SUKCESOR DOYLE

dnia

18976

Do czego zdolny jest kangur? Do skoków, ładne zwierzę, sympatyczne. W sylwetce, w zachowaniach gromadnych. Kangury przypisane są do Antypodów; w Australii można zobaczyć małe i duże, chowają te większe w swoich “kieszeniach” ciał małe. Oryginalnie. Antypody daleko od Europy, mentalność Aborygenów obca dla Polaków, choć nie brakuje ich na tym kontynencie. Byli, odkrywali regiony, budowali, projektowali, pracują nadal i cieszą się uznaniem. Speedway światowy ma korzenie właśnie tam a przetransportował go do Europy Anglik Johnnie Hoskins kilkadziesiąt lat temu. Konkretna data pierwszych zawodów na Wyspach Brytyjskich jest dyskusyjna, w każdym razie dirty track, jak po raz pierwszy nazwano, wzbudził zainteresowanie wyspiarzy i tak już poleciało, organizowano coraz więcej zawodów a kolebką mistrzostw świata zostało londyńskie Wembley, stadion kultowy, piłkarski, żużlowy tor o geometrii charakterystcznej, różnych łukach, pierwszym wirażu po starcie bardzo wąskim, więc kto pierwszy przejechał miał już ułatwione zadanie. Wembley huczało dopingiem kibiców jak potężna górska rzeka. Niezapomniane przeżycie. Z Antypodów do Europy przylatywali zawodnicy, zarabiali i utrwalali popularność sportu, który dziś już na tym kontynencie nie jest tak popularny. Wygasło zainteresowanie mierzone polską frekwencją.

Pierwszym mistrzem świata w 1936 roku na Wembley został Lionel Van Praag, trzeci był jego rodak Blue Wilkinson, szósty kolejny “Kangur” Dicky Case, ósmy Vic Huxley. Finał wygrał Praag bonusem, miał 12 pkt, drugi był z 13 pkt. Anglik Eric Langton. Wyspiarze stanowili większość uczestników turnieju, lecz czwarty był Amerykanin Cordy Milne, dziesiąty jego brat Jack Milne, 11. miejsce zajął Duńczyk Morian Hansen. Jack Milne zdobył złoto rok później, a w 1938 roku mistrzem świata został Australijczyk Wilkinson, J. Milne był drugi, trzeci jego rodak Wilbur Lamoreaux, za nim Praag. Finał w 1939 roku nie odbył się z powodu wybuchu II Wojny Światowej, do ostatecznego turnieju zakwalifikowało się wtedy m. inn. czterech Australijczyków: Praag, Vic Duggan, Ron Johnson, Aub Lawson. Po wojnie pierwszym mistrzem został w 1949 roku Anglik Tommy Price. Za rok Walijczyk Fred Williams, trzeci Australijczyk Graham Warren. W 1951 roku wygrał “Kangur” Jack Young, trzeci jego rodak Jack Biggs, Young powtórzył sukces w 1952 roku, dalej na Wembley, które było jedyną areną finałów indywidualnych MŚ do roku 1960.

Wspominam australijskich zawodników, którzy wspomagali aktywnie speedway na Starym Kontynencie, potem doszli inni mistrzowie z pobliskiej Nowej Zelandii; Ronnie Moore, Barry Briggs, człowiek, który ma duże zasługi dla speedway’a w Europie, nie bez późniejszego udziału sześciokrotnego mistrza świata Ivana Maugera. Podkreślam też starty od początku żużla na świecie Amerykanów. Zastanawiający jest fakt, że finałowe turnieje organizowano tylko w Londynie. Wembley, dziś przebudowane, pozbawione żużla, tamtejsze pieściło fantastyczną atmosferą wszystkich sympatyków żużlowego ścigania. WEMBLEY było i pozostanie symbolem żużlowego chrztu w Europie i jego dorastania, zafascynowania nim przez Szwedów, którzy potem odejmowali organizację MŚ Anglikom. Trzeba podkreślić włączenie się bardzo udane polskiej federacji z turniejami finałowymi MŚ we Wrocławiu. Polacy zaakcentowali obecność zarówno wynikami medalowymi, jak i organizacyjnie uzyskali uznanie. Speedway nie był w Polsce kopciuszkiem ale miał ambicje mistrzowskie w skali światowej. I to się udało, indywidualnie, drużynowo, parami, choć pierwszy polski mistrz świata “narodził” się dopiero na Stadionie Śląskim w 1973 a autorem sensacji był Jerzy Szczakiel.

