Kinsey Wolansky na tor

Fajnie jak w raju. Drużyna, która jeśli przegra spada jak zgniłe jabłko z drzewa, nagle w połowie meczu odradza się a raczej przeciwnik przewraca. Lider zespołu, który prowadzi zdecydowanie, traci moc, upada, następnego dnia w mistrzostwach świata tysiące kilometrów po spaniu w aucie zawadnik szatańsko wygrywa w stylu Bonda, słoweńskie Krsko oczarowane, Bartosz Zmarzlik punktuje, “nokautuje” wręcz i zapominamy od kiepskim jego starcie w mieście Kopernika. Cudownie, bajecznie, jazdy fantastyczne zacierają ślad po występie i przegranym meczu gorzowskiego faworyta.

W sporcie może wydarzyć się wszystko, padać nawet deszcz tam, gdzie trudno o kropelkę. Jest pięknie, bajkopisarzy już nie ma, ale jak słyszymy na antenach telewizyjnych o Fufu, Janku zamiast Januszu, Kejkeju, Diseju… pani Beata przed telewizorem po raz pierwszy nie wie kto jest Gapa, Ogór. Po raz pierwszy ogląda speedway, słyszy i dziwi. Malowniczo, twórczo na żużlowych torach, zaraz wstanie z grobu Leonardo da Vinci i coś wymyśli. Barwny świat, bajka na dobranoc po której trudno zasnąć, bo mecze mmy na granicy nieba i piekła. Drodzy Czytelnicy: jeden ząbek, jeden chwyt a już wiemy kto jedzie na czele stawki, to przecież Fufu. Tak? Nie, to przecież Norbi, nie ten co śpiewa a ten co goni, ucieka i wygrywa. Proponuje pani Beata ustalić ksywy dla wszystkich i niech zgadują kibice, wybierają najlepsze nazwy, kombinują, wszak wiedzą swoje, lecz ci, którzy nie rozpoznają Wiśnię, niech się domyślają. Nie ważne kto sędziuje, ważne jaka faktura. Gapa nie goni Gapy, pierwszy o włos PUK. I dobrze, że Dudek, to autentyczny Dudek, nie potrzebuje zmyślania. Fajnie, w futbolu strzela Lewy, tylko on taki jedyny. Siatkówka, koszykówka i wyścigi F – 1, normalnie. Robert Kubica nie Kubek, choć mógłby takim być, gdyby ścigał się na żużlu. Jedziemy, byle do przodu! Come back Griszy Łaguty w płomieniach silnika, wyposzczony ścigania Rosjanin znów komentowany. Każdy chce mieć “ponadmoc”.

Mecze Ekstraligi rozgrzewają komentatorów, fantazja potrzebna, umiar jeszcze bardziej.  Czy ważne kto komu wypił herbatę w parkingu? Może. A po co? Co powiedział Misiek?

SPORT w przekazie musi być czytelny, klasycy np. Bohdan Tomaszewski nie przekręcali imion i nazwisk Ireny Szewińskiej, Władysława Komara, Stanisława Marusarza, Ryszarda Szurkowskiego. Adam Małysz nie był Mały, Włodzimierz Szaranowicz nie mieszał w relacjach nazwiskami, ksywami. Nikt nie jest bezbłędny i niezapomniany Jan Ciszewski uparcie powtarzał “na stadionie jest pełny komplet”. Uciekam z tematu, pieniążków, krawężniczków, produkcji ksyw rozmaitych, bo speedway ma tło bez kredkowania. Bywa dramatyczny, zwłaszcza w ekstraligowym wydaniu, gdy silnik straci moc, hak wyrwie szprychy, wilgoć albo spiekota namieszają w głowach. Mój kolega malarz artysta zwykle mawiał: dobrze płynąć z prądem, lecz co zrobić, kiedy prąd “wyłączą”. Samo życie bezgranicznie zaskakuje od startu do mety. Od gwizdka do sztani. Areny kuszą spektakularnie i wydobywają pomysły niecodzienne.

