Carewicz Igor z Ufy

 

baszkiria

Metanol jest paliwem trującym ale nie takie rzeczy ludzie piją i mają sposoby. Opowiadał mi dawno temu, nieżyjący dziś mechanik reprezentacji Polski i klubowy /Częstochowa, Zielona Góra/ Tadeusz Tumiłowicz, że kiedy przyjechali na zawody do rosyjskiej Ufy i nalewali z beczki oznakowanej trupią czaszką metanol do motocykli, to paliwo okrutnie śmierdziało. Gdy zapytali dlaczego, usłyszeli odpowiedź: „ Żeby nasi nie pili, coś dodajemy “… Znam różne opowieści z wypraw do dawnego Kraju Rad i sam trochę tam przeżyłem dziwnych historii. „Egzotyka“ do zapamiętania.

Jesteśmy w Ufie, stolicy Baszkirii, mieście uprzemysłowionym z 7 uczelniami wyższymi, usportowionym ośrodku z którego wywodzi się najlepszy w historii Rosji żużlowiec IGOR PLECHANOW a także sześciokrotny mistrz świata w wyścigach na lodzie Nikołaj Krasnikow. W tempie ostatniej fazy tegorocznego sezonu odjeżdżam w historię, której penetrowanie nie jest czasem straconym. Mamy w drużynie Rosji Emila Sajfutdinowa, który gnębiony kontuzjami nie rozwinął kariery powszechnie spodziewanej. Start jako młodzieniec miał fenomenalny i porównywano go właśnie do legendarnego Igora Plechanowa. W drużynie Rosji są teraz jeszcze utalentowani, brawurowi bracia Łagutowie, Grisza i Artiom. W historii zespół /wówczas ZSRR/ miał zawodników, którzy objeżdżali najlepszych i dobijali się do podium, przede wszystkim w rozgrywkach drużynowych MŚ.

Indywidulanie postacią nr 1 był Plechanow, odważny, z dobrą techniką, talent, który mieszał sporo w MŚ, a przecież wiemy, że wjazd ze strefy tzw. kontynentalnej do światowej był piekielnie trudny. Igor dokonywał przebojem cudów. Jeździł jak szatan, był dla grona sław postrachem, o czym mówią wielcy mistrzowie świata: Szwed Ove Fundin, Nowozelandczycy Barry Briggs, Ivan Mauger. Urodził się w Ufie w 1933 roku /zm. w Ufie w 2007/.

Co różniło strefę kontynentalną od światowej? Ano przede wszystkim rozmaite nowości sprzętowe, nie było do nich dostępu z prozaicznej przyczyny, braku tzw. dewiz, czyli zachodnich pieniędzy. Butelkami wódki poszukiwano rozwiązań. Goniliśmy więc ten świat odwagą, sprytem i talentami, których nie można niczym przykryć ani oszukać.

Magicznym miejscem w historii żużla było londyńskie Wembley, ponadto kultowe ściganie w szwedzkim Goeteborgu. Różnice w układzie sił między Wschodem a Zachodem były ogromne nie tylko w żużlowym sprzęcie. Wyjazdy w strefę zachodnią nobilitowały o czym przekonywali się nie tylko zawodnicy byłego ZSRR. Trofimow, Szajnurow, Kuźniecow, bracia Gordiejewowie, Chłynowski, Starostin… byli następcami ery Plechanowa, który otworzył furtkę na żużlowy świat i wystartował jako pierwszy Rosjanin w indywidualnym finale MŚ na Wembley w 1962 roku. Wydarzenie? O tak! Ale zanim do tego doszło, płowy „carewicz“ Igor wtargnął rok wcześniej do finału IMŚ , który odbył się w szwedzkim Malmoe. Kto mógł tam wygrać, jak nie wysoki, przystojny Szwed Ove Fundin a obok niego na podium stanęli jego rodacy Bjoern Knutsson i Goete Nordin. Za nimi solidny Briggs. Plechanow był trzynasty. Polak Florian Kapała zajął bardzo dobre siódme miejsce. Takie samo, wspomnę, wywalczył na Wembley w 1960 roku Stefan Kwoczała, gdzie też triumfował Fundin. W 1960 na Wembley jeździli jeszcze Henryk Żyto i Marian Kaiser a rezerwowym był Mieczysław Połukard. W 1961 rybniczanin Stanisław Tkocz /zmarł w tym roku w Niemczech/, był piętnasty. Przypominam starty moich rodaków, którzy przecierali tory magiczne, owiane tajemnicami i poznawali drugą stronę żużlowego świata. Plechanowcy.