Zawodnicy z Antypodów wzmacniali skutecznie brytyjską ligę, Nowa Zelandia taka mała a taka silna była żużlowo. Australia mocna, Jason Crump, rudowłosy przebojowy zawodnik trzy razy zgarniał złote medale. Żużlowcy z Antypodów byli w gronie faworytów. Speedway błyszczał, był popularny, liga brytyjska atrakcyjna w formule i każda federacja chciała tam się uczyć na nietypowych torach. Test – mecze były w kalendarzu najlepszych teamów i Polacy tam jeździli, przegrywali, startowali w lidze, szlifując technikę. To były wspaniałe czasy!

Nic nie trwa jednak wiecznie. ŚWIATOWY SPEEDWAY jest obecnie w kryzysie. POLACY niosą dumnie kaganek tego sportu, podtrzymują tradycje i emocje, jednak świat stoi z boku i czerpie cynicznie korzyści bez wyobraźni co będzie dalej.

W polskiej lidze jeżdżą Australijczycy, nie wszyscy zaczynają naukę od EKSTRALIGI, więc to, co robiła kiedyś brytyjska liga, dokonuje nasza rzeczywistość. Mamy dobrą frekwencję, jeszcze są pieniądze by utrzymywać sport, który poza Polską robi się niszowy. DLACZEGO jest źle? Zostawiam wnioski na inny czas.

I akcentuję wyczyn w tym sezonie Australijczyka Jasona Doyle’a, który przed własną publicznością w ostatnim turnieju tegorocznego serialu GRAND PRIX na okazałym stadionie Etihad w Melbourne zdobył złoto w stylu mistrza o jakim można marzyć. Leczył cierpliwie kontuzję; rok temu przegrał mistrzostwo świata pechowo przez uraz, teraz konsekwentnie pilnował celu, dojechał do domu i wygrał jak chciał. ŚWIETNY mistrz na kryzysowe lata, budujący wizerunek charakteru sportowca, twardego, z ambicjami bez kalkulacji. Zaczynał w polskiej lidze w małym Rawiczu, hartował ciało i ducha. Kiedy jego rodak młodziutki Darcy WARD został okaleczny katastrofalnie przez los, wówczas DOYLE ścigał się na granicy ryzyka, jakby chciał pokazać, że jeździ na cześć kolegi. Brawurowo, jak DARCY, podobnie jak ongiś, obecnie także wyłączony z aktywnego życia, australijski dżentelmen torów LEIGH ADAMS. No i jak, Chris Holder, jednorazowy mistrz świata, który potrafi wygrywać, lecz sprawia wrażenie lekko wycofanego z ryzyka walki na torze.

JASON DOYLE/ ur. 1985/ pochodzący z australijskiego Newcastle, był w Melbourne gwiazdą, po raz pierwszy australijski reprezentant zdobył złoto na swojej ziemi; przyjemnie było patrzeć na jego efektowną jazdę, zwycięską, szczerą radość dzieloną z sympatyczną żoną Emily, z całą rodziną. Jego idolami są rodacy, były mistrz świata/ 3 razy/ Jason Crump, który wręczał złoty medal i błyskotliwy kierowca Formuły 1, Mark Webber. To sportowcy bez strachu w oczach, kochający ściganie sami i dla kibiców. Jason Doyle jest udanym sukcesorem pierwszego mistrza świata rodem z Australii Lionela Van Praaga, dynamicznym “Kangurem”, który pokazał, że można dzięki charaktorowi przeskoczyć nawet siebie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s