Królewskie/ GB/ lekcje

dnia

GB… Great Britain, oznaczenia na samochodach. Wyspy, gdzie królowa rządzi a speedway sprowadzony został z podległej Australii. Pojechał na koniec świata Johnnie Hoskins i spodobały mu się wyścigi na motocyklach, więc postanowił spróbować jazd tylko w lewo i na motorach bez hamulców w Anglii. W północnym Londynie zaczęła się zabawa, która prawie 100 lat temu opanowała serca fanów, dirty – track, potem pojawiła się nazwa speedway, zaś u nas żużel, porywający dusze, wywołujący dreszcze emocji. Spleen. Anglicy od razu “kupili” ten rodzaj sportu, zaaranżowali na stadionach, zaczęła się walka, mistrzostwa, ligowe rozgrywki. Bary na stadionach zajęte, raz piwo, potem wyścigi, wieczorna pora dodawała fantastycznych wrażeń, sypały się iskry spod okutego stalą lewego buta. Covery muzyczne, kanapka, piwo, jazdy szalone na torach o różnych parametrach. Karambole, puchary, hity płytowe i okruchy żużlowej nawierzchni na twarzach, ubiorach. Festyny, fajerwerki wciągające jak gąbka wodę. Urodził się kult. Odrębność. Speedway był trendy. Gazety GB opisywały zdarzenia futbolowe, golfa, lekkoatletykę, gonitwy koni i psów, krykieta, speedway miał swoje, mniejsze miejsce, bez specjalnego  szumu medialnego, pierwszym, legendarnym bastionem był stadion Wembley, ikona sportowych obiektów światowych, Mekka piłkarskich fantastycznych szczytów, zaciekłe gonitwy chartów – hazardu bez końca, no i speedway’a, który gromadził ponad 90 tysięcy fanów. Zamieniali oni stadion oraz okolice w niecodzienny jarmark rozmaitości. Obrazki niepowtarzalne, wyścigi ściskające serca, wywołujące niemal ekstazę, bo ogłuszający doping wciskał wykonawców na murawie, na torze –  w ziemię. Show. Extrema bajeczna.

Warto było mi to przeżyć, choć tylko trzy razy/ 1975, 1978, 1981/ jeszcze na starym Wembley, gdyż po liftingu speedway tam nie wrócił. Pamiętam szczegóły dokładnie. Unosiła mnie fala euforii, wracałem napompowany super żużlową estradą. Londyn był długo miejscem, gdzie kończył się sezon międzynarodowy z koronnym finałem mistrzostw świata. Opisywałem w jednym z poprzednich felietonów, jak na Wembley dokonywały się mistrzostwa, zapoczątkowane jeszcze przed II Wojną Światową. Pierwszym poza Wyspami finałem był turniej w Szwecji, w Malmoe/ 1961/ i wyrastaniem/ wcześniej wygrał MŚ w Londynie/ gwiazdy Ove Fundina. Potem przyszła kolej też na Polskę, bo moi rodacy byli aktywnymi działaczami z autorytetem, potrafili zorganizować nie tylko we Wrocławiu finał marzeń a żużlowcy z orłem na piersiach wygrywać, nie tylko tam.

Zanim jednak wyląduję w rodzimym krajobrazie, zatrzymam się jeszcze w Anglii, bo dała ona żużlowo światu, choć nie była kolebką tego sportu, kulturę, ukształtowała styl widowisk. Wciągały magnetycznie. O ile na Antypodach trudno było o regularną ligę, to na Wyspach pomyślano gibko o rozgrywkach, które przyciągały kibiców, funty promotorom wpadały do kieszeni, zbudowano system do powielania. Nie myślano za wiele o unifikacji torów, miały geometrię zróżnicowaną, dzięki temu jazdy były porywające, atutem był refleks zawodnika, uparta walka od startu do mety, bo nie koniecznie wygrywał ten, kto wystrzelił pierwszy spod taśmy. Ograniczenia przyszły potem. Regulaminy są potrzebne, dbałość o bezpieczeństwo, lecz wyszukiwanie rygorów  prowadzi przesadnie do eliminacji piękna imprez. Jakości, ponieważ oprócz równania toru, polewania wodą obserwujemy np. na polskim gruncie do znudzenia niezrozumiałe powtórki startów. Patologia zjawiska irytującego zawodników i obserwatorów.

W polskiej lidze na podstawie spuchniętych regulaminów obsesją arbitrów są starty. Co to znaczy, że ktoś ukradł start? Jest taśma, zielone światło, każdego adepta uczy się cierpliwie, żeby był jak indiańska strzała. Ile razy sędziowie karzą żużlowca za piorunujący start?! Ile powstaje kontrowersji, ile traci widowisko na powtórkach, nie tylko w polskiej lidze, także na gruncie Grand Prix. Komu służą idiotyzmy powtórek?  Przy obecnych środkach technicznych, elektronice, sędziowie psują show, okradają zawodnika z refleksu pod taśmą, publiczność nie wytrzymuje takich numerów. A więc pytam, dlaczego tzw. wstrzelenie się zawodnika w przycisk sędziego jest notorycznie karane, jest recydywą “niewolnictwa regulaminu”. Sport jest piękny ale może być brzydkim zjawiskiem za pieniądze, które wykładają kibice. Wcale mi nie ulżyło, lecę na Wyspy Brytyjskie, które od początku nie dobijały żużla regulaminowymi bzdurami Zawsze liczyła się walka, ciasne jazdy, z loterią zwycięstwa do końca. Oczywiście są sprawy wymagające elastyczności, lecz musi być show: sportowy, organizacyjny. Oto motocyklowa corrida na dwóch kółkach, bez ograniczeń psujących atmosferę.

