Szał futbolu i zakręcony speedway

645x400-poland-eliminated-from-world-cup-after-losing-3-0-to-colombia-1529871069591.jpg

Histeria ma różne oblicza. Mundial piłkarski jest imprezą w wymiarze globalnym nie do ogarnięcia. Szał opanowuje miliony ludzi, kibiców, którzy znają się na futbolu i tych, którzy łączą się z nimi. Rosyjski Mundial staje się turniejem, który fascynuje i tak będzie do końca, jeszcze grad emocji. Polska reprezentacja naszpikowana zawodnikami grającymi za miliony plus /euro/ pod wodzą Adama Nawałki zamieszkuje w SOCZI nad Morzem Czarnym w kurorcie znanym od czasów rosyjskich, radzieckich i znów rosyjskich a z okien hotelu roztacza się bajeczny widok, który zostaje w pamięci, jak obrazy francuskich impresjonistów. Rosja i mundialowe warunki światowe. Kawałek nieba na ziemi. Piłkarze z orzełkiem na piersiach przegrali w debiucie z czarnym Senegalem i niektórzy mówili, że pechowo, drudzy, że zabrakło szczęścia. A co to jest szczęście? Jak głosił mój znajomy, który uratował się w czasie zawieruchy wojennej niemal z piekła: “szczęście, to nie mieć pecha”. Senegalscy kibice w niedużej grupie są fantazyjnie kolorowi z dominacją zieleni. Afrykańskie państwo ma piłkarzy, którzy “kopią” w najlepszych europejskich klubach; młodzieńcy utalentowani, wysocy, zgrabni i wybiegani skutecznie. Taki piłkarz Mane jest gwiazdą, która wszędzie zagra po mistrzowsku. Trener wyglądem zachwycił Marylę Rodowicz. Polacy przegrali w premierze 1:2 i był to kiepski start, marny “żart”, bez koncepcji, nudny chwilami. Polacy nic się nie stało? Stało i widać było chaos. As Robert Lewandowski był… jakby nieobecny. A Senegal grał tak, jak przeciwnik pozwolił. We wszystkim potrzebny jest umiar, zwłaszcza w optymiźmie. Prezes polskiego futbolu Zbigniew BONIEK oświadczył, że drużyna zagrała słabo ale jeszcze Mundial się nie skończył. Racja panie prezesie, cenię pana teraz i dawno temu, jako piłkarza nie tylko Juventusu. “Zibi” pochodzi z Bydgoszczy i speedway jest mu bliski ale trochę dalej, niż futbol. Towarzysko lansuję od dawna opinię, że żużlowi brakuje takiego prezesa, czasami trudnego ale wiedzącego co chce osiągnąć. Nie każdy jednak zasłużył na takiego prezesa Bońka. No trudno, kopiemy dalej. Jak powiedział “Zibi”, to nie była ostatnia wieczerza… Grillowanie trwa. Kolumbia wybiła nam z głowy stare metody trenerskie czyli “nawałkowanie”. Formuła się zużyła, rutyna, brak świeżości, potrzeba nowej iskry.

Nie mogłem, nie zacząć felietonu od piłki, która jest okrągła a bramki są dwie, jak mawiał klasyk/ trener Kazimierz Górski/.

A speedway?

“Jedzie” obok napompowanego futbolowego szaleństwa. Kalendarz żużlowy pęka w szwach; turnieje, mecze, ekstraligowe ściganie zakręcone jak mundialowe wydarzenia.

