Brutalna proza życia

dnia

 

Jakie będzie żużlowe “wesele” anno 2020? Lekka zima, zgrupowania, przymiarki do sezonu kadrowe już wczesną jesienią, ba nawet w trakcie jeszcze ligowych meczów, odliczanie czasu do premiery, swoistego “wesela” speedway’a, gdzie zawodnicy i kibice mają czas radości. Jak będzie teraz w nowej konfiguracji sytuacji życiowej w Europie, którą niespodziewanie zaatakował wirus i sieje zamęt, jakiego dawno świat nie widział. Skutki widać okrutne. Odwoływane są gremialne spotkania, zbiorowiska ludzi, nowy sezon w speedway’u musi być przygotowany na nieoczekiwane wyzwanie i zajęcie mądrego stanowiska. Jest  poważny problem. Władza żużlowa nie powinna czekać na cios. Kombinowanie vel “drabikowanie” niczego dobrego nie przyniesie.

MOTTO: Myjcie ręce/ przed i po…/. Proza stadionowa jest taka, jaką jeszcze nie tak dawno spuentował sześciokrotny mistrz świata, szwedzki artysta żużlowych jazd, wzór technicznego zaplecza oraz infrastruktury nowatorskiej w tej dyscyplinie. Oto co powiedział Tony Rickardsson: Kiedy mam wejść do toalety na stadionie w Polsce, chce mi się…  Co się zmieniło przez minione lata? Trochę. Ale niech prezesi nie zapominają, że toaletami nie są żywopłoty na stadionach, jeśli jest kilkanaście tysięcy kibiców na obiekcie, albo więcej, konieczne jest wyliczenie potrzeb łącznie z normalnym dojściem do umywalki aby umyć ręce.

PROZA życia jawi się brutalnie. Nie ma żadnej proporcji. Jest sukces kasowy, wyniki, prozaiczne sprawy leżą niestety odłogiem. Niektórzy pseudointelektualiści żużlowi gromili ongiś stadion Ole Olsena w Vojens, że jest na wsi, pamiętam opinię w jednej ze stacji TV, niech autor sobie przypomni… Otóż na tej “wsi”, na stadionie Ole Olsena jest duży pawilon, gdzie może wejść sporo ludzi na jeden rzut do WC, bez problemów leci woda, są umywalnie, skandynawska czystość. Wieś? Może. A nasze stadiony żużlowe z WC? Obrazki nie do powielania. Proszę uderzyć się w piersi organizacyjne i stłumić pychę. Wreszcie. Opad na ziemię ubitą. Odnoszę wrażenie, że klubowi bossowie mają zaćmę. A więc?

OGROMNIE dużo jest do zrobienia teraz, jak najszybciej przy okazji koronawirusowych, chorobowych zawirowań. Przykro, że los wywołuje do tablicy.

XXXX

Nad szczepionką pracuje intensywnie sztab naukowców; zespołem w niemieckiej firmie biofarmaceutycznej CuroVac, założonej w Tibindze, kieruje skromna i zdolna Polka, biolożka dr Mariola Fotin Mleczek. Firma powołana została w roku 2000 do prac nad szczepionkami w zwalczaniu raka oraz chorób rzadkich. Inwestorem jest m. inn. amerykańska fundacja Melindy i Billa Gates’a. Można być dumnym, że Polkę wybrano na szefa teamu wybitnych naukowców odpowiedzialnych, ogólnoświatowych do trudnych laboratoryjnych zleceń. Za 2- 3 miesiące powinna być szczepionka na wirusa SARS – CoV – 2, który tak ostro wywołuje chorobę COVID – 19, która zbiera śmiertelne żniwo na całym świecie a zaczęło się z końcem ubiegłego roku w Chinach, od miasta Wuhan. Szczepionka jest cudem technologicznym/ rodzaj platformy/ wykorzystuje działanie kwasu rybonukleinowego. To rodzaj pendrive’a, zapisuje, odczytuje… Niesamowite. Otóż dokonuje się zastrzyku domięśniowego a super nowoczesna szczepionka przekazuje info o tym, które białko wchodzące w skład wirusa należy rozpoznać jako obce i skutecznie zneutralizować. Dr Mariola Fotin Mleczek czytelnie przekazuje informacje. Zespoł nie liczy zmęczenia, czas szybko ucieka, wirus jest agresorem śmiertelnym. Ekipa z Tibingi chyba nie śpi… Każdy meldunek o ataku  koronawirusa zaraźliwie mobilizuje. Świat potencjalnych pacjentów rychło oczekuje zbawienia. Czekamy…

