“Boso” ale w kasku

d174024a5c3471f15788ba865d4213c8-598

Dość już polskiego “tsunami”, hejtów i żartów większości z mniejszością?

Zanurzyłem się zatem w książkowych szpargałach dla oddechu bez maski. Chwile z emocjami szczęśliwymi dla czytelników, wykonawców i widzów trwają w pamięci a kiedy nam źle, wracamy z przyjemnością do takich momentów, bo zapewniają dystans mniejszy, niż 2 metry. Pozwalają na inne myślenie, oddalają bez rękawiczek sprawy złe dla serc. Czy wrażliwość zwiększyła się przez koronawirusa? Nie zauważyłem.

Oglądałem pierwsze mecze piłkarskiej Bundesligi bez widzów, gol z karnego Roberta Lewandowskiego. Pusta widownia w Berlinie, pokrzykiwania na siebie zawodników były tłem dla gry, która przypominała treningowe sesje. Gra w dziada? Coś w tym rodzaju. Ruszyła nasza ekstraklasa futbolowa, też bez widzów, potem polski żużel ogołocony pandemicznie z fanów. Na zdrowy rozum…teatr bez widzów, grają aktorzy. Nie ma oddechu drugiej strony. Co lepsze? Przeczekać trudny czas, zagrać, pościgać się przy spragnionej emocji widowni? Z kanapy nie słychać na stadionie dopingu. Epidemia jakby zrobiła sjestę, drzemie wieszczą lekarze. Dentyści wyrywają zęby z nowym cennikiem za środki dezynfekcji, fryzjerzy obcinają drożej, pociągi w nowej odsłonie szanują miejsca nie koniecznie przy oknie. Cool? Odmrażanie nie uznaje tempa, zamarzniętych rąk nie można wkładać do wrzątku. Ukoronowany wirus krąży, wyznacza restrykcje, które złamane kończą się pod respiratorami. Życie uczy? Historia też? Odporność na wiedzę nie łączy się ze skromnością. Maski kryją twarze, jedni uwielbiają, drudzy cierpią. Maski niektórym już chyba zostaną na zawsze, nie tylko jako pamiątka po zarazie.

Zwinny na boisku as Liverpoolu Sadio Mane z Senegalu przyłapany na ulicy z telefonem w ręce, uwidocznił strzaskaną szybkę w IPhone. Zdjęcie jak zdjęcie, Sadio zarabia furę funtów na stadionach, strzela bramki. Fani: nie stać Ciebie na nowy telefon?

Mane ripostuje, “biegałem boso, umierałem z głodu, po co mi 10 Ferrari, 20 zegarków z diamentami…wolę budować szkoły, dawać biednym ubrania, jedzenie”… Wysyła miesięcznie ludziom w Senegalu po 70 euro, żeby jakoś egzystowali rodzinnie. “By mieli trochę tego, co mnie dało życie”. Sadio Mane, hebanowy piłkarz trenowany przez Niemca Juergena Kloppa, ma cenionego szkoleniowca sportowego i życiowego.

Speedway w polskim wydaniu przygotowuje się na premierę, głównie telewizyjną. Koszty poleciały w dół kontraktowo, nie wszyscy przyjęli propozycje ze zrozumieniem sytuacji, każdy ma inny charakter, inny żołądek i roszczenia. Eldorado Poland dla niektórych się kończy. Komfort egzystencji weryfikuje twarda rzeczywistość.

