Madsen, lew

Lubię Danię, kieszonkowy kraj, ładny, zadbany, wciśnięty w morza, w małym, kolorowym Esbjergu, gdzie urodził się Erik Gundersen jedna z ikon żużlowych świata,  jest możliwy wyjazd autem przez plażę kilometr do wody, zimnej, piasek wciska się w szpary samochodu, ziarenka wypadają jak śruby na autostradzie. Plaża, auta, wydmy i słomiane dachy, nastrój filmowy i brakuje tylko Jane Fondy i pięknych narowistych koni. Poniosło mnie znów? O nie, moje poznanie Danii zaczęło się dawno temu od Haderslev, Vojens i Ole Olsena. Końcówka lat siedemdziesiątych, to erupcja talentów duńskich pod wodzą Olsena, trzykrotnego mistrza świata, urodzonego w cichym Haderselv, gdzie kaczki na stawie przed hotelem Norden pływają majestatycznie. A dalej port i marina, żaglówki wpływające, wypływające. Pachnie świeżością, piwo Tuborg w przystani smakuje wybornie. I jest w Danii takie miasto Vejle, kiedyś byłem i może jeszcze odwiedzę. Żużlowe królestwo duńskich władców obejmuje Jutlandię i było w latach osiemdziesiątych na ustach koneserów. Olsen prowadził swoich następców, jak kiedyś Mojżesz przez Morze Czerwone. Złote medale zbierali do worka, indywidualnie, drużynowo, parami też. Mali chłopcy ścigali się na mini torach i mieli frajdę, pyszną zabawę ze skutkami, gdy zaczęli uprawiać sport dojrzały. Każda hossa ma potknięcia, bessy wkalkulowane są w giełdy, w życie. Wypadki na żużlu wytrącają z rytmu, wstrzymują sukcesy, nie dają poszaleć wodzie sodowej. Danię nie ominęły dramaty, lecz pozostał smak żużlowej przygody. Jak nie Erik Gundersen, Hans Nielsen, Jan Ove Pedersen, Tommy Knudsen to Nicki Pedersen, który nie jest lirycznym spadkobiercą chwały duńskiego speedway’a. On wie jak tyrknąć tylnym kołem, ile zostawić miejsca przy bandzie albo nie zostawić wcale. Sport jest walką, obojętnie czy pchasz kulę, czy pędzisz na motocyklu. Albo kopiesz piłkę. Dania mały kraj ale usportowiony. No i ten speedway podsycany z końcem lat siedemdziesiątych w Vojens przez Olsena, który razem z Aage Sondergardem wybudował stadion i organizował światowe turnieje. Miasto nijakie ale stadion stricte żużlowy, wymyślony na potrzeby tego sportu. Made in Denmark. Speedway i goście odmienili miasto, zaczęło ono inaczej  pulsować życiem gospodarczym, nie tak za wiele a jednak. Nazwisko Olsen jest popularne w Danii, ale dodając imię i lokując je w sporcie znaczy legendę, która wyniosła speedway na podium rangi światowej bardzo znacząco. Ole!

W polskim żużlu startowało i jeździ wielu Duńczyków. Z rozmaitym skutkiem, w wieku różnym, lecz trudno sobie wyobrazić gdyby ich zabrakło na naszym rynku. Chyba Hans

Nielsen odcisnął swoje jazdy w pamięci naszych kibiców najbardziej…  Pierwszy, od Lublina po Piłę…  A jak jest dziś? Nie będę penetrował, jeden gość od jakiegoś czasu intryguje środowisko i jest nazywany przez pewien portal najlepszym złodziejem startów. Z tymi startami moim zdaniem jest afera, bo karze się zawodników za refleks. Paradoks.

