Nie ma życia bez…

 

kuba1

Bez czego? Bez wielu rzeczy, sytuacji ale dla kibiców żużlowych nie ma życia bez speedway’a. Tak to jest i basta. Globalne ocieplenie ma różne odcienie i czasem sypnie śniegiem, coś tam zamarznie, no bo jak jest zima, jest zimno, prawda? Kiedyś już jesienią przygotowywano sie na nadejście zimy, które były srogie w mrozach, wiosna przeciągała premierę a ponieważ utarło się w polskiej tradycji tego sportu, że klasyczne otwarcie ligowego sezonu następuje w drugi dzień Wielkanocy, w Śmigus Dyngus, start zależał w dużej mierze od tego, kiedy ten dyngusowy dzień wypadnie; czy w marcu czy w kwietniu. Treningi na torze były utrapieniem, nie było problemów z jazdami na nartach, ćwiczeniami w hali, ale wyjazdy na tor zawsze są zagadką dla metereologów. Wyjazdy poza granice Polski, na południe Europy graniczyły z cudem, nie było wtedy takich mocnych. Aż tu nagle w małym włoskim LONIGO grupa zapaleńców zrobiła czerwony tor a wiosny pod niebem Italii są przyjemnością dla serca i oka. W pobliżu tego kameralnego miasta, na wsi w manufakturze zaczął się proces robienia silników przez Giuseppe Marzoto, ekscentrycznego zawodnika, kochającego motolotnie, startującego w lidze angielskiej jako Charlie Brown. No, bo jak na Wyspach wypowiadać nazwisko Marzotto? Brown OK. Włoch skończył karierę, był przeciętnym zawodnikiem, bo też speedway w jego kraju jest traktowany jak u nas plus minus szachy. Może trochę przesadziłem, więc proszę o pokutę. Pokutą za grzechy było w Polsce planowanie premiery ligowej, no bo jak Wielkanoc wypadała w połowie marca, to zimna sprawa. A święto ruchome, nie zawsze jest w połowie kwietnia… Lonigo stworzyło zatem szansę na treningi w normalnych warunkach. Polacy mieli tam preferencje z tytułu sympatii. Tego tam wiele razy doświadczyłem. Chętnie przyjeżdżali np. Niemcy albo Duńczycy, bo w Skandynawii mroźno i mało sympatycznie wczesną wiosną. U Marzotto w Monticello di Fara kupował silniki GM dla Wojciecha Żabiałowicza sponsor, nieżyjący już, Edward Walczak. U niego w Toruniu były zimą pomidory pod folią a w Lonigo silniki robiące furorę i jazdy treningowe. Reprezentanci Polski mieli więc dobre przygotowanie we włoskich warunkach. Próbowali też jazd w Chorwacji. Sielanka treningowa trwała dość długo i jak w życiu bywa, wszystko zależy od ludzi. Dziś LONIGO już nie przyciąga żużlowcówa a były tam kiedyś super zawody, turnieje rangi mistrzostw świata. Mały stadion, trochę ludzi, raczej więcej przyjezdnych spoza Włoch, podobna sytuacja zresztą, jak w Pradze na stadionie Marketa. Lonigo zrzekło się praw organizacji Grand Prix na rzecz Terenzano, na przedmieściach Udine. Ale i tam kontakt się wypalił, po prostu Włochy kochają motocykle tylko na dużych szybkościach, rodzą się talenty i na torach Imola, czy Monza śmigają jak gazele. A jaka widownia, no proszę, o ile radowano się, gdy przyszło 10 tysięcy widzów, zaś na wyścigach dziesięć razy więcej! Takie jazdy! W Lonigo skończyły się kariery Armando Castagny, Armando dal Chiele i Valentino Furlanetto, który ma na sumieniu fatalne poturbowanie Edwarda Jancarza. Włosi mieli sprzęt marki GM, szybkie motory, ale trzeba mieć otrzaskanie by je opanować na łukach. A liga włoska, podobna była czeskiej, niemieckiej. Mizeria nie popieprzona. Z Lonigo pochodzi Renzo Giannini, który był szefem światowego żużla przez kilkanaście lat a schedę po nim przejął rodak Castagna. Włosi uwielbiają takie przekazywanie władzy. Lonigo padło, podobnie inne w odbiorze i sympatyczności Terenzano/ Tomasz Gollob został tam mistrzem świata w 2010/.

Czasy się zmieniają wraz z działaczami, rosną bankowe konta albo plajtują. Dawniej, kiedy sport był dotowany przez zakłady pracy, organizowano zgrupowania zimowe w domach wczasowych i to kosztowało tyle, co nic. Komercja jednak zatrzasnęła drzwi przed darmochą. Ale nie jest tak źle, reprezentacja Polski ma zgrupowania w górach, najczęściej w Szklarskiej Porębie, gdzie już dawniej bywali żużlowcy innych klubów. Tym razem była niezła zima, treningi są potrzebne i bez przygotowania kondycyjnego nie ma co wyjeżdżać na surowy tor i łamać kości. No więc bogatszych stać na narty w warunkach*****, biedniejszych w gorszych a zupełnie gołych na treningi w hali, basenie. Zawsze jeszcze można jeździć na rowerze a taki przykład daje non – stop trener kadry seniorów Marek Cieślak. Ten ma zdrowie nie tylko do psów. A młodszy trener, od młodzieżowki Rafał Dobrucki też potrafi wycisnąć pot z delikwentów. Inni klubowi szkoleniowcy bywają nie gorsi.

Żyjemy sezonem, toteż romans z żużlem na progu, już ruszyła machina i kibice poczuli   adrenalinę. Powoli, będzie czas na atrakcyjne wyprawy i doznania. Hitem Ekstraligi będzie na początek mecz w Toruniu ze Stalą Gorzów. Będzie bitwa. Dawniej transfery grzały głowy zimą, teraz wszystko jest posprzątane do końca roku, jeszcze sezon stary się nie skończy a już mamy finalizowanie kontraktów. Brakuje zatem dreszczy w dyskusjach zimową porą, usychają emocje. STOP. Najgorsze mamy za sobą, dyrygenci przygotowują klubowe orkiestry, bo premiera żużlowa w Polsce była zawsze mega wydarzeniem i pamiętam czasy frekwencji w meczach/ łącznie/ najlepszych drużyn na poziomie blisko 100 tysięcy widzów. Gdzie te czasy, “gdzie te prywatki”? Ano odleciały w siną dal. Speedway tradycyjnie przebijał bez trudu futbolistów, a proszę ostatnio dwa mecze ekstraklasy piłkarskiej obejrzało 80 tysięcy kibiców! Mamy wygodne stadiony, mamy konkurencję i świat sportu zwyżkuje, kiedy jaśnieją gwiazdy, idole wygrywają, to oni windują wyczyn, budują atmosferę widowisk niezapomnianych. Dzisiejszy speedway nie jest tak mocny frekwencyjnie, jak dawniej. Bajka się skończyła. Mimo wszystko nie wszyscy ale pędzimy na stadiony, bo przed ekranem TV ten sport nie pachnie, nie pasi. Mamy przedbiegi a wszystko co najlepsze przed nami: LIGA, potem grand mistrzostwa świata i tak będzie do jesieni. Cudownie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s