Wracam zatem do bohatera, czyli Igora. Znów jedzie w długą trasę samochodem do Londynu, a gdzie Ufa a gdzie stolica Wielkiej Brytanii? Szlak wiódł zawsze przez Dover. Rok 1962, finał IMŚ, wygrywa szybki jak błyskawica, rudowłosy/ zginął na torze/ Peter Craven, za nim jak lisy Briggs i Fundin a Plechanow jest dziesiąty, Paweł Waloszek piętnasty, w rezerwie zostawał Żyto. Rosjanin dawał znać o sobie, płacił frycowe, nadrabiał brawurą, to co inni mieli w mocy silnika. W 1963 inny Rosjanin Borys Samorodow zastąpił Igora i o mało co, nie znalazł się na podium, sensacyjnie był czwarty. Świetny zawodnik, o dwa lata starszy od Plechanowa, urodził się w Rybińsku, zmarł w Ufie w lutym 2016. Miał więcej tytułów mistrzowskich w Kraju Rad od Igora, wygrał pierwsze zawody zorganizowane w 1958 roku na moskiewskich Łużnikach, jego uczniami byli tacy mistrzowie jak Tatar Gabdrachman KADYROW, wirtuoz w wyścigach na lodzie/ solo zdobył sześć złotych medali/, który śmigał po taflach torów jak kamikadze czy Genadij Kurylenko, uczestnik finałów i zdobywca w 1969 roku pardubickiej Zlatej Prilby.

1964 rok i finał IMŚ w Goeteborgu, wygrywa z kompletem punktów nowozelandzki, elegancki as Barry Briggs a o srebrny medal barażują Plechanow i Fundin, obaj mają po 13 pkt. Rosjanin wygrywa, czwarte miejsce zajmuje Samorodow, ósmy jest Gienadij Kurylenko, dwunasty rybnicki mikrus Andrzej Wyglenda, czternasty Zbigniew Podlecki. Rok 1965 i WEMBLEY. Złoto dla Szweda Bjoerna Knutssona, którego poznałem w Londynie na gali w 1978 roku. Srebrny medal znów po barażu zgarnia Igor Plechanow, który ograł Fundina, obaj mieli po 13 pkt.; za nimi jak cień Briggs. Dziesiąty jest Andrzej Pogorzelski, za jego plecami Antoni Woryna, XVII Wyglenda, rezerwowy Marian Rose nie wystartował. Pojawiła się nowa, polska eskadra, która stanowiła świetny, zgrany team.

Za rok finał IMŚ w Goeteborgu i sensacja, bo rybniczanin WORYNA zdobywa brązowy medal, mistrzem zostaje Briggs, drugi jest Norweg Sverre Harrfeldt, Plechanow ósmy, za nim Stanisław Tkocz, XI Kaiser a XII Pogorzelski.

W Londynie w 1967 roku Plechanow w finale IMŚ zajmuje czwarte miejsce, zwycięża Fundin, przed swoim rodakiem z Eskilstuny Bengtem Janssonem i Ivanem Maugerem. Polaków było na Wembley kilku; dziesiąty Pogorzelski, za nim Woryna, dalej Jerzy Trzeszkowski i Wyglenda. „Zaczarowany“ tor na Wembley miał pierwszy wiraż wąski jak przesmyk, każdy łuk o innych rozmiarach, fani robili kosmiczną wrzawę, „piekło“ na stadionie.

Plechanow pojechał jeszcze za rok do Goeteborga na finał IMŚ jako rezerwowy, gdzie wygrał Mauger a gorzowianin EDWARD JANCARZ był sensacyjnie trzeci! A za nim Kurylenko, VI Waloszek, XI Woryna, XIV Trzeszkowski, rezerwa Jerzy Padewski.

W drużynowych MŚ Igor Plechanow z zespołem debiutującym w tych rozgrywkach zdobył w bawarskim Abensbergu srebrny medal. Podobnie we Wrocławiu w 1966, gdzie wygrali zgrani kompletnie Polacy. Nasz wielki triumf, sportowy, organizacyjny i nie ostatni w DMŚ. Ale o tym innym razem, dobrze?

A Plechanow? To karta światowego żużla, piękna jak Baszkiria; prócz fantastycznych jazd po medale w mistrzostwach świata, walczył o prymat swojego kraju i był nim, ponadto trenował innych, żył treściwymi wspomnieniami, które pewnie pozwalały mu trochę łatwiej żyć w trudnych przecież czasach. Był zawodnikiem, nie mającym żadnych kompleksów, talentem żonglował, ot, taki sobie ambitny Igor z dalekiej, mało znanej w świecie Ufy, który mocno targał za uszy bogatych żużlowego świata.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s