GŁOŚNY DŹWIĘK CISZY /Deficyt szacunku, bezmiar pogardy/

sCvktkqTURBXy9lZWY4OTlmYTg1NWZkZjEzYTg0NzNmODcyZjdjNTk4YS5qcGVnkZMCAM0B5A

ŻYCIE jest po to, “by zostawiać po sobie świat lepszym”, powiedział kiedyś Juergen KLOPP w wywiadzie dla “Sterna”, wybitny niemiecki trener piłkarski, charyzmatyczny szkoleniowiec angielskiego Liverpoolu “The Reds”. Pochodzi ze Schwarzwaldu, stworzył przed laty potęgę Borussii Dortmund, w której skrzydła rozwinęli Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski. “ Misją ludzi jest upiększanie tego naszego małego miejsca na Ziemi” powiedział w 2007 roku dla “ Westdeutsche Zeitung”. Przeczytałem prędko książkę Raphaela Honigsteina o historii piłkarskiego geniusza, “Juergen Klopp robimy hałas”. Książka o człowieku, który wyrósł w domu bez luksusów, wychowany wg zwyczajnych reguł i zachowujący do dziś zasady wyniesione z dzieciństwa. Nie zna pychy, kocha ludzi, sprawiedliwie ich traktuje za pracę. Rzadka sztuka w dzisiejszych czasach bezmiaru pogardy człowieka dla człowieka.

W  GDAŃSKU, mieście historycznym, znanym na całym świecie z wydarzeń, barwnym, cennym dla Polski, gdzie II Wojna Światowa zostawiła bolesne ślady a masowy ruch  “Solidarności” z Lechem Wałęsą wstrząsnął Polską i całym światem, doszło do dramatu, który znów poruszył naszą Ziemię. Zamordowany został brutalnie prezydent Gdańska Paweł ADAMOWICZ, człowiek o szlachetnej duszy, humanista, kochający swoje miasto a ono z wielką wzajemnością Jego. Zbrodniarz z premedytacją wybrał okoliczność finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka i nożem przebił serce prezydenta Gdańska. Ugodził też miliony serc prawdziwych Polek i Polaków. Straszny mord, szokujący ludzi, którzy nie mogą uwierzyć, jak można zło nienawiści zamienić w straszną zbrodnię. Fala nienawistnych hejtów podpala Polskę nie od dziś, gdańska tragedia jest smutnym finałem eskalacji mowy pogardy. Cierpimy. Nad Gdańskiem i nie tylko nad nim, unosi się “Sound of Silence”, liryczny utwór, który wyciska rozpacz i łzy. DŹWIĘK CISZY! Jakże głośny! Morze zniczy, nie gasną. Płoną. Symbole nie gasną.

Pawła Adamowicza poznałem na początku lat 2000; żużlowe Wybrzeże Gdańsk miało w tym czasie epizody awansu do Ekstraligi, spadku, znów powracania do elity. Za słabi na Ekstraligę, za mocni na niższą ligę. Impreza wtedy była niedzielna, zaraz po Grand Prix w Bydgoszczy, jazzowa kapela Detko Band/ Jerzy Detko był świetnym dziesięcioboistą/ ubrana na biało grała amerykańskie standardy na stadionie, zapach morza i adrenalina awansu tworzyły atmosferę odświętną. Prezydent Paweł Adamowicz był w żużlowej rodzinie, wspomagał, na sporcie bardzo mu zależało a okazały  “bursztynowy” stadion jak perła, gromadzi od EURO 2012 imprezy światowej rangi. Ten żużlowy, kameralny stadionik jest przytulony tam, gdzie zawsze i ma swój familijny urok. Paweł Adamowicz, Polak, Europejczyk nie omijał sportu absolutnie. Budował urodę miasta. 53 lata to wiek bardzo wczesny na umieranie; popełniony mord nie będzie zapomniany, tak jak i wszystko, czego dokonał w bujnym mieście, ciągle wzbogacanym i zwiedzanym tłumnie przez turystów od Tokio po San Francisco. Gdańsk jest symbolem polskości. Jestem dumny z tego miasta od dziecka, kiedy przyjeżdżałem i uczyłem się historii aż po Hel.

SZACUNEK w Polsce jest “towarem” deficytowym, jeśli nie będziemy o tym mówić, utoniemy w szarzyźnie jałowego bytu. Autorytety są poniżane, lekceważone. Pogarda wyziera z kątów, chamstwo panoszy i bije bezczelnością. Mowa nienawiści lansowana bezkarnie daje odwagę zakompleksionym. Na Boga, ile można? Jak długo?

