Łowcy podium biją się w piersi

on

Zrzut ekranu 2016-05-10 o 11.50.15

 

No i zaczęło się! Serial Grand Prix wystartował słonecznie w słoweńskim Krsku, gdzie rzeka Sawa opływa stadion a widoki na góry zapierają dech w piersiach. W te piersi bije się polska młodzież, która debiutancko zaatakowała ostro rutynowanych uczestników mistrzostw świata. Fruwały dredy z Rio, jak wykrzykiwał emocjonalnie sprawozdawca telewizyjnego przekazu. Brazylii w Słowenii jednak nie było, bo wygrał poobijany po żebrach, zawadiacko jeżdżący Duńczyk Peter Kildemand. Jedzie jak furiat, wygrywa jak dawniej jego rodak Nicki Pedersen. Polska szarża w pierwszych wyścigach była imponująca; Piotr Pawlicki odjechał rywalom bez dyskusji, Bartosz Zmarzlik powtórzył wyczyn niczym mały Fiat wśród Mercedesów, a Maciej Janowski nie puścił ścieżki rywalom i uparcie dowiózł trzy punkty. Potem było już różnie/ Pawlicki przejechał taśmę/ i apetyt został wczesnym deserem zakłócony. W półfinale tylko Janowski a młodzież PL biła się z pokorą w piersi, przyznając do błędów. Krew nie woda, to są mistrzostwa świata i kropka. Jeden z ekspertów tradycyjnie oznakowany reklamami jak kierowca rajdowy w relacjonującej turniej telewizji powiedział, co na ogół wszyscy wiedzą od dawna, że jest zaledwie kilku żużlowców w Słowenii, ale… o ile wiem coś tam się robi, żeby było lepiej. Wypowiedź w stylu polskich polityków, szkoda gadać… Niech się naród domyśli. Jarosław Hampel, który wreszcie chce po przykrej kontuzji pokazać się w GP na Stadionie Narodowym w Warszawie, przygotowuje się nie tylko mentalnie. Tamże wystartuje jeszcze jeden nasz talent Patryk Dudek, który pali się jako „dzika karta“ do jazdy. W takiej konstelacji gwiazd na sztucznym torze polska kawaleria będzie walczyć o podium. Nie wyobrażam sobie, żeby na podium Polacy nie wjechali, byłby to cud na minus.

Zawody w małym Krsku, oznaczonym turniejami o mistrzostwo świata były jak na premierę bardzo OK. Zawodnicy wyposzczeni, jak charty na polanie ścigali się chwilami bez opamiętania. W Krsku, które zapamiętałem z 1980 roku, gdzie w MŚ par Edward Jancarz z Zenonem Plechem wywalczyli srebrny medal /za Anglikami/, zadebiutował polski sędzia Artur Kuśmierz. Udana robota, konkretna. Pierwszy udział w tak poważnej imprezie jest przeżyciem i częstochowianin może go wpisać na plus. W 2015 sędziował tam Marek Wojaczek. Dobrze, że zagraniczna ekipa polskich arbitrów powiększa się, nasi „sprawiedliwi“ otrzaskani są przecież w ligowych /i nie tylko bojach/ i mają nad kolegami spoza Polski dużą przewagę w ilości ćwiczonych turniejów i meczów. A nic tak nie doświadcza jak praktykowanie od weekendu, do weekendu.

Na stadionie Matija Gubca uczestnicy pokazali, że tegoroczna walka o mistrzostwo świata będzie miała inny obraz, gdyż młodzież jest głodna medali, jak wilki owieczek. W tym zestawie 46 – letni Amerykanin, który osiadł na szwedzkiej ziemi, Greg Hancock zaprezentował styl niezmienny, jak hollywoodzki aktor z westernów nienagannie „strzelający“, mocno naszykowany do wyścigów. Imponująca, stabilna forma Grega, który ciągle chce i może. Słoweński desperat Matej Zagar miotał się przed swoją publicznością na 387,7 metrowym torze, co jest zrozumiałym aktem ambicji na siłę a cztery punkty są porażką. Miejscowi rezerwowi „rewolucjoniści‘ nie bardzo wiedzą, co zrobić z motocyklem, kiedy nawet pierwsi wyjadą spod taśmy. Brakuje Słowenii polskiego szkoleniowca i decyzji na ratowanie tradycji żużla, jakie mają na Bałkanach, dawnej Jugosławii, teraz: Chorwacji /Prelog/ i Słowenii/ Lublana, Krsko/. Nie tak wielkie to były sukcesy, acz do zapamiętania. Poziom tamtejszego speedway’a można porównać do włoskiego, może i do austriackiego. Speedway potrzebuje nie tylko imprez, konieczne jest szkolenie i pozyskanie sponsorów. Światowa federacja motorowa, FIM, jeśli nie zainicjuje na tym obszarze programu odbudowy żużla, będzie go brakowało Europie. Jednostkowe przykłady np. Mateja Zagara, czy Jurija Pavlicia nie zbudują optymizmu. Speedway na Węgrzech zestarzał się okrutnie, na Słowacji mamy asa, solistę Martina Vaculika. A co dalej? „Ano mamy se po radosti“, jak mówią bracia z Czech a o nich innym razem, bo czeka ich tradycyjnie urokliwa GP w Pradze na Markete. Będzie tam biało – czerwono jak na pochodzie w Warszawie a familia Ondrasików szykuje ucztę.

Krsko dało ciekawe otwarcie serialowi GP a kolejne wydarzenie już w Warszawie, na układanym torze Stadionu Narodowego, gdzie jest komfortowo na trybunach i poza nimi. Rok temu przerwano zawody po XII wyścigach z najlepszym czasem Zmarzlika. Wygrał Zagar z 8 punktami, trzeci był Hampel. Jeśli będzie gotowy Jarosław Hampel, to obok niego pojadą ci, którzy wystartowali w Krsku/ 3/ i wspomniany Dudek. Dużo bieli i czerwieni a podium Lotto czeka na zwycięzcę. Dla Hampela come back będzie trudnym wyzwaniem, dla Dudka okazją do sprawienia przyjemności, bo chłopak chce wywalczyć start w GP’17. Sztuczna nawierzchnia “Narodowego“, jeśli nie spłata figla a maszyna/ y/ startowa nie zawiedzie, to widownia chyba w komplecie przeżyje chwile satysfakcji. W atmosferze mega widowiska ambicje buzują w polskiej stolicy nie tylko rodakom. Powinien obudzić się mistrz świata Anglik Tai Woffinden, zwycięzca z Krska Kildemand oraz jego rodak Nicki Pedersen nie popuszczą, Australijczycy Chris Holder i Jason Doyle byli na podium. Zgrabna ekipa do walki. Prawda? No i są nasi w takiej przewadze o której można marzyć. Piłkarscy kibice Liverpoolu mają porywający hymn: „Nigdy nie będziesz … sam“; futbolowe hymny Barcelony, Atletico, Realu a także innych klubowych sławnych marek zawsze przyprawiają kibiców o dreszcze wzruszenia. Mnie też. Trawestując hymn słynnego Liverpoolu dedykuję go Australijczykowi Darcy Wardowi, który ogląda ze smutkiem serial GP, lecz musi uwierzyć, że nigdy nie będzie sam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s