Baronowe Byki z tytułem hrabiów

dnia

final18-1024x682

Liga, to liga, a jeszcze w dodatku Ekstraliga. I finał! Ostatni mecz finalny o mistrzostwo Polski pomiędzy Lesznem a Wrocławiem, czyli Fogo/ Unią a Betardem/ Spartą, rewanżowy, na torze we Wrocławiu miał napięcie elektrowni atomowej. Gospodarze byli przygotowani na odebranie złotych medali, liczyli, że osiem punktów przewagi z Leszna jest do odrobienia. Jakie to życie przewrotne… Reżyseruje, robi aneksy, resetuje. Bajki czasem bywają prawdziwe, nie każdy film kończy się happy endem.

Otóż szkoleniowcem Unii jest Piotr Baron, startował we Wrocławiu, jest pojętnym trenerem, potrafi czytać “grę”, inteligentnie potrafi komentować zdarzenia na torze. Takie “coś” trzeba mieć w sobie, co najwyżej można się poduczyć, ale tzw. chłopski rozum nie jest do kupienia na szkoleniowym bazarze. Baron jest na dobrej drodze aby mieć jeszcze większy prestiż trenerski a to upoważnia do prowadzenia kadry narodowej. Jeszcze nie wszystko opanował, jest w połowie dorobku, nie sądzę by nie miał ambicji ponadklubowych. Umiejętność przekazywania w stresie rad zawodnikom jest zaletą niebywałą, dokonywanie zmian w decydującym momencie darem. Przypominam sobie “zamurowanego” na amen w czasie EURO’12 na Stadionie Narodowym Franciszka Smudę, który do końca nie potrafił podejmować, ani wtedy, ani potem zmian koniecznych. Nie każdy jest Guardiolą, Mourinho, Emerym, czarodziejami trenerskimi; bossowie znanych klubów piłkarskich od Madrytu po Londyn wiedzą, gdzie ich szukać i wybierają, kontraktują i płacą za rozum. Tego rozumu na świecie nie ma za wiele, bo gdyby był, może świat wyglądałby inaczej.

Wspomniałem o przewrotności losu. We Wrocławiu szkoleniowcem jest Rafał Dobrucki, wychowanek Leszna. Ojciec Zdzisław był ongiś mistrzem Polski, który zdobył na torze gorzowskim. Syn wdał się w ojca i pojechał ścieżką taty, jednak przykre kontuzje zadecydowały o końcu kariery obfitującej w sukcesy. Inna jest jednak mentalnie kariera zawodnicza a inna szkoleniowa. Rafał z zespołem, w którym jest dwukrotny mistrz świata Anglik Tai Woffinden i kandydat na podium mistrzostw świata anno 2017 Maciej Janowski, uczestnik serialu Grand Prix miał prawo nie spać w nocy i marzyć o tytule drużynowego mistrza Polski. I pewnie nie spał i przed meczem, i długo po. Taki bywa trenerski chleb, który piecze się i w ciągu dnia, i nocami.

Pełny ludzi wrocławski stadion po remoncie, gala i czekanie na ceremoniały. Sparta ma ogromne zasługi dla polskiego żużla, ba światowego. W klubowym rozrachunku cztery razy mniej mniej laurów złotych, aniżeli rywale zwane Bykami z Leszna. Tam od 1938 roku trwa “żużlowa zabawa” i sukcesy bez końca, jak widać i w tym sezonie. Oba kluby organizowały w przeszłości światowe imprezy, świetnie przygotowane, z etykietami BEST władz międzynarodowego towarzystwa opieki nad speedway’em. Miasto nad Odrą coraz piękniejsze, na pewno wróci po tej przebudowie stadionu olimpijskiego na arenę międzynarodową. Leszno mniejsze ale i takie może być stolicą. Już niczego nie dodaję, wracam na poligon rewanżowego meczu, który zakończył się fetą i medalami. Walka była bez pardonu, kontrolę trzymał mądrze Paweł Słupski, który nie dał się wytrącić z równowagi. Panował nad tym towarzystwem a tor/ Henryk Piekarski/ był do jazdy i one były do końca. Padł remis, przewaga z pierwszego meczu dała złoto Unii po raz 16, ale statystycznie to po raz 15, bo jak dziś pamiętam ten mecz w Rzeszowie z 1984 roku, kiedy leszczynianie mając tytuł w garści, przegrali ostatnie wyścigi dając prolongatę na zostanie w elicie stalowcom. Był szok, bo trudno na życzenie zremisować mecz żużlowy, taki precedens polski sport zaliczył nie bez wysokich kar.

No dobrze ale mamy 2017 i nie do odebrania tym razem tytuł DMP. Radość gości z Leszna była ogromna, smutek i złość gospodarzy, zagryzających wargi ale taki urok sportu, że niby faworyt a musi obejść się bez deseru.

Nie mam wątpliwości, że wygrała drużyna juniorska do końca lepsza, w kondycji zmotywowanej maksymalnie. A było widać, jak niektórzy uczestnicy tego meczu oddychali “rękawami”. Spodziewałem się szarż przebojowego Vaclava Milika, lecz Czech nie miał swojego dnia. Dlaczego? Anglik Woffinden zostaje w tym klubie na kolejny sezon. Wrocławianie mają u siebie indywidualnego mistrza Polski Szymona Woźniaka, mają asa, swojego wychowanka Janowskiego, który ma szanse na medal mistrzostw świata. Paka tatuowana.

Leszno nie ma takich “prominentów”, choć kulejący Piotr Pawlicki dawał czadu na stadionie i oblatywał z pucharem zwycięskim stadion. Leszno jest stolicą, żyje żużlem od rana do wieczora, miasto i okolice. Powojenna gwiazda, legendarny Alfred Smoczyk, który ma pomnik przed stadionem może być dumny z wychowanków, tam nie brakuje dopływu nowych, którzy trafiają do szkółki a co robić z nimi, wie Roman Jankowski. Lubię oglądać szczerą radość z wyniku, zasłużonego, uciecha bez udawania, po ciężkiej walce od początku do końca. I tak było w Lesznie, i tak było potem w rewanżu we Wrocławiu. Wygrali lepsi, mecz stał na mistrzowskim poziomie, przejdzie do historii. Medale cieszą obojętnie jakiego koloru, przegrani analizują dlaczego minęli się ze złotem. A wygrani budujący team z rodzimych wychowanków dołożyli do bogatej księgi kolejny złoty laur. Brawo. “Byki” mają rogi.

EKSTRALIGA wyciska w końcu emocje, adrenalina wypływa, serca miotają się nie bez bólu. Ten sport nie zawsze jest obłożony ładnymi okładkami a ten mecz był!

Dramaturgia widowiska była niemal szekspirowska, jazdy na krawędzi na torze do mijanek. Pogoda zatem dla bogaczy, gdyż wcześniej wobec opadów deszczu pokryto tor i zabezpieczono arenę tak, by pojedynek mógł dojść do skutku. A więc ścigano się szaleńczo momentami i szczęśliwie, było z przytupem niezłe żużlowe wesele.

PS. Ten finał powinien na stadionie oglądać Adam Łabędzki, którego dawno temu sprowadzono z Leszna jako obiecującego juniorskiego talenciaka do Wrocławia i na tym się skończyło. Życie, podobnie jak kariera nie zdarza się dwa razy. Szkoda! Disce puer!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s