Prawdy, fałsze, fantazje: Moja ziemia obiecana

 

z15730515ih

Każdy ma swoją wyśnioną ziemię obiecaną. Władysław Reymont napisał jakże piękną panoramiczną powieść, która osadzona w realiach XIX wiecznej Łodzi ciągle jest w swojej treści aktualna z charakterami ludzi, dążeniami, marzeniami. Wiruje mi raz po raz muzyka i walc z filmu Andrzeja Wajdy “Ziemia Obiecana”, której autorem jest Wojciech Kilar, z którym od czasu do czasu wymienialiśmy poglądy jako sąsiedzi. Nie ma na świecie już tamtej Łodzi, nie ma reżysera Andrzeja Wajdy i Wojciecha Kilara. Jest film z walcem i powieść, która oparta na biblijnym przesłaniu powinna być obowiązkową lekturą każdego z nas. Każdy śni o czymś, o kimś i o czasie, który byłby lepszy w życiu. Nie zmienimy charakterów, miewamy kodowane sny bardziej lub mniej realne. Rzeczywistość jednak zawsze budzi, koryguje, inspiruje. I tak sobie żyjemy.

Mamy święta, Boże Narodzenie, wyjątkowe dni, koniec miesięcy i kolejnych otwarcie.

Świąteczne dni bywają magicznym labiryntem dla myśli. Spokojnie, nie uciekam od żużla i już wjeżdżam w swoją ziemię obiecaną i nie bardzo swoją, naszą, bo kiedy sport się kocha, to życie biegnie jakby łatwiej. Przyjemnie od czasu do czasu.

Miniony sezon był obfity w medale, polski speedway wytworzył od kilku lat atmosferę, która lokuje nasze emocje wokół podium mistrzostw każdej kategorii.

Co zostało “wyjeżdżone” i zdobyte a co będzie? Hm…

Serial Grand Prix i zawarte w nim indywidualne mistrzostwa świata stymulują pozostałe kategorie rozgrywek. Ten rozdział jest kontrowersyjnym kawałkiem nie od dziś, już w 1995 roku, od wrocławskiej premiery i zwycięstwa Tomasza Golloba mieliśmy nadzieję na lepsze jutro, zdobycie nowych rynków żużlowych, kibiców i cymes atrakcje. Kiedy skończyły się w tradycyjnej formule indywidualne MŚ, przejście do czegoś nowego było owiane optymizmem i nadzieją. Zwykle początki są trudne. Struktura turniejów była długa, nudna i odsyłała bardzo szybko kilku zawodników pod prysznic i do domów. Głupawe to było, mało fair w stosunku do słabiej startujących w premierze. Skorygowano jednak ten idiotyzm, pomysł angielskiej firmy BSI i głównego wpierw doradcy tego serialu a potem dyrektora, trzykrotnego mistrza świata z Danii Ole Olsena. Dziś jest on na sportowej emeryturze a następcą na tym samym fotelu młodszy syn Torben. Mamy na karku rok 2017 a premiera wrocławska GP odbyła się w 1995. Szmat czasu, nowych rynków nie zdobyto, nie uległa czarowi Hiszpania, Francja, nie garnie się amerykańska federacja, wschodnie rubieże Europy zamykają się na Łotwie. Włosi “kuleją”, choć stamtąd wywodzi się aktualny szef światowego żużla, były zawodnik Armando Castagna. Norwegowie odstają, Finowie próbowali, podobnie Nowozelandczycy, Australijczycy mieli już doświadczenia z GP, zrezygnowali, lecz znów powrócili, wątpię czy na długo. Rynek azjatycki, w tym Chiny, które są agresywne na sportowym rynku, podobnie jak i techniczni Japończycy nie są zainteresowani speedway’em, który właściwie pozostaje europejskim sportem z malutkimi wyjątkami /USA i Australia/. Zafascynowany wyścigami F -1 rynek arabskich szejków nie został pobudzony do jazd na torach dla odmiany innych, bo piaskowych.

