BSI/IMG sprząta speedway cz. 1

Processed with VSCO with l2 preset
Processed with VSCO with l2 preset

Coś niesamowitego, warto w życiu czekać na takie wydarzenia. Marzenia. Speedway wjeżdża na światowe areny z hukiem, promocją, imprezami, które wstrząsną wyścigami kibiców nie tylko przywiązanych łańcuchami do tego sportu. Oto sztuczny tor położony na legendarnym londyńskim Wembley. Pamiętam jak dziś, co tam się działo jeszcze na starym stadionie, finały światowe miał niemal siedzibę, organizowane były z szykiem angielskiego fasonu oraz improwizacji. Wygrać tam mistrzostwo świata było nie tyle cudem, co rangą i prestiżem. Jakby olimpijskie złoto. No, no…

Co tam Londyn, magnetyczne przeżycia w królewskiej stolicy, lecimy przecież dalej. “Odgrzebujemy” USA, zachodnie wybrzeże olimpijskie z Los Angeles, stadion legenda – Coliseum, gdzie podobnie jak na Wembley cieszył się złotem Bruce Penhall. Będzie wręczał medale jako mężczyzna 60 plus! Dalej przystojny, ciacho a w Londynie obecni byli m.inn. mistrzowie świata z Peterem Collinsem i Ole Olsenem. Kalifornia słoneczna, rodząca żużlowców, którzy jak sprężyny pracowali na europejskich torach. Lot z Europy do Ameryki dla turystów atrakcja jak Niagara, dla bogatszych skok do Nowego Jorku, Brooklyn ze słynnym mostem, Bronx i Little Italy. Koncert seksownej Caroline Campbell, która na skrzypcach gra dziko i bosko. Show bez frytek. Cygara i kapelusze.

Argentyna. Jeszcze tam nie było światowego żużla, wielkie steki i czerwone, mocne wino, wołowina z tangiem na ulicach. Niebo z gwiazdami i ocean, Bueneos Aires a speedway nasączony luzackim klimatem niezapomniany, trzeba znów wrócić, do raju tańca ciało w ciało, tam partnerki nie wypuszcza się z rąk. One chcą tańczyć do rana.

Europa. No tak, Petersburg, Wenecja Północy, carskie mroczne historie, Lenin i Pałac Zimowy. Rewolucja czerwona w tle. Kiedyś w dawnym Leningradzie żużel często gościł; finały kontynentalne, mniejsze wydarzenia. Nazwy Leningradu już nie ma, jest  malowniczo rozłożone nad wodą miasto, gdzie historia II Wojny Światowej miała wymiar bezgranicznego heroizmu rosyjskiego losu i głodu. Niemcy odeszli won. Spasiba. Reanimujemy motogonki. No i Moskwa, atrakcje złotych cerkwi, Kreml “wiecznie żywy”. Stolica otwiera się wreszcie na speedway, przypomina dawne sukcesy Igora Plechanowa, który szalał pioniersko  na Wembley. O turnieju gwiazd w Moskwie  marzy Emil Sajfutdinow i kokietuje Putina. Noworuscy mają dolary, chcą show USA.

Niemcy. Monachium, olimpijski stadion i sztuczny tor. Bawarczycy uwielbiają wyścigi motorowe, krótkie, długie, latem oraz zimą. Inzell. Lód. W śniegu wyrzucone miniaturki po różnych procentowych napojach przypominają, że mróz można ocieplić w sercach. Wygrał kiedyś złoto w stolicy piwa Hans Nielsen, duński arcymistrz żużlowego szachowania, piekielnie wyrachowany od kredy do kredy na wszystkich stadionach świata. Bawaria kocha futbol i Bayern z Robertem Lewandowskim. Pobyt w Monachium ma przeżycie kaca. Ogórki, śledzie i auf wiedersehen!

Amsterdam. Morning fresh. Miasto z urokiem o każdej porze roku. Muzea i erotyka, muzyka na ulicy i stadion olimpijski, raz zorganizowano finał historyczny na żużlu, aż dwudniowy. W jednej z dzielnic miasta mówią kobiety “wystarczy raz a dobrze”.

POLSKA, kluby biją się o organizację żużlowych wydarzeń na poziomie światowym. Warszawa, Wrocław, Chorzów, Leszno albo Toruń. Wystarczy. Legendy stadionowe. Kibiców nie trzeba, aż tak bardzo naciągać, choć teraz inny czas i kibice wymagają dopieszczania. No więc do dzieła agencje PR i reklamowe. Show goni show. Zabawa musi trwać, przyciąganie widowiskami, promowanie żużla jest konieczne non – stop.

