2 razy po 6 i 3 razy po 1 cz. 2

Na czym skończyłem ostatni felieton? Ano śmierci Ivana Maugera/ ur. 1939/, który zmagał się z udarem, otoczony troskliwą opieką rodziny, zmarł w domu na australijskim wybrzeżu Gold Coast 16. 04. 2018 roku. Postać wybitna, profesjonalista 100%, esteta, techniczny czempion/ jeździł na Jawie/ z nienagannym, głównie fabrycznym sprzętem. Prekursor w tym sporcie, na rynku reklamowym, to na jego plastronie pojawiła się znana, francuska marka alkoholi Ricard. Ostatni raz widzieliśmy się w duńskim Haderslev w hotelu “Norden”, kilkanaście lat temu. Miejsce sielanka, staw przed oknami a na nim dzikie kaczki. Cisza głucha. Był w świetnej formie, już nie ten Ivan, bez startowego stresu. Nowozelandzki as zdobył 6 indywidualnych tytułów mistrza świata, mniej/5/ Szwed Ove Fundin. Czy ktoś “zrobił” więcej? Nie. “Tylko” zrównał się z nim Szwed TONY RICKARDSSON. Zawodnik innego stylu, z mądrego zaciągu coacha Bo Wirebranda, który odbudował szwedzką reprezentację po regresie spowodowanym stratą młodego Tomy Janssona/ zginął na torze Getingarny w Sztokholmie/. Tony, jako pierwszy żużlowiec zaprezentował nowy styl bycia, zamówił samochód – dom, w którym można mieszkać i pracować, były tam ponadto motocykle i warsztat. Niezależny na parkingach stadionowych, wzorem stajni wyścigowych F – 1, miał luzackie miejsce. Próbowano go naśladować, lecz nikt nie zainwestował w taki pojazd, były mniejsze, Rickardsson miał zrobione wg. modelu najszybszych ścigantów samochodowych. Z biegiem lat przyzwyczajono się do standartu Szweda, wcześniej oglądano jak/ w tym polski akcent mechanik, menedżer doświadczony Tomasz Suskiewicz/ wędruje z zawodów na zawody ogromnym vanem – domem. Pozornie swobodnie, bo ambicje sportowo – życiowe miał konkretne: zdobyć więcej złotych singli MŚ od Maugera. Nie chciało mi się za bardzo wpierw wierzyć, Tony nie był moim idolem. Tak jakoś, doceniałem talent, nowatorstwo, chwaliłem za profesjonalizm do ostatniej śrubki w motorach, butów i prezencji na galach. Był ambasadorem nowej jakości w żużlowej przestrzeni, zarabiał i mądrze inwestował. Chciał pobić rekord Maugera, lecz nie udało się, “tylko” wyrównał. Miał pomysły jak wygrywać, śmigał jak jaskółka, choćby przypomnieć szaleńczą szarżę w Cardiff w jednej z GP po bandzie. Kaskaderka. Pewny motocykli a jazdy były żywiołem opanowanym.

Przypatrywałem mu się wielokrotnie, także ten ostatni raz/ zaproszeni goście startowali gratis/ w pożegnalnym show/ Gollob nie przyjechał!/ w Tarnowie, gdzie jeździł w Unii a mówiono tam niego pieszczotliwie “Tosiek”, w lokalnym slangu. “Tosiek” obleciał kilka polskich klubów, rywalizował ostro z Tomaszem Gollobem, obaj potrafili ścigać się brawurowo po bandzie. Zaczynał polską karierę klubową Rickardsson w Bydgoszczy, potem walczył w klubach Ostrowa Wlkp., Zielonej Góry, Gorzowa, Gdańska, Torunia, Tarnowa. Medali mistrzostw świata ma worek, trzy córki, jednego syna z dwóch małżeństw, pierwszą wybranką była Anna, poznaliśmy się gdzieś na zawodach, drugą miłością Christine.

Rickardsson był błyskawicą, ale też miał wypadki, jeden groźny z urazem głowy i ten fakt zadecydował, że w 2006 roku postanowił zjechać z toru, bo nie chciał ryzykować życiem, kalectwem, za dużo miał do stracenia. Jeździł świetnie i tam samo tańczył /podobnie jak słynny Duńczyk Ole Olsen/ więc zajął drugie miejsce w telewizyjnym show Let’s Dance z partnerką Aniką Sjoo /ostatnie dwie literki z dwoma kropeczkami/, reklamował popularne w Skandynawii snusy, tabaki do żucia pod górną wargą, brand Swedish Match, wierny sponsor, podobnie błyskały zapalniczki Criket, robione w holenderskim Assen, jest tam duża hala z lodowym torem, w której ścigają się na motorach. Holendrzy nie przepadają za żużlem, lecz za wyścigami motorowymi na trawie, lodzie rangi MŚ. Speedway nie zachwycił w kraju wiatraków, mimo prób i nawet organizacji dwudniowego finału indywidualnych mistrzostw świata na historycznym, olimpijskim stadionie w Amsterdamie/ 1987/. Po raz pierwszy jako Polak sędziował imprezę Roman Cheładze z Torunia, Roman Jankowski zajął wtedy 14. miejsce a wygrał Duńczyk Hans Nielsen. Nie powtórzono już potem dwudniowego finału, “poszukano” bezsensownej “pralni” w postaci serialu Grand Prix. I tak się wlecze, choć widać dno.
Tony był jednym z dyrektorów firmy, która produkuje miliony sztuk zapalniczek do blisko 150 krajów świata: Cricket jak zapałki! Ścigał się również autami, był mocno popularny swego czasu w rodzinnej Szwecji; zdobył dla “Trzech Koron” mistrzostwa świata na żużlu, który Skandynawowie kochają, traktują barwnie piknikowo, zaś w tamtejszej lidze polscy zawodnicy mają duże poważanie.