Tor na Wembley miał swoją specyfikę, zdobyć tam mistrzostwo było sztuką, nie tylko ze względu na klasę uczestników. Poziom zróżnicowany, żużlowcy ze strefy tzw. zachodniej mieli lepszy sprzęt od tych zza “żelaznej kurtyny”. Ale w sporcie liczy się jeszcze brawura i fantazja. Wembley było zagadkowe, pierwszy łuk wąski jak przesmyk, więc start był bardzo ważnym momentem, ciasna jazda  na całym dystansie, każdy wiraż inny, nawierzchnia do uporczywej walki, plus, minus 300 metrów bitwy bez hamulców. Cenna była jakość sprzętu, dobór przełożenia. Kilka rzeczy dzieliło jednych od drugich; zawodnicy ze strefy środka i wschodu Europy przegrywali batalię, podglądano mechaników, rozdawano ulubiony czysty alkohol, on jednak nie regulował różnic, dawał tylko na pocieszenie szanse towarzyskie. Podium było tradycyjnie na Wembley trudnym do zdobycia królewskim “pudłem”. Finały MŚ jednodniowymi igrzyskami.

Dlaczego Anglia była takim miejscem kultowym, o którym marzono z kontynentu aby tam się ścigać? Atmosfera. Nauka. Lekcje procentowały. Warto było korzystać z korepetycji. Wyspiarska liga nic nie dawała? To był prawdziwy, męski uniwersytet czterech okrążeń. Eskapady na mecze międzynarodowe były zwykle porażkami sportowymi. Kto mądry starał się jednak permanentnie o wyjazd do angielskich klubów, Polaków bardzo ceniono;  Edwarda Jancarza, Antoniego Worynę, Zenona Plecha, Romana Jankowskiego… innych. Płacono funtami bez złoconych portfeli. Oni chcieli, bo tam była nauka i świat. Po kryzysie w Szwecji, w drugiej połowie lat siedemdziesiątych cwany coach Bo Wirebrand zebrał młodziutkich chłopaków z talentem i jeździł na test mecze, aż się ukształtowali mistrzowie – Per Jonsson, Tony Rickardsson. A co zrobił Duńczyk Ole Olsen? On dobrze wiedział ile daje angielska liga, więc Hans Nielsen, Erik Gundersen and company podbijali giełdę. Dziś sytuacja w brytyjskim żużlu, jak na świecie z koronawirusem/ wyjątek diamentowy Tai Woffinden/. Wspominam o złotej przeszłości angielskiej, bo obecnie w speedway’u, w sporcie zrobiło się bardzo smutno, globalne zarażenie COVID – 19 powoduje sytuację z której nikt nie wie, kiedy świat się wygrzebie. Syndrom roku przestępnego 2020 wbił nóż w serca, potargał kalendarz i zdewaluował kontrakty. Polskie ligowe bankomaty będą musiały zrewidować wypłaty, niektórym rozpieszczonym asom mentalnie kryzys wyjdzie chyba /acz nie jestem pewny/ na zdrowie. Kto będzie miał pomysł na przetrwanie tej pandemii uratuje sport. Polskie Eldorado pn. Speedway, znormalnieje?  Żadna praca nie hańbi, oto prezes X może nim nie być, wreszcie skasuje szyderczy uśmieszek, zaś gwiazda, której kometa spaliła szare komórki zacznie organiczną pracę. Tam gdzie start, jest meta. To speedway tak ma. Co powiedział kiedyś autor tekstów piosenek pamiętanych Jonasz Kofta? “Pospolitość najwyższą cnotą”.

A moje wspomnienia z dawnych lat może pozwolą w czasie kwarantanny/ mogą trwać bardzo długo/ na rozluźnienie napięcia nerwowego, jakie nas dopadło. Nagle, wyjątkowo groźnie, z niepewnością jutra. Narody mają teraz zupełnie inne priorytety, walczą o inne wartości, w trudnych sytuacjach zwykle mocne charaktery rokują nadzieję. Sito historii odstawia/ nie zawsze/ plewy, daje szanse /nie zawsze/ prawdzie.

Człowiek z panoramicznym horyzontem pisarz, publicysta Leopold Tyrmand, który ofensywnie lansował skutecznie w Polsce jazz w czasach siermiężnych i zakazanych muzycznych trendów, napisał, “prawda najbardziej dotyka tego, który ją wypowiada”. Czy ja się boję? Zgadnijcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s