STADIONY są ochraniane przez specjalne ekipy, które walczą na przetargach o pracę na obiektach. Ile jest skarg na zachowania firm ochroniarskich wiedzą zarządzający klubami. Milczą. Przed laty w Częstochowie a pisałem o tym obszernie na tych łamach, zaatakował mnie brutalnie ochroniarz i dostałem cios zwalający z nóg. Ówczesny prezes Włókniarza przepraszał, ale nie wycofano około dwumetrowego o twarzy “klawisza”…  “ochroniarza”, którego postawiono wtedy na straży w parkingu. Prezes MM stał okrakiem na barykadzie. Przykre, była wina nie było kary, rutynowe przeprosiny warte tyle co nic. Odfajkowano, “karawana” dalej brnęła po faktury. Prawda została zdeptana.

TRADYCJA, poszanowanie człowieka jest talizmanem. Powinna być modyfikowana. Nowy sezon przed nami i marzę, by klubowi bossowie “prześwietlili” umowy na ochronę imprez. Analiza musi być konkretna, bez układów; bo, co tanie bywa drastycznie i boleśnie drogie. Zanim urodziła się idea firm ochroniarskich, imprezy sportowe w Polsce zabezpieczali własnym sumptem działacze. Może uciekało wtedy trochę kasy, ale teraz koszty są niepomiernie wyższe a ustawa sankcjonuje procedury. I mamy nadal uchybienia! Bezczelne okazywanie władzy przez ignorantów. Kultura baz ochroniarskich wymaga rewizji.

Czy tradycje uczą? O tak… Bardzo. Bez tego giną autorytety, historia matowieje.

Prawnuczka niezapomnianego bokserskiego trenera światowej sławy FELIKSA STAMMA/urodził się w wielkopolskim Kościanie w 1901 r., nb. gdzie Roman Jankowski/ – PAULA STAMM, założyła muzeum w warszawskiej hali Gwardii. Ten obiekt był kiedyś świątynią pięściarskich asów, turniejów, meczów, areną zdobywania medali. Euforia stamtąd wylatywała w świat daleki. Pani Paula/ z urodzenia bydgoszczanka/ zebrała pamiątki po pradziadku, od medalistów olimpijskich, mistrzów Europy i świata. Cenne trofea, w takiej muzealnej atmosferze można odtworzyć minione lata triumfów Leszka Drogosza, Jerzego Kuleja, Mariana Kasprzyka, Zbigniewa Pietrzykowskiego… Feliks “Papa” Stamm zbudował wspaniale polską szkołę boksu, bez mordobicia, raczej podziwianą sztukę walki na pięści. Znalazł mikroklimatyczną bazę w nadbałtyckim Cetniewie, gdzie uczył jak walczyć na ringu. Polska szkoła boksu była witryną do oklaskiwania na całym świecie. Wygrać nie kalecząc przeciwnika. Pięknie.

Wiesław Dobruszek, redaktor, autor dziesiątek żużlowych książek, “mnich” biblioteczny, uparcie organizuje w Lesznie spotkania z dawnymi mistrzami, ich rodzinami. Tradycje uczą szacunku. Dobruszkowe spotkania w bibliotece mają kameralną, przyjazną sobie atmosferę. Tak trzeba robić, mimo wibrujących informacji medialnych ile tygodniowo zarabia piłkarz Juventusu czy Bayernu. Paranoja ze spiralą bajońskich kont rośnie w butę.

ŻYCIE jest po to, by zostawiać po sobie świat lepszym. Nie bójmy się walczyć ze sztampą, rujnowaniem tego, co jest dobre, by zastąpić gorszym z pseudo racją głupich zmian. Żal mi np. wspaniałych koni arabskich w Janowie Podlaskim, które utraciły wdzięk… Polska marka zniszczona zawiścią. Historia: husaria, ułani, tylko koni żal…

Utracone dobro trudno odbudować, zmarnowane okazje nie wracają tak szybko.

Zacząłem od trenera The Reds, robotniczy Liverpool kocha futbol i Kloppa.

“Nie możesz uważać się za idiotę z powodu przegranego meczu”…

Juergen, człowiek, który tworzy sportowe dzieło, wychowany w rodzinie religijnej, pielęgnujący wartości moralne, mający sukcesy światowej klasy jest przykładem jak pracować i żyć, żeby po sobie zostawić świat lepszym. Konsekwentny. Normalny facet.

“Sound of Silence”, utwór rozdzierający duszę muzyką oraz słowami, wylansowany przez parę Simon & Garfunkel a wyemitowany na gdańskiej Starówce przez zespół Disturbed ku czci Pawła Adamowicza “ubrał” ogromną ciszę w strumyki szczerych łez. Neptun na Długim Targu nie chce uwierzyć co się tam stało. Nikt o zdrowych zmysłach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s