Prawdy, fałsze, fantazje: Kefir z maślanką

 

0

Wiosna, ach ta wiosna. Wkrótce Wielkanocne Święta, śmigus dyngus i żużel bez dachu. W telewizji mecze piłkarskie najwyższego lotu, wygraliśmy z Czarnogórą i jesteśmy już jedną nogą na MŚ w kraju Putina. Towarzysko Francja zagrała z Hiszpanią i przegrała 0:2. Cudowny mecz. Niemiecki arbiter skorzystał z video, trochę to trwało ale skorygował swoje decyzje. A gdyby nie, wynik byłby inny. Wreszcie sędziowie korzystają z takiej video sprawiedliwości, a ile było wcześniej wypaczonych wyników, zepsutych meczów? Sporo. Speedway także powinien korzystać z takich “zapisów” i sędzia spojrzeć na sytuacje na ekranie, nie po kumotersku w TV, lecz na urzędowych monitorach. Człowiek jest omylny, ale pomyłki psują wysiłek wielu ludzi, niszczą ambicje, drażnią kibiców. Fura kłopotów i sens sportowej rywalizacji traci swoją atrakcyjność. Dno. Elektroniczny sprzęt pomaga wszystkim, dlatego sport nie może zostać w tyle. Nawet pięciu sędziów nie wyjaśni sytuacj tak, jak rejestrująca kamera zdarzenia na boisku, torze. W całym galimatiasie podejmowanych decyzji mnoży się zwiększanie kontroli przez nowe kadry obsługujące widowiska. Nikt nie pracuje za dramo, koszty rosną. W żużlu mamy JURY, które obraduje i obraduje, nie ma czasu obejrzeć treningu, wyciągane są dla… pozorowanej pracy, drobiazgi. Andrzej Grodzki, emerytowany, długoletni i zasłużony działacz międzynarodowy, który dostrzegał złe oczko w siatce okalającej tor, sceptycznie odniósł się na łamach “ TŻ” do obsady ludzi obsługujących mecze, turnieje. Dawniej był sędzia i on był “carem”, panował nad wszystkim, a jeżeli nie zapanował, wpadał w kłopoty, czuł presję i jak sięgnę pamięcią w historię sędziowie dawali radę a byli odpowiedzialni za niemal wszystko. Owszem był delegat Międzynarodowej Federacji Motocyklowej z którym można było skonsultować trudne sytuacje. Przed laty było mniej ludzi funkcyjnych i mniejsze koszty. JURY w żużlu, to taka “rada nadzorcza”, tylko nie wiem po co i dlaczego. Torem zajmował się jeden człowiek, sędzia sprawdzał i koniec. Czy teraz jest lepiej z nawierzchniami przy komisarzach torów? To samo. W nieskończoność można mnożyć funkcje kontrolne. Tor ma być na cacy i koniec dyskusji, a jeśli spreparowany, wówczas kara tak wysoka, że nie opłaca się kombinować. Ranga sędziego poprzez rozmywanie odpowiedzialności zmalała, oficjeli coraz więcej a błędy były i są. Bezczelny potrafi udawać skromnego, lecz skromny nigdy bezczelnego. Aluzje chyba czytelne. Włączam inny kanał.

Otóż połączył się ze mną Pavel Ondrasik, który jest kierownikiem turnieju Grand Prix w Pradze z pytaniem, skąd w Polsce taki pesymizm dotyczący przyszłości tego serialu. Licencja prażan z angielską BSI kończy się w tym roku. Kłopoty są i będą nieodłącznym elementem naszych planów. Pavel i jego tata Petr robią wszystko, żeby utrzymać w Pradze tradycję turniejów Grand Prix. Toczą się rozmowy z primatorem, czyli jakby naszym prezydentem, miasta Pragi o fundusze i podpisanie umowy na kolejne lata. Determinacja Ondrasików jest duża i monituję raz jeszcze, aby władze międzynarodowe pomogły prażanom w sfinalizowaniu przedsięwzięcia na następne lata. Pardubice mają swoją Zlatą Prilbę od klilkudziesięciu lat, pilnują tradycji jak oka w głowie. Dzień po pardubickich jazdach mamy w Pradze na stadionie Marketa Memoriał Lubosa Tomicka, rewanż za Zlatą Prilbę. Oba turnieje owiane bogatą tradycją, mam nadzieję, że nic się nie wykruszy na czeskim rynku i turnieje Grand Prix tam się umocnią, bo kibice z Polski chętnie przyjeżdżają nie tylko na piwo. Gospodarze zawsze liczą na biało – czerwonych.

Dzierżawca MŚ firma BSI zamierza negocjować z FIM prolongatę umowy do roku 2030. Myślę, że nie będzie przeszkód, bo FIM nie zabiega o konkurencyjność, przyjmuje z dobrodziejstwem inwentarza serial w takich ramach. Anglicy mają indywidualne mistrzostwa świata i drużynowe, pierwsze pod flagą GP, drugie jako Puchar Świata im. Ove Fundina. Dziwny zapis… już poruszałem ten niezrozumiały pomysł. Dlaczego Fundina, legendarnego Szweda ale NIE jedynego na żużlowym rynku o dorobku medalowym. W historii MŚ zawsze dużą popularnością cieszyła się rywalizacja par. BSI te rozgrywki zlekceważyła/!/ Toruńska firma ONE SPORT zaistniała na rynku i przy poparciu Eurosportu organizuje wyścigi par w cyklu turniejów. Pierwszy odbył się w Toruniu; zestaw par jest mieszany, Amerykanin z Australijczykiem, Szwed z Polakiem, Czech z Niemcem, taki “miszung” a pary ubrane w marki sponsorskie. Jeździ “kefir z maślanką”, kibice wolą jednak czyste reguły gry. BSI uważa One Sport za konkurenta, a toruński biznes chce się przebić na światowe czoło. Trudna batalia, bo międzynarodowy układ dominuje nad rozsądkiem. Kto traci? Kibice. Toruński turniej sponsorów o karkołomnych nazwach poza finałem toczył się niemal “gęsiego”. Zawody z przytupem Eurosportu otworzyły sezon w Polsce. Upadła zatem tradycja bydgoskiego Kryterium Asów im. Mieczysława Połukarda, świetnego zawodnika i szkoda, że bydgoska Polonia zaniechała tego turnieju. Bydgoszczanie marzą o Grand Prix na… Śląsku a “olewają” bogatą tradycję. A było dawniej zwykle tak: wpierw atrakcyjne, indywidualne Kryterium Asów a potem premiera ligowa. Czas zmienia ludzi i pieniądze zmieniają ludzi. Podziwiam więc praskich Ondrasików Petra i Pavla, którym nie wiele potrzeba i walczą ambitnie o utrzymanie tradycji turniejów na Marketa. A w Polsce kluby biją się o organizację serialu GP i panoszy międzynarodowa anomalia. Jedni mają nadmiar imprez i nie brakuje funduszy, drugim nie starcza do pierwszego. Rzecz w tym, aby rzucać koła ratunkowe i nie tracić tego, co nas tak mocno kręci tu i tam.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s