LEON MADSEN urodził się w ponad 100 tysięcznym Vejle, “bombonierkowym” mieście duńskim. Pół godziny stamtąd do szaleństw w królestwie klocków LEGO w Billund. Lego jest magicznym towarzyszem zabaw dzieci na całym świecie. Madsen jest samodzielnym liderem w indywidualnych mistrzostwach świata, ma kilka punktów przewagi nad rywalami, Bartoszem Zmarzlikiem a następna edycja Grand Prix w niemieckim Teterowie. Duńczyk, nie za wysoki, jeździł w kilku polskich klubach/ od 2006/, teraz zakotwiczył się w częstochowskim Włókniarzu pod nadzorem trenerskim Marka Cieślaka. Obaj mają podobne hobby – jazdy na rowerach. Idolem LM jest Erik Gundersen. Nie dziwię się wcale.

Przy pechowej kontuzji trzykrotnego mistrza świata Anglika Tai’a Woffindena, rywale uzyskali szansę na podium. Leon może nie jeździ aż tak efektownie ale efektywnie. Ma extra refleks, niestety, co jest atutem w żużlu bywa obecnie skrupulatnie śledzone i karane. Leon potrafi walczyć, gdy przegra start. Szybki i uśmiechnięty.

Rodzinne Vejle jest nad morzem, ma śliczną marinę i uliczki do spacerów romantycznych, ciekawą architekturę i przykłady, że warto dbać o ekologię na tym świecie. Madsen pokochał Polskę, która zawodowo go zatrudnia w Ekstralidze, miłość ma różne oblicza, jazdy na torach to jedna bajka a druga jest taka, że osiadł w kaszubskim Wejcherowie, o połowę mniejszym od Vejle. Tam założył rodzinę z Magdaleną i cieszą się kilkumiesięczną córeczką Mariką. Wszystko wskazuje, że Madsen nauczy się polskiego a córka nadto duńskiego. Duńczyk ma szansę w wieku 31 lat być mistrzem świata, choć walka będzie zacięta aż do październikowego/ 5/ finału serialu GP w Toruniu, zatem jeszcze cztery turnieje i podium tegorocznych mistrzostw świata rozświetlą fajerwerki. Gdyby tak się stało, Duńczycy nawiążą do przebogatej tradycji medalowej. Rok temu na Stadionie Śląskim Madsen został mistrzem Europy, może powtórzyć z końcem września ten sukces. No a w Ekstralidze Włókniarz walczy o najwyższą pulę, trudna przeprawa, w sporcie wszystko możliwe, jeśli się uda, Duńczyk będzie miał wkład wielki a Magdalena okazję do negocjacji z prezesem Michałem Świącikiem na nowych warunkach. Jeszcze kilka tygodni emocji i zrobi się jasno. Cieszy, że narodziła się kolejna para z szyldem Polska – Dania.

A propos zawodników z Półwyspu Jutlandzkiego w lubelskim Motorze świetnie poczyna sobie Mikkel Michelsen, także jako dzika karta w serialu GP. Ojciec chrzestny duńskiej armady Olsen może być ukontentowany. Na jego torze w Vojens z początkiem września rozegrana zostanie kolejna runda GP, gospodarze mogą zrobić duży apetyt kibicom na piwo Faxe, jeśli wygrają. Będzie się działo! Vojens jest markowe.  W szwedzkiej Malilli wygrał ostatnio GP Szwed Fredrik Lindgren; ścigał się cudownie, zna ten tor, wybierał ścieżki jak lis, nadto popisał się refleksem niebywałym i śmiałym atakiem, i przeleciał nad leżącym Patrykiem Dudkiem. Co zrobił? Otóż podniósł motocykl i pofrunął jak ptak, ratując przed ciężką kontuzją Polaka. Niestety sam cierpi na uraz nogi. Ten wypadek jest kaskaderskim popisem doświadczonego Lindgrena, który startuje razem z Madsenem w Częstochowie. Fenomenalny skok nad leżącym zawodnikiem Dudkiem przejdzie do historii i zasługuje na top nagrodę nie tylko Międzynarodowej Federacji Motocyklowej w kategorii fair – play!!! Wielki kunszt, serce, skromność, profesjonalizm.

Pochylam głowę nisko.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s