Prawdy, fałsze, fantazje: Przeleciało i wróciło cz. 3

VOJENS. Miasteczko małe, tor czerwony. W pobliskim HADERSLEV urodził się Ole Olsen, polubiłem przystań jachtową w tym mieście z hotelem “ Norden”, gdzie w hallu stała pozłacana Jawa zdobyta w Pardubicach przez Olsena za triumph, w bodaj najstarszym turnieju na świecie Zlatej Prilbie; oryginalnej w schemacie rozgrywania i świętowania. Vojens miało dwóch głównych organizatorów turniejów: Olsena i jego przyjaciela Aage Sondergaarda. Obserwatorzy kalkulowali kto wygra, Erik – faworyt Olego czy Hans a może ten trzeci Jan O. Pedersen? Startowało dwóch Polaków z Leszna Zenon Kasprzak i Roman Jankowski, którzy zajęli odległe miejsca a rezerwowy Andrzej Huszcza nie wyjechał na tor. Walka o podium IMŚ’88 na dobrze przygotowanym torze, ludzi komplet. Emocje zenitalne, w barażu wygrywa Erik/ rocznik1959/ przed Hansem, trzeci jest Jan Osvald. Triumf Duńczyków, ze strefy kontynentalnej lepszymi od Polaków okazali się nieobliczalny Czech Roman Matousek i zawadiacki Węgier Antal Kocso, Madziar zdobył 6 pkt, a Polacy 5. Słabiutko, dlatego duet zebrał w kraju porcję krytyki.

Finały indywidualne MŚ cechowała w tym okresie dominacja duńska. Silni Hamleci.

Kolejny finał IMŚ’89 przypadł Niemcom. Stadion Olimpijski w Monachium był prezentacją elegancji i przepaścią lokalizacji po Vojens. Zebrano niemieckich specjalistów z różnych miejsc żużlowych, którzy skombinowali tor. Stolica Bawarii jest atrakcyjna, słynie nie tylko z dobrego futbolu ale i jesiennych piwnych uczt w postaci Oktoberfestu. Spijane są wtedy hektolitry piwa, pożerane tony mięsa a rodzaj muzyki przypomina turystom, że Bawaria jest wyjątkowym miejscem zabaw ludycznych. Wygrał mistrzostwo świata Nielsen/ rocznik1959/ z kompletem punktów dając koncert jazdy od startu do mety. O drugie miejsce barażowali Anglicy, obaj z serdecznymi uśmiechami Simon Wigg/ zmarł na raka/ i Jeremy Doncaster, obaj mieli po 12 pkt, za nimi dopiero Gundersen z 11 pkt. Niestety w tym turnieju, w tak okazałym miejscu po raz pierwszy i ostatni dla żużla, zabrakło polskich reprezentantów. Ze strefy kontynentalnej ścigali się Niemiec Gerd Riss i Czesi Roman Matousek oraz Bohumil Brhel oraz najlepszy w historii węgierskiego żużla Zoltan Adorjan z Debreczyna. Rezerwowym był Madziar Jozsef Petrikovics, dobrze znany słabszym polskim klubom. Speedway urządza mistrzostwa świata raz na prowincji, drugi raz w miejscach znanych sportowo z prestiżowych wydarzeń i tak jest do dziś. O ile w Monachium wypicie kilku litrów piwa nie jest wyczynem, to w angielskim pubie wydarzeniem. Znów na drogowskazie mamy Bradford’90. I niestety bez duńskiego asa, ale po kolei. Muszę teraz napić się piwa znanej, wielkopolskiej marki, która w przyszłości będzie finasowo ratować szyldem światowy speedway pn. Grand Prix.

Po stracie żużla na londyńskim Wembley i jego przebudowie Anglicy wymyślili nową lokalizację BRADFORD. Yorkshire jest historycznym hrabstwem w północno – wschodniej części Anglii. Główne miasta to Leeds, Bradford, Halifax, York… Popłynąłem tam po raz pierwszy w 1988 roku na finał MŚ par, gdzie startowali Roman Jankowski i Piotr Świst zajmując ostatnie miejsce. Wygrali dominatorzy Nielsen z Gundersenem, przed duetami Anglii i USA. Okazałym promem wypłynąłem w roku 1988 z Rotterdamu, na pokładzie było sporo Holendrów, którzy na rowerach zwiedzali staroszlechecki kawałek, nobliwej Anglii. Rzeczywiście tam ładnie, zwłaszcza na wsi.