Europejski speedway został wykreowany przez zjawisko ”Gollobomani”, jazdy Tomasza Golloba wszędzie, gdzie startował były dopingowane przez biało – czerwone tłumy kibiców, dominujące i radosne na stadionach, głośne jak znane kapele. Festiwal taki trwał kilkanaście lat i był mocnym przeżyciem dla wszystkich fanów. Jarosław Hampel dokańczał, co wcześniej się zaczęło, było bosko.

Tajfuny mijają ale wracają. Księżycowe bajki mają koniec wraz ze wschodami słońca.

W tym sezonie przy ogromnym pechu Australijczyka Jasona Doyla, po raz czwarty tytuł mistrza świata zdobył 46 – letni Amerykanin Greg Hancock, a brązowy medal wywalczył 21 – letni Bartosz Zmarzlik z gorzowskiej Stali. Sukces debiutanta wyceniony na miarę byłych gorzowskich medalistów Edwarda Jancarza i Zenona Plecha. W żużlu “urodziła” się nowa generacja zawodników z którymi wiążemy nadzieję, bo w kolejnym sezonie wystartują Piotr Pawlicki/ udany debiut/, Patryk Dudek/ debiut/ i ku zaskoczeniu wszystkich Maciej Janowski, który zajął dziesiąte miejsce, lecz otrzymał od organizatora serialu “dziką kartę” na cały sezon. Sztab BSI tak zadecydował, nie wziął pod uwagę Słowaka Martina Vaculika lub czeskiego “Rumcajsa” Vaclava Milika. Poczekają? Janowski spisywał się kiepsko, był wolny, bez werwy, nijaki. Otrzymany prezent od BSI jest zobowiązujący w nowym roku, w którym będzie aż czterech polskich zawodników. Jedna czwarta w gronie startujących świadczy o dominacji, nie można ukrywać radości ale i nadziei na podium, na które w 2016 wskoczył mikrus Bartosz Zmarzlik. Fruwa na świetnie przygotowanym sprzęcie, którego pilnuje ojciec Paweł. Mamy zawodnika o predyspozycjach mistrzowskich a jak będzie rozwijał się talent, pokaże rozwaga w kolejnych startach i latach.

Moja ziemia obiecana “kwitnie”, nie tylko Bartoszowymi jazdami, bo oto i Piotr Pawlicki, i Patryk Dudek mają potencjał na zwycięstwa a podjarani przez gorzowskiego rozbójnika będą ryzykować zapewne bez umiaru. Krew nie woda, chłopcy są odważni i powalczą jak ongiś polska husaria. Piotr nie wypadł z ósemki, a Patryk, dawny mistrz świata juniorów potrafi dużo a może i więcej. Nie wiadomo jak wypadnie szczęśliwy “bankrut” Maciej Janowski, bo chyba ma coś do udowodnienia kibicom, elicie z BSI, która na niego postawiła oraz sobie.

Ziemia obiecana nie jest mała… Drużynowo jesteśmy mistrzami świata a finałowy turniej Pucharu Świata 2017 rozegrany zostanie w Lesznie, gdzie już kiedyś podnosiliśmy się z błota, z kolan wprost na złoty tron. Mamy drużynę młodą, bojową kierowaną przez Marka Cieślaka kolekcjonera medali, magika, który czaruje swoimi wyborami i przechodzi do historii jako szkoleniowiec, który niczego i nikogo się nie boi. Czy można sobie wyobrazić, że w Lesznie nie zabrzmi Mazurek Dąbrowskiego?! Dlatego moja żużlowa ziemia obiecana jest wizją realnej nadziei, że rok 2017 będzie sprawiedliwy i złoty, medalowy a turnieje GP i ligowe mecze dostarczą wrażeń podobnie, jak świąteczne spotkania, bo każde jest przecież inne w atmosferze i przeżyciach. Każde jest taką “ziemią obiecaną”, która nie zawsze bywa snem, muzycznym walcem i filmowym obrazem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s