Psychiczny podmuch i dama w czerwieni

 

zrzut-ekranu-2017-01-17-o-17-12-43Królową polskiej sceny sportowej za rok 2016 została Anita Włodarczyk, która rzuca młotem jak młoteczkiem, złota olimpijka, mistrzyni świata i rekordzistka. Wygrała plebiscyt “Przeglądu Sportowego” i wystąpiła w efektownej czerwonej sukni. “Lady in red”/ z piosenki Irlandczyka Chrisa de Burgha/ bawiła się świetnie w Warszawie do białego rana. Dobra forma nie tylko na stadionie. Ósme miejsce zajął brązowy mistrz świata gorzowianin Bartosz Zmarzlik, który w debiucie na scenie przed zacnym audytorium był mocno speszony. “ Wyobraź sobie Bartek, że jesteś na stadionie przed tłumem kibiców” próbował go podnieść na duchu Robert Korzeniowski, który odczytał werdykt kibiców dla Zmarzlika. “Chyba dziś nie będę spał” powiedział Bartosz, co sala skwitowała śmiechem. Zawodnik Stali Gorzów odniósł duży sukces w tym sezonie a ósme miejsce w prestiżowym plebiscycie “PS” jest potwierdzeniem uznania jego osiągnięć w wieku 21 lat. Wszystko przed nim, sława, pieniądze, szczęście. I praca. Zwyciężczyni plebiscytu Anita Włodarczyk, pochodząca z Rawicza, ma speedway we krwi, jak każdy kto stamtąd pochodzi a do kultowego Leszna na stadion Unii blisko. Mistrzyni zna się na żużlu, lubi od dziecka.

Mamy indywidualności, bo przecież na boiskach króluje Robert Lewandowski/ Bayern Monachium/, strzelec goli wyborowy. Elegancki skoczek narciarski Kamil Stoch wygrał w stylu mistrzowskim Turniej Czterech Skoczni. Fenomenalny wyczyn zakopiańczyka, drugi był Piotr Żyła, czwarty Maciej Kot. I jak tu nie być dumnym i cieszyć z tak wielkich sukcesów?! Trzeba! A propos zawodników, którzy zawładnęli skoczniami pod wodzą nowego trenera Austriaka Stefana Horngachera. Otóż odmienił ich diametralnie i zaszczepił moc, wiarę w zwycięstwa, dłuuugie loty. Adam Małysz popłakał się ze wzruszenia ”skoki piszą nową historię” oświadczył. Trener Horngacher napomknął o “psychicznym podmuchu pod narty”. Piszę o tym nie bez kozery, gdyż uważam nie od dziś, że każdy sport musi być otwarty na inne sporty, wyciągać wnioski, snuć refleksje, nie zamykać się w schematach.