I znów Bradford, hm… oto w finale drużynowych MŚ 1989 Erik Gundersen miał po starcie upadek, został uderzony motocyklem, padł prawie nieżywy i ratowano go intensywnie w miejscowej klinice. Żużlowy świat z modlitwami przyjmował dramat multimedalisty/ 15 tytułów MŚ/, trzykrotnego mistrza świata w jeździe solowej. Na tym torze wywalczył pierwsze złoto w 1985 roku. Dramatycznie walka trwała o życie, bo w odcinku szyjnym kręgosłupa nastąpiło fatalne pęknięcie. Tragedia. Uratowano na szczęście filigranowego mistrza z charakterystycznym chodem i posturą przypominającym nieco filmowego Charlie Chaplina. Dania została więc mocno okaleczona brakiem charyzmatycznego sportowca, który po tym wypadku był coachem reprezentacji swojego kraju. Zabrakło Gundersena w finale indywidualnym 1990 roku, elita straciła idola, zawodnika, który dostarczał wielkich emocji i kalkulacji koneserów i hazardzistów. Bukmacherzy mieli co robić, ikona wypadła niespodziewanie z gry.

1990, Bradford. Indywidualny finał MŚ. Kiepski nadal okres polskich zawodników, których znów zabrakło ale byli “kontynentalni” Włoch Armando Castagna/obecnie szef światowego żużla/, Czesi Zdenek Tesarz, Antonin Kasper, Roman Matousek i Madziar Zoltan Adorjan a rezerwowym jego rodak Sandor Tihany. Węgrzy obecni w finałach, zaś Polacy ich mentorzy w domu/ dziś speedway u bratanków ma zapaść/. FINAŁ wygrywa po barażu wysoki Szwed PER JONSSON/ rocznik1966/, drugi żużlowy mini kowboj Shawn Moran, młodszy z amerykańskich braci/ starszy Kelly/. Obaj kochali barowe, westernowe życie i nie tylko, jak wykazały dopingowe badania. Obaj w czasie jazd zwisali z motocykli jak Ermolenko. Trzeci na podium rewelacyjny, elegancko jeżdżący Australijczyk Todd Wiltsihre, świetny, niestety po kontuzji kręgosłupa na Antypodach sympatyczny blondynek pożegnał sport, wprawdzie jeszcze wrócił. lecz nie dawał rady. Tuż za podium wylądował Hans Nielsen! Kto tam jeszcze pojeździł? Nadzieje Szwedów Henka Gustafsson z Kumli i jego rodak Jimmy Nilssen. Dziewiąty był przystojny, jak ekranowy Robert Redford, “odganiający” się od dziewczyn Rick Miller, który jednak większej kariery nie zrobił. Kalifornijczyka Bruce Penhalla nikt nie pobił w filmowym wizerunku i szalonej popularności. Ten turniej miał pokłosie, bo po badaniach we wcześniejszym finale zamorskim wykryto u Shawna środek dopingujący i Międzynarodowa Federacja Motocyklowa odebrała młodszemu z Moranów, także mistrzowi świata z długiego toru w Mariańskich Łaźniach, tytuł wicemistrza świata. Pierwsza i ostatnia taka decyzja FIM o ile mnie pamięć nie myli… Byłem na finale w   historycznych “Mariankach”, jak Czesi nazywają słynny kurort i pamiętam, że Shawn ekstrawagancko wyjechał stamtąd nie płacąc za hotel. Czesi przy okazji ”przetrzepali” wówczas Christiana Kalabisa, szefa niemieckiego miesięcznika “Bahnsport Aktuell” za jakieś handle. Wściekał się okrutnie, bo kazali mu wyjechać natychmiast. Wydarzyło się tam dużo i muszę wspomnieć, że w Mariańskich Łaźniach bywał Fryderyk Chopin; mieszkał w hotelu “Pod Białym Łabędziem”, który dziś nazywa się: Pensjonat Chopina. Wybaczcie mi te polonica, wracam więc do żużla i wskakuję w rok 1991. Finał IMŚ wyznaczono znów na “Ullevi” w ulubionym moim mieście Goeteborgu, który jest atrakcyjnym kawałkiem urodziwej Skandynawii. Poczekajcie trochę, bo tam się działo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s