Plebiscytowy himalaizm

dnia

Noble, Oskary, Globy, Orły, Lwy, Niedźwiedzie, plebiscyty, kryształowe kule, słowiki.

I jeszcze ruletka, i jeszcze hazard kasyn od Las Vegas po Hongkong. Wenecja, Berlin, Sztokholm, Hollywood, Warszawa, Gdynia, Leszno. Loterie mieszają się ze szczęściem. Gramy, wybieramy, uzależnia hazardowanie bez opamiętania. Brniemy, wygrywamy, przegrywamy, kochamy plebiscyty czyli rodzaj zabawy, czekamy na filmowe Oscary.  Królewska, szwedzka ekipa pod wezwaniem Nobla wskazuje wybitne osoby w poszczególnych przedziałach życia od literatury a na naukach ścisłych kończąc. Prestiż jest potrzebny światu, ta szalona brand, marka, szacunek za osiągnięcia  w sporcie koronują najlepszych asów. Celebracja niebiańska, kreacje, nerwy, zapach blichtru. Normalność zostaje w toalecie. Ceremonie niecodzienne, strojne z poniżaniem ubóstwa.  Budujemy autorytety, krytykujemy, godzimy się na wybory a laureaci przeżywają  swoje najlepsze dni. Blask potrzebny od czasu do czasu, barwa uroczystości, gdzie skromni ludzie kreowani są na bohaterów naszych czasów i następnych lat dla potomności. Niepokonani. Także przegrani. Zwycięstwa i porażki mają smak marcepanu i piołunu.

Łatwo czasem wejść do historii, trudniej z niej wyjść. Nie zawsze udawanie palenia cygar nobilituje, raczej lans taniego pozerstwa i opera mydlana za 3 grosze. Elegancja miesza się ze słomą, zapach perfum z wytryskami szampana. Twardziele na miękko.

Wybieramy człowieka roku i sportowca roku, złote myśli i brudne powiedzenia. Pisma, regiony chcą mieć liderów minionych miesięcy. Wybieramy najlepsze balkony i domy,  samochody i marki najbardziej trwałe. Najlepsza rola aktorska i zwyciężczyni festiwalu piosenki bez granic. Każdy przełom roku karmi nas wyborami różnej fascynacji, kontrowersji. Emocje i przygryzanie warg są oznakami ambicji, arytmii serc.

Przez blisko 30 lat byłem świadkiem wyborów w opiniotwórczej wtedy, ogólnopolskiej sportowej gazecie, najlepszych sportowców. Byłem blisko tych wyborów. Konkurencja stołeczna miała plebiscyt z bogatą historią. Różnica pomiędzy plebiscytem a wyborem redakcyjnym, sugestiami czytelników była taka, że w tym pierwszym przypadku dawniej listami, kartkami/ po ileś tysięcy przychodziło np z jednej miejscowości na jednego idola/ a dziś smsami wybiera się tych najlepszych. Wybory przez Jury czy Kapitułę mają inny charakter, nie grzeją się telefony. Nie ma ustawki, decyduje potrzebny w upiornej fascynacji rozum. Nie ma populizmu, może notujemy mniejszą adrenalinę a więcej oferujemy racjonalizmu. 85 lat istnienia firmy plebiscytowej urosło w uwielbianą tradycję balu nad bale warszawskiej gazety sportowej nr 1 na polskim rynku. Szapoba.

Ten felietonowy wstęp przygotowałem w kontekście wyboru Bartosza ZMARZLIKA sportowcem roku 2019 w 85 Plebiscycie “Przeglądu Sportowego”. Z wyraźną przewagą wygrał gorzowski mistrz świata przed Robertem Lewandowskim, wybitnym, światowego formatu bramkostrzelnym, technicznym, piłkarzem Bayernu Monachium. Różnica pomiędzy tymi sportowcami polega nie tylko na wzroście i odmienności sportu. Futbol jest w świecie popularny, Lewandowski znany i uwielbiany; Zmarzlik został trzecim polskim żużlowcem, który brawurowo zdobył mistrzostwo świata. Kiedy pracowałem we wspomnianym dzienniku sportowym i prowadziłem wiele lat speedway, patrzono na mnie jak na desperata, szanowano z przymrużeniem oka, bo wtedy żużel PL nie błyszczał, walczyłem uparcie ale nie skrycie/ z sukcesami wspominam nieskromnie/ o rangę tego sportu, lecz każde niepowodzenie było radością obozu oponentów w stosunku do sportów motorowych. Z zazdrością kwitowano statystyki o dużej liczbie widzów na stadionach żużlowych, większej, niż na futbolowych meczach. Spotykałem się z opiniami, że kibice przychodzą ”tylko” na… wypadki żużlowe. Szpile wbijano, bolało. Wytrzymywałem. Kto mnie zna, nie dam się tak łatwo podeptać. Więc ciągle jestem, sam się dziwię czasami, respondenci “reanimują”.

