Niebieskie oczy 95!

dnia

22894

Jedzie, walczy, uśmiecha się, dziękuje wszystkim, srebrny i brązowy medalista indywidualnych mistrzostw świata. BARTOSZ ZMARZLIK. Nr 95, taki sobie wybrał do startów, urodził się w 1995 roku w Szczecinie. Startuje w Stali Gorzów. Chłopak świadomy swojego życiowego wyboru, od dziecka. Uparty, ambitny, głodny wygrywania, pracujący nad sobą i marzący, aby zostać nie tylko raz mistrzem świata, być najlepszym wśród najlepszych w elitarnym klubie pn. SPEEDWAY. Kariera sportowa brukowana rozmaitymi chwilami. Ale nigdy nie było zwątpienia. Błędy korygowane, sukcesy znaczone ciężką pracą. Młody Bartosz fruwał jak niespłoszony ptak, czasami ludzie zamykali oczy z przerażenia, zmieniał tor jazdy, ocierał się o bandy, wjeżdżał tam, gdzie mało kto by potrafił. On śmigał i wychodził na swoje. Nr 95, Zmarzlik, Bartosz.

 

Nie srebro, nie brąz ale złoto jest największym marzeniem każdego sportowca, Mazurek Dąbrowskiego wyciska łzy szczęścia, tarmosi serce, chce się wyć nie po cichu. W żużlu, sporcie pozbawionym pięciu kół olimpijskich podium z nr 1 to nie tylko szampan, nie tylko fajerwerki, lecz i narodowy hymn. I gratulacje, i szczęśliwa twarz, na której jest wymalowany wysiłek oraz satysfakcja. Kiedy patrzę na finalne zakończenia wielkich imprez sportowych przeżywam wzruszenia razem z aktorami tego widowiska, którzy stoją na podium. Tak, wzruszam się bez wstydu żadnego, to jest miłe i zostaje na zawsze w sercu. Napompowana adrenalina, rozkosz, choć ma różne smaki.

Czy piszę hymn pochwalny zawodnikowi, który nie kupuje szczęścia, tylko wykuwa je przez długi czas? Nie, to radość, że taki zawodnik znów wojuje w polskim żużlu na najwyższym poziomie. Nic nie spadło mu z nieba, wyjeździł kilometry ścigania jak kierowca TIR – a na trasach trudnych i łatwiejszych, na torach, gdzie uciekał do mety jak orzeł do gniazda, by potem wzlecieć wysoko, pod chmury i “wylądować” w ciepłym, rodzinnym gniazdku. Zdobyć medal brązowy mistrzostw świata jest sukcesem ogromnym, zwłaszcza w wieku, który rokuje następne medale. Talent. Wywalczyć srebrny medal MŚ po brązie jest prognozą wzbudzającą respekt rywali. Radość i satysfakcja. Nie zawsze świeci słońce, nie zawsze pada deszcz. Obok syna jest wszędzie ojciec Paweł, trener, menedżer. Rodzinna para, nie każdemu to się udaje w labiryncie kariery. Czuwa nad nimi jakaś boska siła. Zmarzlikowie team do wygrywania.

W sezonie 2018 złoty medal MŚ był bardzo blisko, toruński tor elicie jest znany jak własne karty kredytowe. Atakiem imponującym, śmiałym, inteligentnym złoto wyszarpał Anglik Tai Woffinden. Gracz z najwyższej półki, charakterny, mający ambicje dorzucić jeszcze do trzech tutułów mistrza świata następne. Hazardzista? Mistrzowie tacy są, mają swoje poczucie wartości. Woffinden w tym sezonie odarty został przez ciężką kontuzję z walki o podium MŚ. Szkoda, bo walka jego z Bartoszem byłaby dokumentem w historii żużla na moc osobowości, które zamieniają pospolitość na sztukę, na jazdy brawurowe splecione umiejętnościami technicznymi. Atrakcyjne fajerwerki na motocyklach, które legitymizują mistrzów. Może nawet arcy…