Na początku historii polskiego żużla słynął on przez długie lata z przywiązania zawodników do klubu, speedway był wzorem poszanowania wychowanków dla tradycji drużyn, regionu. Rybnik, Leszno, Gorzów, Toruń, Zielona Góra, Tarnów… kuźnie kadrowe, talenty ciosane na mistrzów. Trochę inna sytuacja była w “mundurowych klubach”; Bydgoszczy, Gdańska, wcześniej Katowic /Gwardia na Muchowcu/, zawodnicy byli powoływani do służby, choć nie szastano kontraktami, jak w piłkarskich firmach, np. Legii/wojsko/ Warszawa. Nie zawsze sami zawodnicy mimo kuszących ofert chcieli opuszczać rodzinne strony, swoich kibiców. Pamiętam jaka awantura powstała, kiedy Zenon Plech postanowił wyjechać na wybrzeże. Gdańsk kusił jodem i Bałtykiem, nawet… uniwersytetem. Plech zawziął się na zmianę a możni Wybrzeża zrobili resztę. Szum był potężny. Rybniczanie byli jak górnicy, fedrowali razem. Unia Leszno wzór do czasów zagranicznych kontraktów. Nie wspominam innych klubów, tradycyjne przywiązanie do swojego warsztatu było godne podziwu i zawsze powtarzano na polskiej scenie wyczynowej, że żużel ma silne korzenie rodzinne. Czasy się jednak zmieniały i budowanie drużyn ulegało przemeblowaniu totalnemu. Jest grupa, która wędrowała tam, gdzie więcej dawano kasy. Ikona nie ikona, cena grała rolę najważniejszą. I tak chyba będzie, bo brakuje autorytetów, które zwiążą klubowo ludzi z sobą. Polskie żużlowe Eldorado jest jedyne w tym sporcie, mimo pandemii, to nie najlepsza liga Europy, tylko bez konkurencji innych lig i nadal najbogatsza.

Piotr Pawlicki ma rogatą duszę i ma swoje zdanie. Nie jest to lelum polelum i podobnie jak ojciec Piotr, charakterologicznie, nie da sobie w kaszę dmuchać. Można mieć obiekcje, lecz dawni polscy mistrzowie także byli zadziorami. Mierny ale wierny lepszy? Emil Sajfutdinow jest zawodnikiem, który może być mistrzem świata. Inteligentny, sponiewierany przez kontuzje, z medalami na piersi każdego koloru. Jest charakterny. Speedway/ czytaj: działacze/ w Polsce nauczył Emila prawie wszystkiego, nie tylko zresztą jego. Wspominam tych żużlowców, ponieważ wyraził swoje zdanie. Ich prawo.

Ekstraliga, niższe ligi na polskim gruncie wytworzyły atmosferę komfortu bez końca. Prezesi i wykonawcy na jednej lini frontu nie mogli narzekali. No może poza Ekstraligą, forowaną spółkowo zdecydowanie. Ale o istnieniu Grupy Lux można mówić w kategoriach średniej klasy a nie asów od parady. Charakter sportowców jest bardzo zróżnicowany, podobnie zarządzających bossów. W tym małym środowisku wszyscy o wszystkim wiedzą, choć nie mówią tego wprost, raczej konfidencjonalnie po kątach a kąty bywają małe, ciemne, chłonne na informacje z pierwszej ręki, acz nie zawsze. “Tajemnice poliszynela” mają grube portfele. Pandemia niektórym resetuje poglądy.

PREMIERA polskiej edycji ligowej w Polsce tuż, tuż… Trwają uparte targi w sprawie Maksa Drabika; POLADA, która tropi nieuczciwych sportowców stosujących niedozwolone środki, wyda wyrok sprawiedliwy. Zawodnik Maks D. jeszcze nie ukształtowany, z dużym mniemaniem o sobie, / talent z medalami MSj./, jest skołowacony, bo gdzie i czyja wina on wie, biernie uczestniczy w spektaklu, który odciśnie wyraziste piętno. Pamiętam, kiedy przychodził z mamą, babcią na stadion w Częstochowie a wyrastał poza Jasną Górą. Serial Drabika jr z wrocławskiego klubu jest marnym przykładem, co powinien a czego nie robić sport z młodymi ludźmi. Nie każdy ma jednak szczęście mieć do czynienia z Kloppem w Dortmundzie /Błaszczykowski, Piszczek, Lewandowski/ czy teraz w Liverpoolu, wspomniany Mane. Mamy co mamy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s