Bydgoskie paliwo pn. BONIEK

 

 

Od dziecka pamiętam żużlowe wydarzenia w Bydgoszczy, głównie mecze ligowe, które jak powszechnie mówiło się, rozgrywane były na torze bardzo grząskim, określanym… kartofliskiem. Od Bydgoszczy dzieliło mnie ponad 300 km, więc nie tak często tam bywałem, ale czasy się zmieniały i przyjeżdżałem potem chętnie, mieszkałem też na stadionie a flaczki w bufecie były najlepsze w okolicy. Polonia miała markę, klub ongiś milicyjny a niebieskie mundury nie przeszkadzały w szkoleniu talentów na miarę reprezentantów Polski. Byli chętni i zdolni do ścigania! Mecze ligowe wydarzeniem, klub grubo obrastał laurami, turnieje rangi krajowej i międzynarodowej wywoływały poruszenie. Prestiż. Sezon w Polsce zaczynał się zwykle od indywidualnego turnieju KRYTERIUM ASÓW a potem liga tradycyjnie przyciągała komplety widzów na stadiony. I tak to się działo przez długie lata, jak w bajkach Andersena. Brakowało tylko dziewczynek z zapałkami. Historia sportowych klubów w Polsce ma dzieje spokojne i także burzliwe, wielosekcyjne organizacje wskutek transformacji zostały wykastrowane ekonomicznie. Co było mundurowe stało się cywilne, co było dobre odleciało, nie zawsze transplantowano sportową solidarność. Nie każda farba kryje powierzchnie.

BYDGOSZCZ miała w historii nie tylko zawodników światowej klasy z Tomaszem Gollobem na czele, który jak sztandar powiewa na wysokim maszcie triumfów Polonii. Lubiano i nie lubiano tego klubu, lecz Polonia trwała i wegetuje, jest cieniem dawnej mocy. Dlaczego?

Oh, Bydgoszcz ośrodek mega usportowiony, żużlowa Polonia jest symbolem a udane organizacje serialu Grand Prix wpisały się w życiorysy zawodników i kibiców całego świata. Ciężko wygumkować z historii, nie tak łatwo będzie wrócić do elity. Za dużo stracono, obietnice utonęły w mitach.

Tomasz Gollob, tam urodzony, kiedy wjechał na żużlowy tor zaczął pisać barwną historię klubu. W 1993 roku w Pocking, w finale indywidualnym, światowym, wprawdzie był poza podium ale ogniskował zainteresowanie fachowców w skali globalnej. Jan Kulczyk przyleciał wtedy do Bawarii w towarzystwie prezydenckiego sekretarza stanu Mieczysława Wachowskiego i jutrzenka tego sportu, obywatel TG mógł liczyć na wsparcie prominentnych ludzi pochodzących z Bydgoszczy. Obaj zrobili ogromnie dużo dla niego a przede wszystkim dla wsparcia Grand Prix i stadionu Polonii. Było “czadowo”.

Oh, Polonia znad Brdy w polskim sporcie znaczy… “mająteczek”. We wspomnianym Pocking, gdzie wygrał złoty medal IMŚ człowiek “guma”, Amerykanin Sam Ermolenko a Tomasz Gollob pokazał, że ma serce do ścigania, był także bydgoszczanin Jerzy Kanclerz. Zorganizował przyjazd 3 autokarów z kibicami! Urządzał takie wyprawy sympatyków na wszystkie ważne imprezy przez kilkadziesiąt lat, narodziła się “gollobomania, zjawisko fantastycznie dopingujących fanów z całej Polski. Stadiony zamieniły się w kolorowe jarmarki.

Wspomniałem o ministrze Wachowskim, Kulczyku i mało znanym Kanclerzu, nie pamiętam tamże ikony sportu światowego, świetnego piłkarza Zbigniewa Bońka, bydgoszczanina, który strzelał gole w Juventusie Turyn, jak Krzysztof Piątek teraz w Milanie. Polacy brawurowo kontynuują totalną grę od Neapolu do Mediolanu.

Bliżej jednak do Bydgoszczy…

O Ekstralidze już zapomniano. Tomasz Gollob od kiedy opuścił Polonię zaczęło pachnieć kryzysem, który trwa… Drużyna zleciała na dół. Ale takiej marki nie można zaprzepaścić. Prawda? Brand marketingowo funkcjonuje, wyobraźnię warto obudzić a finanse odgrzebać. Wziął się za ten problem zakochany po uszy w żużlu JERZY KANCLERZ/ 66 l./, obserwator prawie wszystkich turniejów Grand Prix i fanatyk finałów światowych od kilkudziesięciu lat. Ma zdrowie i pieniądze. Jeszcze… Kupił Polonię z pakietem grubo większościowym. Tomasz Gollob, jako jedyny/ !/ przedstawiciel rodziny będzie  dyrektorem sportowym. I tu uwaga! Do takiego układu namówiono Zbigniewa Bońka, prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zaskakujące? Nie tak bardzo. Spekulacje trwały od jakiegoś czasu, bo widywano Kanclerza z Bońkiem. Ten pierwszy ma w głowie nie tylko speedway, jest kibicem kilku dyscyplin, w tym aktywnie hokeja na trawie… Kanclerz wyobraża sobie, że po ogarnięciu całego “gospodarstwa”, doradztwie Tomasza Golloba, który mimo swojej życiowej niedoli, nie odmawia współpracy oraz marketingowym wsadzie “Zibiego” Bońka, Polonia wróci do koryta Ekstraligi za lat parę. AKCJA rozpoczęta! Triumwirat w rzymskim wydaniu powinien przynieść efekty – szepczą głośno. Coś zaczyna się dziać! Stadion jest remontowany, dotację miasto zwiększyło, Polonia pozyskała nowego sponsora tytularnego, ”paliwo” na bydgoskim gruncie jest tankowane z wysokimi oktanami. Stare odeszło, nadleciała nadzieja. No, no…sprzątanie bywa kosztowne.

Jerzy KANCLERZ posiadł wreszcie klub, do pomocy przyciągnął sławnych, interes sportowy jest do zrobienia. Uda się?  Stracony czas trzeba panowie nadrobić! Wiosna na progu, jesień będzie już na rozliczenia. Kibice tęsknią za drużyną z “jajami”.

POLONIA BYDGOSZCZ + Tomasz Gollob + Zbigniew Boniek + Jerzy Kanclerz/ chyba… zła kolejność/ oraz inni zainteresowani reanimacją klubu chcą, by team nie błąkał się nad rozlewiskiem łez a kameralny, kultowy obiekt po remoncie znów zgarnął prestiżowe wydarzenia. I widzów. Nobliwy hotel “Pod Orłem”, owiany legendą słynnych gości /m. inn. pianista wirtuoz Artur Rubinstein/ nie zapomina hucznych imprez, szczodrych fanów z czasów serialu Grand Prix. Legendą jednak nie żyje się, choć ona przecież pomaga w budowie nowej rzeczywistości. No to tyle znad Brdy. Powodzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s