Jest fantastycznie, Bartosz Zmarzlik jest liderem serialu Grand Prix i ma przed sobą dwa turnieje: Cardiff i Toruń. Zamiast Woffindena jest za plecami w tym sezonie Emil Sajfutdinow, zawodnik z rosyjskiej ziemi, sympatyczny, który na koncie ma już jako mołodiec brązowy medal IMŚ. Emil potrafi dużo, ma charakter żołnierza, który nie składa broni i poddaje się rywalowi. Millennium Stadium w Cardiff będzie areną bitwy a może już tam poznamy mistrza świata anno 2019? Tego nie wie nikt. Może wygrać ten turniej ktoś przypadkiem, lecz stawka turnieju jest prestiżowa dla lidera GP, który rok temu właśnie na tym obiekcie sprawił, że zagrano głośno, kryształowo “Jeszcze Polska…” Cudownie, Wyspy Brytyjskie przygarnęły kilkadziesiąt lat temu speedway i nadały mu królewskie insygnia. Teraz speedway tam jest w kryzysie ale kibice spragnieni ścigania wierni są sportowi i wierzą, że będzie reanimowany na poziom zwycięstw w mistrzostwach świata. Byli potęgą a Polska uczyła się od nich wszystkiego, co żużlem pachniało. Dziś Polacy są nauczycielami; tak się zmienia w życiu, że uczeń jest lepszy od profesora. Belfer, mentor szanuje najczęściej utalentowanego wychowanka.

Po Cardiff jest finał w Toruniu /5 X/. Szkoda, że nie na Narodowym w Warszawie! Obiekt stołeczny i większy. Będzie się działo, będzie zabawa, jednak trzeba zaliczyć wyścigi, wypracować punkty. Fascynująca gra mistrzów na torze, skąd przez okno dachu widać gwiazdy na niebie. Toruń jest miastem Kopernika, choć niektórzy mówią, że kogoś innego dzisiejszych czasów; pierwszy ruszył ziemię, drugi rusza co innego.

Ubiegłoroczny finał serialu GP był w Toruniu polsko – angielski, Woffinden wcześniej potracił punkty, odrabiał zaległości jakie mu nałożyli sędziowie, Zmarzlik ocierał się o złoto, jednym atakiem Tai nie dał sobie wydrzeć ostatecznego sukcesu, wpisał do historii trzeci medal najwyższej próby. Gość jest wyluzowany, rodzina udana, kompletny zawodnik angielskiej marki. Trzyma fason. Ale… w tym roku jeden wypadek w Lublinie okaleczył go na wiele tygodni, Anglik jednak pozbierał się konsekwetnie. Jest w elicie, wprawdzie poza ósemką, lecz może być pewny, że dostanie “dziką kartę” od organizatorów GP, bo takiego charyzmatycznego żużlowca ciężko znaleźć nie tylko na wyspach Brytyjskich. Tacy zawodnicy jak on, budują atmosferę, podnoszą rangę, oglądalność. Widowiska euforyczne, finały urodziwe są wpisane w kronikach na zawsze.

Tak jak Bartek, który fruwa na torze, opanowuje cyrkowo motocykl, wyjeżdża z opresji karkołomnych. Nie zamykajmy oczu, on dojrzewa na torach, w ściganiu w tym sezonie już nie szarpie, nie ma gonitw chaotycznych, elastycznie odstawia daleko w tyle rywali. Ojciec Paweł czuwa w parkingu, miłość Sandra jest blisko. Szlifuje lider polskiej reprezentacji angielski; taki gość musi być komunikatywny, światowy. Swobodny w poruszaniu się w parkingu, kręgach towarzyskich. Młodzieniec ambitny do bólu, od czasu tej niezapomnianej licencji, którą zdobywał w Gorzowie. Tamtejszy płacz zamienił na szczęśliwe zwycięskie chwile. I tak ściganie trwa w coraz lepszej kondycji, opakowaniu dla kibiców, którzy dostają ”towar”  z symbolem *****.

Bartosz Zmarzlik na torach; niebieskie oczy jak chabry i tego koloru kevlar. Coś mam jeszcze dodać na plus, minus? Spokojnie, czeka nas walijski turniej i toruński. Sport jest dziedziną życia oplecioną niespodziankami, pewne nie zawsze bywa pewne, więc nie zapeszajmy, los jest loterią, która wywija numery. Spooooort. Nr “95” na niebiesko, no i biało – czerwono, gdzie tylko spojrzeć, zaś hymny narodowe podniośle wieńczą dzieła. Spektakl, rewia, balet, teatr – wiatr unosi wzruszenia pod niebo gwiazd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s