W zamieszaniu globalnym, Polska nie jest przygotowana na skutki niezwykle groźnej grypy.

SPORT nie jest  wolny od zagrożenia, imprezy nie mają przecież charakteru konspiracyjnego. Premiera sezonu żużlowego była zawsze wydarzeniem, które zbierało komplety fanów w różnym wieku na stadionach. Pamiętam czasy totalnie wypełnionych obiektów obojętnie od pogody, frekwencja z biegiem lat nieco zmalała, lecz pierwsze mecze mają, zwłaszcza ekstraligowe, widownie godne zazdrości przez inne sporty.

Więc ponawiam pytanie jak będzie niebawem w roku 2020? Rozwiązanie musi być rozumne, traktujące obie strony sprawiedliwie czyli wykonawców widowisk i obserwatorów. Ostatniego marca planowany jest kolejny Memoriał Edwarda Jancarza w Gorzowie Wlkp. Prestiżowy turniej, wyczekiwany, w obsadzie gwarantującej emocje. Decyzje mogą być bolesne ale muszą gwarantować troskę o zdrowie. W tej chwili świat liczy już straty, frekwencja w samolotach spadła drastycznie. To nie jedyny przykład, choć są inne; intratnych interesów na towarach, których poszukują klienci w handlu, bo grożące kwarantanny ludzi chorych zmuszają do robienia zapasów domowych. Panika? Nie można dziwić się niczemu wobec tragicznych sygnałów. Obszar ataku wirusa paraliżuje po kolei segmenty naszego życia.

Mamy już przykłady odwoływanych wydarzeń sportowych, europejskich, światowych. Obojętnie od rangi. Nie ma litości wobec grasującego wirusa. Warto zrozumieć ludzi odpowiedzialnych za nasze zdrowie i życie, nie można upierać się przy ustalonych terminaach, budżety trzeba niestety korygować. Ba, one podlegają weryfikacji obiektywnej sytuacji jaka zapanowała dynamicznie na całym świecie. I z jednej strony mamy sygnały o słabnięciu mocy agresora, z drugiej obawy rosnącej siły w innych obszarach globu. Rozum musi jednak wygrać z emocjami, tradycjami, trzeba pochylić się na wartościami bezcennymi i zrezygnować z ryzyka. Finanse są drugorzędne, aczkolwiek nie obojętne dla przyszłości oraz egzystencji. Konsekwencje jawią się mało wesołe.

Procedury walki z wirusem poznał już cały świat, może najmniej Afryka, w Polsce kroi się terminowa premiera ligowa, potem w maju start indywidualnych mistrzostw świata w kokonie Grand Prix. Wydarzenia związane z ekspansją choroby zmuszają do drastycznych refleksji. Bezpieczny pozostaje przekaz telewizyjny, radiowy, a gdzie widownie i szał? Gdzie atmosfera, która  na żużlu jest reżyserem, scenografią – o jakiej marzą fani. Coraz więcej imprez bez udziału publiczności. Smutno. Kiedy panują frontowe sytuacje notowane są straty, one dokuczają, bolą ale lepiej, gdy zdrowo przetrwamy, czytaj: wygramy. Cywilizacja rozgrywa ważny mecz.

Zatem… myjmy ręce przed i po. Czujność jest inwestycją opłacalną a jeszcze bardziej liczy się wyobraźnia. Lepiej późno, niż wcale.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s