TONY RICKARDSSON, choć nie mój idol, zapisał się w historii żużla jako człowiek, który dał ofertę bycia innym w każdym elemencie kariery. Pokazał, że wpierw wynik, potem luksus a nie każdy ma taką filozofię. Rozważam, że gdyby pod koniec kariery nie ten “łomot” na torze, podszepty lekarzy “daj już sobie spokój ze sportem”, byłby w stanie być siedem razy mistrzem świata. Trudny rekord, dziś już raczej niewyobrażalny. Był tak często w Polsce, że poznał świetnie naszą mentalność, rzeczywistość; w Trójmieście ma swoją bazę, którą odwiedza z przyjemnością; lata mijają, spójrzcie w jego mega kronikę zdobyczy na żużlowych torach… Księga imponująca, pierwszy tytuł mistrza świata w 1994/ jeszcze finał jednodniowy Vojens, Dania/, ostatnie złoto w 2005 /serial Grand Prix, finał we włoskim Lonigo, gdzie zdobywa komplet pkt, z 7 wygranymi wyścigami. Perfekcja. Ten sezon był dla niego bogaty, oto cztery triumfy z rzędu, 6 turniejów zwycięskich na 9!

16 września 2006 w Tarnowie koniec, łzy pożegnania; nieżyjący prezes Unii Szczepan Bukowski był tak zadowolony z tego turnieju, jak i beneficjent. Kameralny bankiet na tarnowskiej Starówce był spotkaniem doprawdy serdecznym. Szwedzkie pożegnanie mistrza odbyło się w rodzinnej Aveście, meczem pomiędzy Masarną a Resztą Świata i dodatkowy wyścig o motocykl “Tośka”wygrał Australijczyk Leigh Adams, który po zakończeniu swojej kariery miał wypadek na motocrossie/ jak Tomasz Gollob/ i niestety musi być na wózku. Dramat.

Fakty radosne mieszają się w tym sporcie z bardzo przykrymi. Los reżyseruje nie tylko karierami ale także ich końcami. Extrema jest diabelnym ryzykiem, czasem mało sprawiedliwym. Ot, życie!

Idole, ikony, legendy…

Moim asem od serca na zawsze pozostanie Amerykanin z kalifornijskiego wybrzeża BRUCE PENHALL, finał na Wembley w Londynie w 1981 roku był dla niego zwycięski, powtórzył wyczyn w 1982 w Los Angeles, ten angielski był bodaj najlepszym turniejem w historii żużla i nie jest to tylko moja opinia. Bruce na Coliseum też wygrał, był członkiem wspaniałej złotej reprezentacji USA; dziś ponad 60 – letni, przystojny mężczyzna. W latach kariery nie mógł przejść spokojnie wobec naporu urodziwych dziewczyn, kobiet. Uwielbiano go, był filmowym idolem. Penhall chciał grać w Hollywood, zdradził publicznie plan wcześniej, miał jasny cel i występował w sitcomach, uganiał się po plażach na motocyklu w scenerii oceanu, błękitu nieba i skąpo odzianych girls. Nie przebił się jednak na wyżyny “fabryki snow”, jego kariera nie potoczyła się w kierunku ambitniejszych produkcji. Z Brucem/ma dużą firmę budowlaną/ widziałem się kilka lat temu w Toruniu, dokąd przyjechał na GP ze starszym synem/ młodszy zginął tragicznie/. Maniery pozostały te same, aparycja dojrzała, popularność tylko dla wybranych fanów jego talentu, osobowości, bo charyzma Penhalla, żużlowego aktora jest godna sklonowania. Jego postać przyciągała fanów, podnosiła temperaturę emocji.
CO NAM zostało jeszcze z tamtych lat? Muszę być wierny tytułowi, więc za tydzień na tych łamach: “3 razy po 1”… A może jeszcze jakaś promocyjna refleksja? /cdn/.

 

Photo by Jay Wennington on Unsplash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s