No to rym cym cym. Nie ma co owijać w bawełnę, ostatnie tygodnie środowisko, które wie czym jest metanol i jak po nim ściga, zajmowało się i nadal to robi, zawodnikiem wrocławskiego klubu, który wlewał do żyły za dużo, czego nie powinien robić. Noblista, pisarz, poeta, paryżanin Anatol France kiedyś zeznał: “W naturze człowieka leży rozsądne myślenie i nielogiczne działanie”. Sport jest ważną dziedziną życia, nie zawsze ludzie zachowują umiar, nie wszyscy rozumieją, że wynik nie jest ceną, za którą trzeba zapłacić rozumem, stracić go, przy tym przysłowiową twarz. Działania w sporcie bywają różne, pieniądze są niezbędne aby funkcjonować, coraz większe sumy gubią płynność rozumowania. Nie wszystko za wszelką cenę. Speedway jest sportem trudnym, to nie jest skok wzwyż ani rzut oszczepem. Jest sprzęt, silnik wymaga odpowiednich parametrów. Problemy. Aby uzyskać wynik drużynowy potrzebny budżet, który pozwoli skompletować skład gwarantujący osiągnięcia na jakie czeka odbiorca, czyli kibic, także w ostateczności sponsor, który wykłada na stół pieniądze. Dobry gospodarz musi zabiegać o finanse i być racjonalnym płatnikiem, mającym zaufanie wykonawców, mocodawców. W “komponowaniu” budżetów bierze udział sztab ludzi, są odpowiedzialni i są tacy, którzy bujają w przestrzeni, tracą poczucie rzeczywistości i zapominają skąd przyszli.

To nie jest łatwy tekst; bez tanich frazesów, prosto pod powieki.

Czy jeśli ktoś wyłoży na stół potężną kasę i namówi mnie na zmianę nazwiska/ choćby vel taki czy ów/, przyjmę ofertę i skalam przeszłość moich przodków? Tradycja jest świętą rzeczą, są narody, które tradycję stawiają na pierwszym miejscu. Nie może być inaczej, tradycja buduje także przyszłość, jest historią i lekcją obowiązkową dla następców, którzy zawdzięczają markę protoplastom. Znakomita aktorka, piosenkarka o krystalicznym głosie, scenarzystka, producentka filmowa, zdobywczyni Oscara Barbra Streisand z Nowego Jorku, której przodkowie pochodzą z dawnych polskich ziem za naszą wschodnią granicą, o tradycji mówi z estymą jak o religii. Zrobiła wszystko aby uhonorować swojego ojca i urządziła muzeum jego pamięci na Brooklynie. Cześć szczerze oddana i pielęgnowana. Pamiątki historii rodziny, dokonań, zwykłe rzeczy, które zebrane w całość czynią miejsce niezwykłym. Nowy Jork kocha pamięć a Polska wypełniona walecznymi tradycjami, jednak czasem głupotami niszczona, w ostateczności bywa rozsądkiem na szczęście ratowana. Balans nerwów, bo kapryśny los błądzi: karze i nagradza. Płynie rzeka z rwącym nurtem.

Mamy kluby sportowe, których tradycja, sukcesy budzą szczery podziw. Nie wyobrażam sobie Cracovii bez tej nazwy, Ruchu Chorzów, Legii Warszawa, żużlowe marki wzbogacone o sponsorów nie tracą korzeni, więc broni się Włókniarz Częstochowa, Sparta Wrocław, czy Unia Leszno. Dodatki do nazw klubowych wypełniają skarbce bankomatów. W żużlu pusty sejf grozi upadkiem, czasem końcem sportowego świata.

Edward Jancarz zrobił dla Stali Gorzów tak dużo, że stadion nosi jego imię, zasłużenie. W klubie zaszła zmiana, nie tylko faktem, że mistrzem świata został Bartosz Zmarzlik. Jest nowy, aktywny, komunikatywny prezes Marek Grzyb, wszedł do gabinetu/ otworzył drzwi/ w dobrym momencie, bo złoto mistrza świata promieniuje i przyciąga sponsorów o pokaźnej wartości na rynku reklamowym. Bardzo dobrze, tak się dzieje wszędzie, gdzie sportowiec, drużyna zostają mistrzami, jest głośno i sławnie. Liverpool jest jeden! Popularność ma swoją cenę. Inny był czas, kiedy zwyciężał Jerzy Szczakiel, już inny zupełnie, gdy wygrywał Tomasz Gollob, bo ranga reklamy windowała interes w górę. Syndrom koniunktury non – stop zgarnia walory. Zmarzlik podbił cenę w stylu olimpijskim. Bardzo potrzebny zastrzyk racjonalnej euforii. Kesz nie spada z nieba, wiedzą o tym co sieją i orzą, a pogoda, polityka nie mają wpływu na niebiosa. Słońce raduje serce, deszcz rosi pragnienia.

