Na scenie życia nie gasną światła

herbst landschaft

Ile jest w życiu każdego człowieka radosnych chwil a ile smutnych? Trudno zliczyć, bywają ludzie, którzy kumulują gorycz, są i tacy, którzy cieszą się z byle powodu i smutek omija ich z daleka. Można żyć ze szwungiem i ciekawie, można jałowo i narzekać na niedole tego świata. Mozaika zachowań, nastrojów, uczuć wyniosłych i upadłych w żalu.

Obdarzony talentem aktorskim, dowcipem kabaretowym i mocnym głosem estradowym, Krzysztof Respondek powiedział, że przepis na sukces jest prosty: łyżeczka talentu, duża łyżka pracy i garnek szczęścia a potem wszystko wymieszać. Proste? Niby tak.

Są takie dni, które uświadamiają o losach ludzi, o przemijaniu, o przerwanych pięknie rozpoczynających się karierach. Dramaty, tragedie wpisane są w życiorysy, niczym graffiti na murach domów. Speedway jest ekstremalnym sportem w którym mała chwila może zadecydować o karierze, o życiu. O przetrwaniu, które wyciska raz po raz ukradkiem łzy bohaterów i otoczenia. Wzruszenie ogarnia nas nie tylko podczas trudnych momentów, penetruje serca w rozmaitych sytuacjach życiowych.

Ile na żużlowych torach było radości a ile smutku? Trudno zliczyć.

Przyglądam się zdjęciu z meczu w Poole, gdzie w otoczeniu uczestników siedzi na wózku Darcy Ward. Ile w tym młodym człowieku jest żalu do losu, który w kilku sekundach brutalnie wyrzucił go poza burtę kariery? Ile jest nadziei, że może coś drgnie w medycznym trybie rehabilitacji? Ile rozważań nad tym, dlaczego tak się stało? Okrutny bywa los i dręczące słowo DLACZEGO nie opuszcza nas już nigdy.

Nie chcę Zaduszkowo wspominać tych, którzy zginęli na torach, nie tylko polskich. Lista nie jest mała. Nie przypominam wszystkich, których wyeliminowało uderzenie o tor, bandę i pogruchotało normalne życie. Ciężko czasem pisać o tragediach, które wryły się tak mocno w pamięć.

Przypadek Darcy Warda, wschodzącej gwiazdy światowego żużla, jego upadek w Zielonej Górze, ciężka operacja i transport do Londynu, rehabilitacja i zbiórka koniecznych funduszy jest zapisem zarówno smutnych kart, jak i zbiorem nadziei na lepsze jutro. Wypadki wstrząsają raz po raz środowiskiem, lecz życie nie zna pustki, jest smutno ale zawodnicy nadal ścigają się ostro jakby na przekór złu, które musi odejść.

Znam przypadki z historii żużla, kiedy ginęli na torze zawodnicy a ich bracia bez strachu, z charakterem ścigali się dla pokazania, że życie trwa i jest silniejsze od słabości, od niedoskonałości. Żelaznym człowiekiem jest Rafał Wilk, mistrz olimpijski w ściganiu się na wózkach, który nie poddał się i walczy na arenach świata w innej roli. Medalowej!

Speedway jest ekstremą ale i sportem, który wyzwala niesamowite emocje i ma tysiące wiernych zwolenników. Był czas w redakcji, że koledzy prowadzący inne sporty z zazdrością patrzyli na ilość widzów na stadionach żużlowych i z wielkim przekąsem, złośliwie twierdzili, że kibice przychodzą, by zobaczyć groźne wypadki. Z trudem znosiłem przykre uwagi, odpierałem ataki, lecz byłem bezradny, kiedy musiałem komentować tragedie na torach.

Podany przykład potrzebnego w życiu “garnka szczęścia” muszę skorygować, bo zdarza się, że ktoś ma tylko kubek, a zamiast łyżeczki talentu miskę tego daru, a pracę omija z daleka. Proporcje bywają zachwiane a wszystko zależy od reżysera losu, który nie patrzy na wiek, by nieszczęśliwie potraktować zawodnika.

“Na scenie życia nie gasną światła”, jak w piosence … Ach; bywają wygrani i przegrani. Czasem remisy są trudne do zaakceptowania. Nie każdy ma szczęście zaliczyć wypadek w dobrym miejscu tego świata, gdzie opieka medyczna otacza go natychmiast z niebiańską troską a ubezpieczyciel podpisuje korzystne kwity na dalsze leczenie i na zapewnienie godziwej egzystencji.

Jak w nieszczęściu złapać szczęście?

Wybaczcie taki ton w obliczu Zaduszkowych wspomnień. Raz do roku. Nie powinniśmy zapominać nigdy o tych, których już nie ma i o tych, którzy nadal potrzebują pomocy.

Jest ulica w Toruniu Szweda Pera Jonssona, mistrza świata o nienagannnej technice. On podobnie jak Ward miał kraksę w Polsce a potem leczenie w rodzinnym kraju. Młodziutkiemu Kamilowi Cieślarowi nie brakuje nadziei. Musi jej mieć ogromnie dużo. Tragicznie zakończył się wypadek Anglika Lee Richardsona na wrocławskim torze trzy lata temu, podobnie jak na holenderskim stadionie rok temu uderzenie w bandę Grzegorza Knappa z Grudziądza, który udanie ścigał się także na lodzie.

Miałem nie wspominać, lecz nie mogę, bo czarna lista na zawsze jest w naszej pamięci. Nie tylko raz do roku, nie tylko w Zaduszkowy Dzień bije dzwon.

Najbardziej pamięta się zazwyczaj wydarzenia ostatnie, dlatego wypadek Australijczyka Darcy Warda w wieku 23 lat, który złamał kręgosłup jest sygnałem mocno huczącym w głowie. Medycyna zna różne przypadki i nigdy nie można eliminować nadziei. Jeden z lekarzy powiedział, że jeśli pacjent nie pomoże, to medycyna jest bezsilna. Darcy Ward upadł i uderzył głową w tor. Kręgi nie wytrzymały a jeździł cudownie, walczył zwinnie i fantazyjnie. Po przerwie wrócił na tor a los okaleczył go okrutnie. Walczy uparcie dalej a otoczenie nie ustaje w ofiarnej pomocy.

Ile w życiu człowieka jest determinacji w chwilach zwątpienia i nurtujących, trudnych myśli? Ile musi być mocy, żelaznej siły by zmagać się ze słabościami. Radości i smutki przeplatają się jednak bezceremonialnie i nie ma żadnej recepty. Prawda jest jak matka, jest tylko jedna. Na scenie życia nie gasną światła… Scenariusze mają różne treści. Życie bywa czasem serialową nowelą, lecz niestety nie jest bajką. Ani codziennie, ani od święta.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s