W żużlu liczy się START, bardzo liczy. Często decyduje o wycięstwie. Potem cztery okrażenia, około minuty i już po zabawie. Speedway szpikowany jest raz po raz fobiami, które budzą kontrowersje. Jeśli zawodnik utrudnia start, czyli nie siedzi na motocyklu jak manekin, sztywno, dostaje groźne upomnienie: WARNING a kiedy zrobi to jeszcze raz jest wykluczony z wyścigu, podobnie gdyby dotknął kołem taśmy. Trzeba uważać, tak jak na drodze, gdzie są ograniczenia szybkości, no cóż “mandaty” mają różne boleści. Od jakiegoś czasu sędziowie są mocno uczuleni przy puszczaniu taśmy, że głowa boli nie tylko mnie. Kiedy zawodnik siedzi na motorze nieruchomo i nawet mu powieka pod kaskiem nie zadrży ale idealnie wstrzeli się startowo, bywa za taki cenny refleks ukarany. Wyścig jest zatrzymany, powtórzony, lecz zawodnik nie zostaje ukarany ostrzeżeniem. DZIWNE, prawda? Mało logiczne. W powtórce ten sam zawodnik już nie “wstrzeliwuje” się idealnie/ nic dwa razy się nie zdarza?/, acz wcześniej błysnął refleksem ale sędzia go skarcił. Niesprawiedliwie. Stracił szansę. Złość. Sport w tym momencie jest zamazany.

Zawodnicy ćwiczą starty ale muszą uważać w oficjalnych zawodach… na refleks, gdyż perfekcyjny, jest… karalny. Totalna bzdura. Czerwona kartka dla sędziego, który nie szanuje sportowej ikry, stopuje żużlowca, dyskredytuje. Powszechna choroba startowa w różnych kategoriach rozgrywkowych jest zakaźna, grozi jej epidemia karania tego co jest cennym walorem. REFLEKS! Irytujące decyzje sędziowskie, kontrowersyjne, niszczą coś, co jest w żużlu cennym walorem. Eskalacja karania tych, którzy uciekają ze startu jak torpedy dezawuuje sportową rywalizację. Kto powie STOP?

W Ekstralidze trwa energiczna walka o pozycje play – offowe. Pierwsza czwórka powalczy o mistrzostwo, pozostali o utrzymanie się w lidze, która dostarcza mega wrażeń, zwłaszcza wtedy, kiedy losy meczu rozstrzygają się w ostatnich dwóch wyścigach. Napięcie rośnie jak na mundialowych arenach. Na żużlu nie “jeżdżą” miliony dolarów, na boiskach “grają” wielkie miliony. Nie ma porównania. Jeśli ktoś zarabia million euro w ciągu tygodnia wcale nie przekłada się to na poziom, gdy następuje skok z drużyny klubowej do reprezentacji kraju. W sporcie globalnym, klubowym, indywidualnych grach, krąży już od dawna niewyobrażalny pieniądz, którego spirala nakręca się niebezpiecznie. Zwykli zjadacze chleba nie są w stanie ogarnąć wysokości kontraktów. Irytują sytuacje, kiedy miliarderzy zawalają mecze i zawodzą kibiców. Spirala nakręca się bez kontroli i nie każdy wie, co zrobić z bankowymi kontami wielu zer. Bogactwo czasem odbiera rozum.

Speedway jest sportem ekstremalnym, w jednej sekundzie można zostać kaleką do końca życia. Futbol jest sportem elitarnie wypieszczonym z zainteresowaniem świadczącym o potędze, namiętnościach, dramatach, gorzkich porażkach i złotych zwycięstwach. W tym pierwszym przypadku można być skazanym na życie z bolesną raną, w tym drugim kontuzje są uleczalne a porażki wybaczalne. Życie nie ma taryfy ulgowej dla słabości.

Speedway jest jedyny w swojej urodzie, zaś futbol histerycznie zniewalający świat. Vide Mundial na rosyjskiej ziemi, który jest imprezą podobną olimpijskim igrzyskom. Z zadrością patrzę, że takie wydarzenie raz na cztery lata, potężnie ekscytuje miliony kibiców na całym świecie. W żużlu też był kiedyś WIELKI FINAŁ raz do roku: indywidualny szczyt mistrzostw świata, który nie był histeryczny ale entuzjastycznie, fantastycznie i naturalnie przyciągał do siebie wszystkich, którzy kochają ten sport bezgranicznie. Nawet wtedy, gdy szalało energetyczne, mundialowe tornado piłki podczas których fani wraz z sympatyzującym otoczeniem tracą paznokcie, jak przegrani inkasują gole. A bywa, że tracą nawet więcej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s