Doszły mnie wieści, że nowy prezes Stali Gorzów i właściciel Cash Broker nie kryje faktu uzupełnienia vel zmiany nazwy stadionu za cenę wynegocjowaną ze sponsorem, który wrzuci konkretny pieniądz. Już jeden mecenas w tym klubie zaistniał, potężna marka, zapewniająca egzystencję na jaką zasługuje drużyna mistrza świata.

Jednak hola, hola… nie wszystko złote, co świeci.

Gorzów jest miastem usportowionym, speedway dyscypliną, która dzięki talentom, które kiełkują na Ziemi Lubuskiej wywindował się w górę potężnie a Edward Jancarz był postacią wybitną. Jego tragiczna śmierć była szokiem, kariera obfitowała w sukcesy sławiące imię Polski. Startował w lidze angielskiej na Wimbledonie i wyspiarze nie zapomną nigdy jego profesjonalizmu. “Eddy” był w narodowej reprezentacji Polski silnym punktem, indywidualne osiągnięcia i medal brązowy MŚ/ 1968, Goeteborg/ ma znaczenie kolosalne. Następne medale zdobywane razem z innym ziomalem Zenonem Plechem umocowały centrum żużlowe nad Wartą na mapie świata. Z końcem marca odbędzie się XVII/ od 1992 r. z przerwami/ Memoriał Edwarda Jancarza na stadionie jego imienia z udziałem elity polskiej i światowej. Tam nie ma odmowy startu, bo tradycja jest pamiętaniem bogatej, soczystej kariery Edwarda. Stadion Stali Gorzów czeka… Wyobraźmy sobie, że uczestnicy turnieju, kibice już nie idą na stadion Jancarza a na obiekt np. Wrzeciono czy Odlew, albo, albo… Moja wyobraźnia nie sięga konta bankowego klubu. Jancarz pozostanie Jancarzem i kropka. Szukanie i “deptanie” za pieniądze tradycji nie ma racjonalnego tłumaczenia i powoływanie się na inne stadiony, które mają sponsorskie nazwy, nie ma sensu. Każda droga prowadzi do celu? Bez objazdów? Forum kibiców jest zawsze pomocnym narzędziem, bo rekonstrukcja /wzbogacona/ dotyczy nazwy obiektu o imieniu, które rozsławia miasto nie tylko w sportowym środowisku. Refleksja i decyzja o nawet kuszącej ofercie powinna być dla potomności rozumna. Kompromis koczuje w naszej codzienności.

Ostatni Puchar Świata w skokach narciarskich odbył się w Zakopanem na Wielkiej Krokwi, która nosi imię wspaniałego narciarza, skoczka, patrioty Stanisława Marusarza, jego siostra Helena, narciarka, kurierka tatrzańska została rozstrzelana w 1941 roku przez hitlerowców w Pogórskiej Woli/ jest okazały obelisk/, pod Tarnowem. Zamyśliłem się znów głęboko… Kończę, nadciąga halny. Gdzie Giewont, gdzie Warta.

Gorzowskie w lubuskiej krainie ma treściwą tradycję, swoistą obyczajowość speedway’a. Fani Stali zagorzali w fascynacji i gloryfikowaniu ścigania. Tyle lat obserwuję i zawsze chętnie przyjeżdżam na prestiżowe turnieje. Mistrz tam kłania się mistrzowi. A jakie były początki tego zauroczenia, które owocuje niczym rajska jabłoń? Od Jancarza do Zmarzlika czas szybko przeleciał, na bogato; nazwa stadionu jest symbolem i wg. mnie nietykalna, jak biblijna rzeka Jordan. Pozdrawiam prezesa Stali and company spod Wielkiej Krokwi, gdzie górale z ciupagami czczą pamięć… No właśnie!