Na łamach “ Gazety Wyborczej” ukazał się wywiad z dr Konradem Majem, psychologiem społecznym, który komentuje sukces austriackiego szkoleniowca. “Widać, że opiera się na swoim autorytecie, nie mówi” bo ja wiem lepiej”, ale rozmawia i stara się swoich zawodników zrozumieć. Każdy dobry lider najpierw rozpoznaje potencjał swoich ludzi.Przygląda im się. Ustala nie tylko to, jak działają – w tym przypadku skaczą – ale też to, co mają w głowach, jakie emocje, zahamowania, możliwości. Zna też podstawowy psychologiczny mechanizm, że każda zmiana, jeśli ma być skuteczna, musi wypływać z wewnętrznej, a nie z zewnętrznej motywacji. To sam zawodnik musi czuć wewnętrzne przekonanie do zmiany”. I dalej “Nie wymaga od nich doskonałości, wymaga pracy”. Przekładam te słowa na inne sporty, bo nie tylko skoki narciarskie są na orbicie. Wiemy, co może zdziałać dobry trener, czasem podnieść z podłogi upadłego i wynieść na wyżyny. Nie zawsze, bo od samego zawodnika zależy tyle, i aż tyle. Bartosz Zmarzlik, tak mówią – jest urodzony do żużla a były, charyzmatyczny sędzia żużlowy Jerzy Kaczmarek z Poznania opowiadał mi kiedyś, jak to gorzowianin nastoletni zdawał licencję i przewrócił się, rozpłakał, oceniający docenili talent, popuścili i nie odebrali nadziei chłopakowi, zdał w powtórce tego samego dnia i co teraz mamy? Kariera przed nim otwiera się na dobre, acz laury nie spadają same z nieba. Mistrz świata juniorów, drużynowy czempion, mistrz Polski ze Stalą Gorzów. Oj, bogato w tak młodym wieku. Najważniejszy jest fakt skutecznego ścigania się Bartosza; nie ma tremy, wprawdzie dopadła go na imprezie “PS”, a czeka go jeszcze udział w plebiscycie “Tygodnika Żużlowego”. Nabierze rutyny estradowej, spoko. Kamil Stoch, tak jak Zmarzlik od dziecka marzył aby odlecieć daleko na skoczni. Z Gubałowki nie jest daleko na Wielką Krokiew. Mały brzdąc miał w sobie iskrę bożą do skakania i nie jest wyjątkiem w Zakopanem, na Podhalu, bo tam chłopcy rodzą się z nartami w łóżeczku. A chłopcy w Gorzowie i okolicy, na Pomorzu, w Wielkopolsce, w Zielonogórskim? Marzą, żeby wsiąść na motocykl żużlowy i równać do Edwarda Jancarza, Tomasza Golloba. Uparci, jak Anita Włodarczyk, dochodzą do perfekcji, podobnie imponuje techniką w grze Robert Lewandowski jeden z najlepszych piłkarzy świata czy empatyczny dyskobol Piotr Małachowski, który pomaga charytatywnie z uśmiechem na twarzy. IKONY. Mają w sobie sympatyczny imperatyw wygrywania, nie znają lęku przed wyzwaniami w walce z idolami na świecie. Wspominany trener skoczków nie stawia na jedno “złote dziecko” tylko na zespołowość, szalenie ważna sparawa. Mówi się już, że dokonał cudu, a co w takim razie powiedzieć o drużynie Adama Nawałki, który futbolistów postawił na nogi. Wyczynowo profesjonalnie. Sport współczesny to nie jeden człowiek, lecz sztab fachowców, którzy wiedzą co robić w teamach. Opieranie się na jednej postaci nie ma sensu. Piłkarski trener Legii Warszawa Jacek Magiera drużynę bez wiary, rozklekotaną jak stare auto, potrafił wydostać z zapaści. Partaczyli a teraz wyczniają niemal cuda.

Szkoleniowo sport musi być dziś otwarty na współpracę w różnych kierunkach, iskrzyć empatią. Dlatego wspominałem, że różne dyscypliny powinny spotykać się na wymianę opinii, dzielić doświadczeniem, bo wiedzy nigdy za dużo. Trzeba umiejętnie trafiać w psychikę, nie doprowadzać do stresu, budować luz, nie blokować a pomagać. Wracam do psychologa Konrada Maja, który mówi tak: “W zachodnich systemach edukacyjnych stawia się na naukę w grupach, współdziałanie, uczenie od siebie. Tam to jest naturalne – chcesz zwyciężać, robić coś dobrze, rób to z innymi ludźmi”. Speedway jest w okresie przygotowań do nowego sezonu, który powinien, jak wynika z analiz, być udanym na arenie międzynarodowej. Nie ma maszynek do wygrywania, ludzie mają swoje dobre i złe dni, potencjał drzemiący w takich sportowcach jak Włodarczyk, Stoch, Lewandowski, Zmarzlik jest zaraźliwy i powoduje “psychiczny podmuch”, który kończy się podium, medalami, unikalnym romantyzmem wywołującym radość serdeczną, wzruszenia niezapomniane. I humor. Wspomniany wesołek Piotr Żyła zapytany co kupi za pieniądze zarobione za wyczyn w Turnieju Czterech Skoczni, odparł: “ Chyba sznurówki, bo jedna mi się urwała”. I co na to dama w czerwieni?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s