Wszystko co piszę, poruszam w kontekście skromnej, lecz fantastycznej wygranej Bartosza. I frustracji zadufanych wielbicieli piłki nożnej. Jakby zatracili grunt pod nogami. Wojciech Kowalczyk, którego lubię słuchać, bo cechują go nieszablonowe opinie i gość wali prosto z mostu jak samobójca, były reprezentant Polski, olimpijczyk z medalem, mocno obraził w sieci laureata tegorocznego plebiscytu “PS”, postponując jego sukces a gloryfikując Roberta Lewandowskiego, jednego z najlepszych na świecie graczy  futbolowych. Radzę Wojciechowi Kowalczykowi by zrobił łyk zimnej wody i pojął, że to wierni kibice wybierają ulubionego sportowca a lobby żużlowe jest wielką, zgraną rodziną bez sierpów i młotów na stadionach czy “żyletach”. Nie grajmy na aferę.

Lobby piłkarskie jest inne od żużlowego, świat futbolu karmi się od dłuższego czasu transferami niebotycznymi, ryzyko… utraty życia na murawie jest prawie żadne, zaś na torze sekunda to wieczność i skazanie na udrękę. Speedway jest ekstremalny, wymaga umiejętności, zawodnik sam nie jedzie, dosiada motocykla. Wywyższanie jednych sportów nad drugimi przez ekspertów niektórych stacji TV czasami nabiera gatunku groteski. Przykra pycha i narcyzm wybujały. Nie wysilajmy się na oryginalność. Nic tak nie plami jak atrament, w przypadku obywatela W. K. to był chyba czarny i wylał się tam, gdzie mężczyźni zapinają spodnie. Paskudny pech. Sportowiec bruka sportowca. Czterokrotny mistrz świata w rzucie młotem wielce sympatyczny fighter Paweł Fajdek, który jest wyluzowanym, inteligentnym facetem, wydał opinię, że nie jest motocyklem Bartosza Zmarzlika, w którym można wymienić jakąś część, gdy motor nie jedzie. On /czyli obywatel PF/ musi liczyć wyłącznie tylko na swoje zdrowie. Jasne jak księżyc w pełni. Dlatego trenuje od RPA po USA/ Chula Vista/, ma super trenerkę i rzuca. Daleko. Młociarz liczy na młot a hokeista na kij, piłkarz na podbicie kontraktu, tenis ma szlemy a F-1 szykany. Piłkarz może tygodniowo, bez narażania życia, zarobić furgon tysięcy euro, albo więcej. W tenisie za 7 dni milion $, z białym ręcznikiem. Jest fajnie, prawda?

Przełom roku cechuje atrakcyjna taśma rozmaitych plebiscytów a nie zrównoważonych wyborów przez Jury czy Kapituły, gdyż nadsyłanie SMS – ów jest korzystne finansowo dla organizatorów. Nie ma życia bez bankomatów. Inflacja nie ważna, dolce vita.

Jeśli Grupa Speedway skrzyknie się w konkretnej sprawie, dojedzie medalowo do celu. Walka o zwycięstwo w prestiżowym plebiscycie “PS” rozgrywała się ostro pomiędzy Robertem Lewandowskim a Bartoszem Zmarzlikim. Wygrał skromny mistrz świata, złoty medalista, ponadto zwyciężył niepokorny speedway made in Poland – Stal Gorzów Wlkp. Piłka nożna potężna w swojej strukturze z kontraktami milionowymi w euro i dolarach, rozpieszczana bajońsko potknęła się na ostatnim wirażu. Lewandowski jest światowcem, stać go na szczere poszanowanie lauru kolegi z toru. Gratulacje dla obu.

I jeszcze jedno: mówi się, że królową sportu jest lekkoatletyka a nie futbol. Mamy rok olimpijski, letnie igrzyska w Tokio, mamy też mistrzostwa Europy w piłce, będą medale w Japonii, zaś futbolistów czeka trudna batalia zespołowa. Kapitan Robert wie co robi.

No cóż, motocykl okazał się plebiscytowo szybszy od najpiękniejszego gola. Tak kibice wybrali, do nich należały minuty bez dogrywki. Kartek nie było ani gwizdka, każdy schował w sercu swojego zwycięzcę, obojętnie od miejsca na podium. I czy jest ściganie w Gorzowie albo miotanie w Chula Vista, fani mają swoje bajo bongo.

Zmarł Roman Matousek, czeski żużlowiec/ ur. Slany/, miał lat 55 i bujną karierę na torze i poza nim. Był żużlowcem, który jeździł szatańsko, zamykano oczy, rozstawiał rywali i pędził przed siebie. Kontrowersyjny diabelnie, reprezentant Czech ale i sportowiec, który miał problemy z prawem. “Rumcajs”, którego nie można zapomnieć za jazdy; ściganie na krawędzi życia i śmierci. Charakter do walki obojętnie gdzie i jak. RIP.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s