowanie i… wygłodzenie po długiej przerwie. Ryba bez wody zbliża się do ości. Polski speedway pokazał organizację meczów z ładnymi, firmowymi maskami bez mimiki. Był dryl.

I jeszcze jedno, dlaczego tylko w żużlu przepytuje się w miejscu, jakby nie było intymności sportowej rywalizacji, czyli w parkingu osoby w emocjach a w innych sportach nie ma rozmów w szatniach, tylko przed zejściem z boiska, z parkietu tam, gdzie człowiek powinien czuć się swobodnie. Bez podsłuchu, bez oka kamery. Męska gra mało męska. Refleksja retoryczna, lecz ten “cyrk” wylansowany przed laty jako atrakcja reporterska mało wnosi w takim wydaniu do obrazu wydarzenia. Bywają nagłe głupie pytania i podobne w stylu odzywki. Człowiek/ zawodnik/ potrzebuje chwili wyciszenia, kilku minut oddechu, poskrobania się za uchem i nie ma ochoty na odpowiedzi.

KIBICE oczekują w domu naturalnego wytchnienia a tu ryk reportera ogłusza, TV czy radio? Przecież widzimy co się dzieje, bywa, że fani wyłączają krzyki i śmichy. Wystarczy obraz. Jak krzyczeć, to przy sztormie a nie do czułego mikrofonu… Modulacja głosem jest talentem, można nakręcić emocje nie tylko ryczeniem na pełny głos. Cichooooosza… Jaka ulga.

No i te pola… niosą, jadą, jakaś obsesja. W końcu kto jedzie zawodnik czy “pole startowe”? Slang – małej, dużej, pola, etc. jest trudny dla normalnego widza. Tłumaczenie tego wszystkiego komuś, kto pierwszy raz zasiada przed tv, rozprasza uwagę transmisji i zabiera czas. Proponuję zatem wydać słowniczek żużlowego obciachu. Autorzy są, zawodowcy etatowi oraz naturszczyki forever, słowa wstępne może od profesorów Jana Miodka i Jerzego Bralczyka. Będzie hit i jasna sprawa w obszarze tajemnic czarnego sportu. Czarne może okazać się białe. Znamy przecież takie szachy.

No właśnie, mój przyjaciel fan zagorzały żużla po felietonie, w którym proponuję dymisję szefa światowego speedway’a Włocha Armando Castagny, za brak pomysłu na rozwój tego sportu, podpowiada, że przecież jest wieloletni działacz struktur Międzynarodowej Federacji Motocyklowej / FIM/, szef Rady Nadzorczej Ekstraligi, honorowy prezes Polskiego Związku Motorowego Andrzej Witkowski, który może objąć ster światowego żużla. Nasz człowiek, szef ligi, która rządzi elitami, animator m.in. Grand Prix. Da radę, jak zawsze do tej pory, zatem do dzieła! Kto za, kto przeciw?  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s