Tony nie był święty i częstochowskie oczy zielone

 

tony-rickardsson-805x452

I.

O kogo chodzi? O Tony Rickardssona, Szweda, sześciokrotnego mistrza świata. Tytułami zrównał się z nowozelandzkim asem Ivanem Maugerem/ zmarł w ub. roku w Australii wskutek długiej, ciężkiej choroby po wylewie/. Rickardsson, był nazywany gdy startował w Tarnowie swojsko Tośkiem. Tam też odbyło się polskie pożegnanie z jego karierą. Ciekawostką był fakt, że nie zjawił się na tym turnieju Tomasz Gollob.

Ale ad rem. Popełniłem onegdaj felieton, w którym poruszyłem skandaliczne  wypowiedzi prezesa ROW Rybnik pod adresem rosyjskiego zawodnika Grigorija Łaguty. Pseudo lans zmroził środowisko sportowe. Łaguta został zawieszony za stosowanie dopingu jako zawodnik ROW, kara się kończy, nie będzie jednak wierny Rybnikowi, wybrał lubelskiego beniaminka Ekstraligi. Prawdą jest, że team wypadł z gry przez incydent. Powietrze wokół Griszy zrobiło się “smogowe”. Podobno obiecał śląskiej drużynie starty, skusiła go jednak lepsza oferta. Prezes pokrzywdzony, który wcześniej walczył mocno o niewinność Rosjanina, oświadczył, że GŁ złamał słowo. Nie pierwszy on pewnie i nie ostatni na tym świecie. Bo…

Rozmawiałem nie tak dawno z gorzowskim mecenasem Jerzym Synowcem, który był oburzony słowami nienawiści prezesa ROW. Mec. Synowiec ongiś prezes gorzowskiej Stali, działacz wytrawny, speedway wyssał, jak każdy miejscowy może nie z mlekiem matki, lecz z atmosfery żużlowej w tym mieście. Tam żyje się tym sportem a bywanie na stadionie im. Edwarda Jancarza jest po prostu obowiązkową modą. Otóż Jerzy Synowiec wspomniał mi o zdarzeniu z gorzowskiego gruntu, o którym wiedziałem, lecz zapomniałem. Było to za czasów prezesa Les Gondora; był taki, pamiętacie? Gorzowianie chcieli mieć w składzie Szweda Tony Rickardssona. Tony robił karierę, punktował. Wszystko było prawie dogadane. Tony w międzyczasie konferował jednak z gdańskim Wybrzeżem, widocznie skutecznie. Generalnie tego rodzaju akcja zmierza do wyłożenia odpowiedniej kasy. Rickardsson w ostatniej chwili zerwał umowę z Gorzowem i wybrał gdański klub. Co powiedział Gondorowi? Rzekomo tyle, że jest zawodowcem i zdecydował się na korzystniejsze warunki kontraktu. Oczywiście zawsze zostaje osad lojalności. Życie jednak jest podatne na pokusy finansowe, sport obraca się wokół coraz większych kwot a speedway ma extremalny charakter i jego uprawianie niesie ogromne ryzyko kontuzji, inwalidztwa, ba, utraty życia. Kulisy tego sportu są potężnym wyzwaniem dla startujących, gdyż teraźniejszość wymaga wyobraźni patrzenia w przyszłość kariery i życia. Oczywiście kompromis jest wyjściem z trudnej sytuacji. Respektowanie zasad dawno runęło w przepaść. Mecenas Jerzy Synowiec działacz mobilnego spojrzenia na speedway reaguje globalnie na drażliwe incydenty. Dzięki, że przypomniał, iż nie tylko Grigorij Łaguta zmienił układ sił w drużynie w której startował, kiedy łykał niedozwolony środek. Kibice trudno wybaczają zawodnikom zmianę “krwi”, czasem dozgonnie i mamy tego przykłady od Pomorza do Podkarpacia, od Roztocza po Lubuskie oraz śląskie obszary. Wszędzie kibice nie darują zdrady barw klubowych. Teraz o popisach estradowych.