Oto sportowy świat ubarwiła w czasie finału piłkarskiej Ligi Mistrzów w Madrycie kusząca ciałem modelka Kinsey Wolansky, która wbiegła na boisko prawie naga a może… “skąpo ubrana” podkręcając tempeaturę meczu, w którym triumfował Liverpool ogrywając londyński Tottenham. Mimo szczelnych barier ochroniarzy stadionowych, raz po raz oglądamy na prestiżowych imprezach, najwyższej rangi, kuriozalne obrazki, że ktoś nagle wdziera się na plac gry a miliony widzów na świecie mają show. Czasem trudno złapać intruza i spektakularny wyczyn przechodzi do historii. Kinsey Wolansky /jakie swojskie nazwisko/ z USA zrobiła co zaplanowała, pokazała co chciała a miała co…ukryć w madryckim hicie. Satysfakcję mieli ochroniarze, którzy musieli ją wyprowadzać z boiska. Faceci mieli co trzymać! Mocno obejmowali ciało modelki.

Wydarzenie LM w Madrycie/ MECZ/ było treściwe, mam na myśli grę, oprawę, marzy się taki finał na żużlu, gdzie scenariusz i reżyseria budują widowisko niezapomniane. Hymn Liverpoolu “nigdy nie będziesz szedł sam” jest nostalgiczny i uwodzący serca nawet twardzieli. Zwycięzcy, kibice, nie kryli wzruszenia. Spektakl był mega show.

SERIAL Grand Prix kręci emocjami. W słoweńskim Krsku Bartosz Zmarzlik zadziwił wszystkich, Patryk Dudek walczył jak mistrz. Polacy pokazali, że mają piekielną energię. Ściganie było piękne, jak i okolice Krska nad Sawą. Byłem tam ongiś i dobrze pamiętam urok tego miejsca, sympatyczność ludzi no i determinację podtrzymywanie żużla na Bałkanach. Nie jest łatwo, podpierają się tradycjami i szukają następców Mateja Zagara.

A teraz ZlATA PRAHA i Auto Klub Marketa. Znów naturalny tor, kameralny stadion. Szef zawodów energetyczny Pavel Ondrasik nie przyleciał na GP do Warszawy, bo robota go trzymała, był jego boss, tata Petr, także znany działacz międzynarodowy Petr Moravec. Oni pilnują turnieju Grand Prix pod banderą ANLAS, jak Czech piwa. Nic się nie rozleje. Stadion będzie wypełniony głównie polskimi kibicami, mają kogo dopingować, choć profesorski Anglik Tai Woffinden lubi tam wygrywać. Na Marketa speedway smakuje wyjątkowo, jest “dotyk” tego sportu, podobnie jak na stadionie lubelskiego Motoru. Oto masz okruchy żużla za kołnierzem. Jest zapach spalin, grilla, sielski, piknikowy nastrój. Polacy lubią tam przyjeżdżać, mają nie tylko speedway ale i miasto światowej rangi do przedreptania nie tylko kamiennym mostem Karola nad Wełtawą. PRAGA daje ofertę bogatą, obojętnie od pory dnia, nocy, roku. Maj, czerwiec to lokacja turnieju, turystów trudno policzyć, tłumy od Tokio, od Brazylii. Polaków widać i słychać. Biało –  czerwono, czapeczki, szaliki, na stadionie nie szanują gardeł, jest bosko. Gospodarze liczą, że Vaclav Milik pokaże swoim kibicom czego nauczył się w polskiej lidze. Już pokazał, bo w 2017 roku był trzeci!, stać go na wygranie, choć to byłby cud. Jak przebić się przez polskie zasieki na torze? No właśnie…

Praskie ściganie/ pierwsze zawody indywidualne MŚ odbyły się w 1979 roku, GP Czech od 1997/ jest przyjemnym zawsze przeżyciem, kibiców ściągał zewsząd Tomasz Gollob w nadmiarze, teraz jego następcy jadą tym samym śladem, celują w podium przejściowe i ostateczne. Nie ma żartów w GP, będzie gorąca atmosfera, piwo już się chłodzi. Ondrasikovie robią jak w maglu, żeby Praha była nie tylko zlata uliczkami ale i na stadionie. MARKETA, miejsce z tradycjami, naturszczykowe, kultowe, z “ jizdami’ klasycznej plochej drahy, utrzymujące stan ducha motorowych kamratów, sympatyczne, gdzie wyścigi “fundują” widzom drobiny żużla na pamiątkę a zatem naturalne, “moc krasne”, więc będzie się działo, ahoj!

 

  1. Nagła, zła wiadomość – Tai Woffinden poważnie kontuzjowany na torze w Lublinie. Dramat Anglika, kilkanaście tygodni przerwy…Uciekają pechowo mistrzostwa świata…
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s