Grisza wyklęty

dnia

2017_03_15_1_trening_ROWu___foto_Arkadiusz_Siwek__1_

Ale polka. Nagle nie ma bardziej uczciwej dyscypliny sportowej, niż żużel. Ale jazdy! Ten sport od zarania charakteryzował się faktem ogromnego przywiązania zawodników do klubu, do miasta. Nie zmieniano barw klubowych; rybniczanie, gorzowianie, leszczynianie i jeszcze inni reprezentowali wierność miejscom, gdzie zdobywali licencje. Były owszem wyłomy związane z resortowymi klubami, milicyjnymi/ np. Gdańsk, Bydgoszcz…,/gdzie ściągano żużlowców z innych drużyn, co było normalną praktyką w polskim sporcie, ba, w pokrewnych politycznie krajach, gdzie podobnie funkcjonował system w mundurowych klubach. Chodziło o zdobycie zawodników, którzy byli gwiazdami, zdobywali punkty, kibice ich uwielbiali. Kiedy w Gorzowie Wlkp. Zenon Plech zapragnął zmienić lokalizację na Gdańsk, zawrzało w skali ogólnopolskiej. Media huczały, środowisko było ”zbulwersowane”, zawodnik tłumaczył przejście chęciami studiowania w Trójmieście, także zmianą klimatu na jodowany Bałtykiem, bo nad Wartą malaryczny. Walka gdańskiego Wybrzeża ze Stalą oczywiście powiodła się i Zenon Plech wyjechał na Pomorze. Przypominam początki transferowe w polskim wydaniu, o zagranicznych jeszcze nie było mowy. Następny etap zaczął się, gdy puszczono lejce i duński arcymistrz Hans Nielsen wylądował w Lublinie. Przełom w żużlu. Mega wydarzenie. A potem już za Hansem pojawili się inni. Najlepsi i najdrożsi. Trend! Kasa nie grała roli, padły mury… Eldorado dla wybrańców.

Transfery klubowe w wydaniu rodzimym także były, oto Marek Kępa przeniósł się z Motoru Lublin w spektakularnym wydaniu do Startu Gniezno. Wtedy słynny piłkarz Dariusz Dziekanowski opuścił warszawską Legię i zaczął grać w łódzkim Widzewie a 12 milionów złotych było gigantyczną kwotą. Lublinianin zmienił barwy klubowe za bodaj jeden milion, co było w środowisku wydarzeniem bogato opisywanym. Sytuacja szybko zmieniała się w “giełdowe” spekulacje i to, co było ongiś wartością klubowej wierności, poszło w kąty, bo zawodnicy kuszeni wysokimi ofertami zmieniali miejsca jak rękawiczki i tak robią do dziś. Wirówka marzeń i wyrachowany pragmatyzm; pieniądz jak ogień “rozpalił” konta nowobogackich, uruchomił kosmiczne kontrakty i drenaż łatwych finansów a polskie ligi stały się międzynarodowym targowiskiem. Elita zbudowała pozycję do dziś. Kupowano, sprzedawano, kupczenie nie jest zjawiskiem oryginalnym. Zrodziły się wybujałe oferty dla młodych talentów z których nie zawsze potem wyrastali zawodnicy spodziewanego formatu. Nie “rzucam” nazwiskami, lecz w tych interesach znani polscy żużlowcy zostawiali bez skrupułów mateczniki i wybierali z nagłą miłością tych, którzy dawali im 1000 plus. Ikona nie ikona, ryba nie ryba, dają to biorą. Ładne bajki bez sierotek.

Wspominam o tym, bo ostatnio w polskim środowisku pali się ściernisko na którym miał stać bank. Rosyjska ruletka z nabojami.

Grigorij Łaguta/ rocznik 1984/ powróci na tor po karencji za branie dopingu. Naganny czyn popełnił jako zawodnik rybnickiego klubu. ROW bił się za ten czyn w piersi zawodnika i swoje, miejscowy prezes szalał w obronie Łaguty jak rekin w basenie. Nic nie uszło na sucho, bo świat sportu z takimi aferami słusznie walczy bezkompromisowo. To nie my, to oni, ja nie brałem, nie wiedziałem, piłem maślankę a ktoś podsypywał czy tym podobne brednie nie działają na obrońców czystego moralnie sportu. Łaguta musiał wziąć rozbrat z czynnym uprawianiem sportu. Pokonał jednak czas, wraca/ w maju/ w niesławie, acz głośno.

Nigdzie nie będzie mu lepiej, niż w Polsce. Nic nie trwa wiecznie, Grigorij, jak sądzono po obronie rybnickiego prezesa i darciu szat, będzie jeździł tam, gdzie go przyłapano na dopingu. Altruizm ma swoją cenę. Mamy wolny rynek, każdy inny żołądek, ubiera inaczej, wybiera ulubione auta, snuje życiowe plany. Speedway nie jest sportem biednym w Polsce, ale czy jest zakłamany? Bez hipokryzji?

Rosyjski zawodnik nie dogadał się z rybnickim prezesem a porozumiał z bossami lubelskiego Motoru. Zaczęła się nagonka. ROW straszy sądem i milionami złotych odszkodowania, tamtejszy prezes głosi, że ma jakieś kwity, zawodnik dementuje. Błoto brudzi złoto.

Otóż Grisza pojedzie w Motorze za kasę lepszą na jaką mógł liczyć w ROW. Zostawmy emocje niedomówień, słowa z Rybnika lecą na oślep paskudne/ “ruska panienka”, inne wulgaryzmy/, prezes nie pierwszy raz traci rozum. Hejt źle wróży.

Żużlowe ikony nie gardzą pieniędzmi i nie lansujmy fałszu. W Polsce ten wielki pieniądz już tanieje i stacza się tam, gdzie powinien być od dawna. Okazje jeszcze są do wykorzystania i Rosjanin wybrał. Obdzielany jest prymitywnymi inwektywami, obscenicznie go traktują, można gadać byle co? Pojawiają się wręcz elementy nienawiści oraz prawie rasizmu. Szastanie “dziwką” powinno być karalne. Bez świństw w hejcie.

Moralny wydźwięk tej sprawy jest taki, jak w wielu podobnych w historii  transferów. Kto pierwszy strzela, żyje dłużej… mówi się w różnych stronach świata. Zarobki kuszą nie tylko sportowców, politycy też nie są przykładem niewinności finansowej.

Zabrakło w tym przykrym incydencie Łagutowym spotkania tete a tete: prezes kontra zawodnik. “Niewolnictwa” nikt nie lubi a ludzie kochają pieniądze, które wypłukują moralne aspekty. Głoszone przez niektórych prezesów hasła bezgranicznego potępienia Grigorija Łaguty są obłudne. Spoko panowie. Na ekranach kin leci hit “Green Book”, świetna robota filmowa. Polecam. Jest tam trawestowane słynne zdanie, że… co możesz zrobić dla Ameryki, zrób dla siebie… Skrót. Wiecie o co chodzi, bo inteligencja wrodzona czy nabyta zawsze pokona słomę w butach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s