6 imprez w randze mistrzostw świata indywidualnych turniejów wystarczy, by uczestnicy zachowali radość z wyścigów. Jeszcze mamy drużynowe MŚ, czeka na to Szwecja, Dania. Goeteborg i Kopenhaga. Tam może być zresztą wszystko, co jeździ po torach. Piknik i metanol. A gonitwy ciasno parami? Oczywiście, Australia na początek sezonu, słońce oceaniczne a w Europie śnieg i srogi mróz. Kibice lubią miejsca żużlowe, które mają charyzmę lokacji, tak jak Praga, która kusi zawsze urokami dniem i nocą. Taka mała, taka duża i nie można tam spać. Ahoj! Piwo i głos Vondraczkowej. To je dobre.

Pomarzyłem jak we śnie. Jeden sen, drugi, trzeci, potem była kawa. Rozlały się marzenia. Upatruję serial Grand Prix jako promocję na słynnych stadionach, natomiast mistrzostwa świata powinny wrócić do starego schematu. Jeden finał IMŚ jak olimpiada. Super event!

Czas na włoską robotę. Bez rzymskich wakacji i sycylijskiej mafii. Bene.

Egregio Signore Armando CASTAGNA! Szefie światowego żużla. Czas szybko leci, speedway zestarzał się i posiwiała broda. Co w ramach serialu Grand Prix zrobiono generalnie nowego? Od 1995 roku? Niestety, Armando bój się papieża Franciszka, speedway schodzi na psy. Po dyrektorze GP Duńczyku Ole Olsenie schedę objął nie tak dawno młodszy jego syn Torben. Mądry facet, lecz nie bardzo go ten biznes kręci. Kilkanaście imprez GP, bez sensu a niemiecki Teterow jest symbolem słabości tego sportu. Pisałem o tym wiele razy i rozmawiałem o braku koncepcji na speedway nie tylko z Armando. Opór, wygoda, pozorowanie działań. Zero projektów. Organizacyjna elita Międzynarodowej Federacji Motocyklowej pod kierunkiem włoskim znalazła się w mrocznym zaułku, brakuje tylko fans Napoli kontra Lazio, by wzniecić ogień.

IMG/ BSI, amerykańsko – włoska firma / słona, długoletnia dzierzawa od FIM/ organizująca MŚ szuka byle gdzie i byle jak, nowego szefa, bo Torben Olsen, młody człowiek z aspiracjami, nie wierzę aby nie radził się ojca, niestety odchodzi! Z żużla ale nie z “kółek”. Speedway szczytowy jest więc do wzięcia, chcą kogoś, może być spoza żużla, super menedżera, który uzdrowi towarzystwo i da nadzieję na załatwianie płatności wobec FIM. Polski speedway ma sie dobrze, lecz nie jest wolny od światowego. Kryzys poza Polską kłuje w oczy. Anglia, matecznik żużla oddycha sztucznie, nie podniecajmy się przeszłością i polską frekwencją ciągle zadziwiającą. Drepcze pycha z narcyzmem. “Najlepsza liga świata”, slogan wyświechtany odbiega daleko od wyobraźni. Dżentelmenom z FIM oraz korporacji IMG/BSI jej brakuje, jest deficytem, bez niej nie można ułożyć normalnego życia. Brniemy w zapaść, niskie ciśnienie niemożności.

Speedway w Polsce postrzegamy nadal przez pryzmat ligowego zainteresowania, ekscytujących meczów w strefie play – off. Rzeczywiście włosy niektórym wypadają, jak emocje przetaczają się przez stadiony, bo jest co oglądać. Jednak trzeba koniecznie spojrzeć co dzieje się w miejscach, gdzie nie ma Ekstraligi i jakie są koszty utrzymania.  Ten rok – oceniają analitycy żużlowi, fachowcy z branży, może być przełomowy. Z jednej strony mamy problem braku koncepcji na rozwój żużla na świecie, z drugiej polski “romantyzm” tradycyjnie zauroczony kibicami. Wyścigi szczytowe, stadiony wypełnione. Quasi “bezrobocie” w stylu Grega Hancocka jest pewnym sygnałem, że zrobiło się inaczej, niż dawniej. Centrala nie ma łączności twórczej z agendami.

Sezon 2019 przed nami, spirala już się nakręca, kibice gonią za karnetami, prezesi rachują, iluzja telewizyjnej magii meczów ekstraligowych utrwala przeświadczenie, że nic nam nie grozi. Będzie jak zawsze, na zawsze? No cóż, tradycyjnie, jesienne liście zlecą z drzew i nie przykryją tego, co nas tak boli./cdn/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s