II.

Pojechałem do Częstochowy na prezentację Włókniarza, która odbyła się w sportowej hali. Kilka tysięcy ludzi, szał, bo częścią artystyczną zawładnął wodzirej disco polo Zenon Martyniuk. Od jakiegoś czasu kluby żużlowe organizują prezentacje dla kibiców; pod dachem jest inaczej, niż na stadionie, fani mogą więc zobaczyć i usłyszeć swoich ulubieńców bez kevlarów i motocykli. Pod Jasną Górę przyjechał Martyniuk a pamiętam podobną galę sprzed lat w Tarnowie, gdzie publiczność zabawiał inteligentnie Maciej Stuhr. W każdym razie moda na takie wydarzenia przed sezonem panuje, bilety były po 15 i 30 złotych a w hali zjawiło się kilka tysięcy sympatyków jazd w lewo. Show w cieple. Włókniarz, teraz z szyldem bukmacherskim forBet, 60 lat temu zdobył po raz pierwszy mistrzostwo drużynowe Polski! Przypomniano z sentymentem byłych zawodników, którzy tworzyli przed laty kręgosłup zasłużonego klubu, część asów niestety już nie żyje. RiP. Zaprezentowano pod egidą Sławomira Drabika młodych adeptów tego sportu ze szkółki, sympatycznych “szkrabów”, którzy chcą być sławni. Pojawili się starsi od nich oraz ci, którzy będą walczyć o piąty tytuł drużynowego mistrza Polski. Kieruje klubem zgrabnie Michał Świącik, trenerem/ także reprezentacji Polski/ jest hołubiony Marek Cieślak, który powrócił do macierzystego klubu i cieszy się autorytetem. Żużlową “konwencję” Włókniarza prowadzili zawodowcy Tomasz Lorek i Ireneusz Bieleninik. Aktorami głównymi byli nie tylko zawodnicy, także klubowi działacze, mechanicy, sponsorzy, ludzie z urzędu miasta, które traktuje osiągnięcia żużlowców jako świetną promocję. Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk bywa regularnie na stadionie, miasto wspomaga finansowo klub, interes się kręci. Były chude lata a mają być tłuste. Team przyjechał ze zgrupowania /narty, integracja, lux powietrze/ w Szklarskiej Porębie i trener Cieślak jest optymistą w kontekście nowego sezonu, “powalczymy jak lwy”. W Częstochowie speedway jest w życiorysie każdego, stadion jak Mekka przyciąga od małego. Bogata kronika klubowa obfituje w mistrzów, reprezentantów Polski. Grubo. Bogato. Jak pod Jasną Górą.

Imprezę przedsezonową wspomniałem ubarwił Zenon Martyniuk z szalikiem w barwach biało – zielonych, czyli klubowych Włókniarza. “Przez twe oczy zielone…”  przebój sztandarowy… “nie mogę jeść, nie mogę spać, przez te oczy zielone oszalałem”… Tak plus minus, fani dobrze się przy tym bawią. Jeszcze mocniej dopingowo będzie na stadionie; głosowe próby gremialnie ćwiczono w hali: WŁÓKNIARZ, WŁÓKNIARZ, WŁÓKNIARZ…

A na torze pojadą szaleńczo m.inn. pogodny idol polsko – duński Leo Madsen, bojowy Słoweniec Matej Zagar, błyskawiczny Szwed Fredrik Lindgren, toruńska rutyna Adrian Miedziński, wychowanek tego klubu bez manier Michał Gruchalski i ambitny ”Kopernik” Paweł Przedpełski… Uff. “Częstochowskie lwy” wybudzone, wyposzczone od jazd na torze czekają na huczną premierę Ekstraligi z kompletem widzów. Trwa odliczanie dni a bezlitosne mecze z każdego wycisną ostatnią “kroplę” adrenaliny. Na ciepło i zimno, na biało i zielono z lwami w herbie. Łał!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s