W genach speedway, w krwi metanol

Znakomity aktor Wojciech Pszoniak oświadcza, że chyba najcenniejszą rzeczą, która decyduje o naszym życiu jest pasja. ”Człowiek bez pasji nie żyje”. Ważny jest także sens… Aktor, który w swoim bogatym dorobku teatralnym, filmowym ma na koncie świetne kreacje mówi tak: “Każde działanie wymaga poczucia sensu. Jeśli jestem sprzątaczem, a będę myślał, że powinienem być profesorem, tracę sens. Bo jako sprzątacz mam wysprzątać jak najlepiej, dzięki temu może jutro będę robił co innego”.

34

Ach to życie! Lato. I żużlowy sezon w pełni. W internecie huczy po wykluczeniu Tomasza Golloba w bawarskim Landshut w zawodach SEC, europejskim ściganiu się za lepsze pieniądze, niż o mistrzostwo świata w serialu Grand Prix. Polski sędzia Marek Wojaczek bezceremonialnie w finale turnieju odesłał rodaka do parkingu. Nie powtórzył wyścigu w komplecie. Kontredans, nazwijmy go duchowym, pomiędzy panami TG a MW trwa nie od dziś. Niektórzy oświadczyli, że sędzia powinien przeprosić zawodnika. Interent zamienił się w targowisko opinii, jedni biorą w obronę arbitra, drudzy przeklinają na czym świat stoi. Obrońcy ikony plują, organizatorzy i niektórzy żużlowcy wyrażają opinie mało cenzuralne pod adresem M. Wojaczka. Nie pierwszy to incydent w którym polski rozjemca na torach zbiera burzę i pewnie będą protesty, które być może zakończą się wyrokiem na sędziego. Już miał takie sprawy na głowie.

Jeśli porównać bagaż błędnych decyzji sędziów piłkarskich z najwyższej półki a żużlowych arbitrów, to futbolowi panowie z gwizdkiem mają ich o wiele więcej. I to na Mundialach, mistrzostwach Europy! Sędzia piłkarski ma teraz obok siebie kilku pomocników. I dalej gwizdanie jest omylne, i dalej mamy zawały serca kibiców po błędnych werdyktach wypaczających sens sportu. Oczywiście nie chcę mieszać wina z piwem. Zostawiam futbol, bo bliski jest mi speedway, lecz nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mimo JURY na zawodach żużlowych sędzia podejmuje decyzje solo. Czasem zbyt szybko. Huragan przychodzi po komunikacie. I zaczyna się piekło, dzwonienie do arbitra, wyzwiska jakie tylko mogą być publikowane w internecie. Ściek wszystkiego najgorszego co śmierdzi na odległość. Po co zatem pięciu sędziów piłkarskich, skoro i tak jeden zbiera karę, po co jury władz międzynarodowych na żużlu, skoro nie eliminuje się błędów a krzywdy błąkają się nie tylko w internecie.

Więcej wodzów, niż Indian, tak?

Pomyłki bolą bardzo, wzniecają pożary, podnoszą temperaturę adrenaliny i nerwy wypuszczają niekontrolowane wypowiedzi. A sport traci na atrakcyjności, ucieka sens przygotowania do zawodów, wyścigu, bo jedna decyzja wyrzuca za burtę chwilę na którą czeka się z nadzieją na super emocje. Koniec, nie ma. Impreza spada, jak przebity balon. Co robić? Warto czasem zastanowić się trochę dłużej a może zasięgnąć opinii. Pośpiech zamienia atmosferę w bałagan. Błędy ludzkie były i będą, lecz chodzi, by ich było jak najmniej i nie czyniły krzywdy nikomu. Zawody w Landshut zapamiętają Marek Wojaczek i Tomasz Gollob, obserwatorzy i organizatorzy z One Sport.

Charakterystyczny jest fakt, że powtarzające się sytuacje dotykają najczęściej tych samych ludzi i nad tym warto się zastanowić. Trudne charaktery nie są wolne od burz, co potwierdza historia. Ułomności mają kolce. I zmęczenie, które jest trudne do oszukania na oczach tysięcy kibiców.

zmarzlik1

Zdziwiłem się, kiedy zdziwili inni, że młoda, filigranowa wschodząca gwiazda z Gorzowa Bartosz ZMARZLIK musi w ciągu 24 godzin odjechać trzy turnieje. Taki proceder w polskim żużlu, to żadna przecież nowość. Trąbiłem i trąbię o tym na wszystkie strony świata, niczym krakowski hejnalista, że speedway obarczony jest swojego rodzaju niewolnictwem i dopiero, gdy / oby NIE!/ wydarzy się coś tragicznego, wówczas władza żużlowa podejmie decyzje. Zawodnik musi wypocząć, zwłaszcza po upadkach, nabrać sił. Niestety, umęczony podróżami z miejsca na miejsce po Europie, “przerzucany” jest jak towar przez kurierską firmę. Niezrozumiałe zjawisko od lat dla innych sportów, gdzie człowiek nie dosiada motocykla i nie grozi mu wypadek. Żużlowy kalendarz od dawna nie jest racjonalnym grafikiem dla uczestników meczów i turniejów. Z angielskiego Poole nazajutrz do Rzeszowa, ze szwedzkiej Kumli do Zielonej Góry… Popatrzcie na mapę i odległości. Żużlowi galernicy śmigają z jednego punktu do drugiego i dzięki, że nie spadają z motorów. ”Kurier” Zmarzlik nie jest z żelaza. I nie jest osamotniony w tym tyraniu! Powszechne zjawisko galernictwa kwitnie.

Na tor powrócił Darcy WARD i w angielskim Swindon pokazał, że jest głodny jazd. Australijczyk odpoczął; chyba z tej 10 – miesięcznej karencji wyciągnął wnioski i przymusowe wakacje ominą go szcześliwie w karierze. Wyluzowany powiedział, że analizuje błędy z jazd i chce być doskonalszym. Ucieka rywalom lekko jak ptak pod niebem, bawi go walka i widać, że jego talent jest wart podziwiania wszędzie. Ward urodzony do tego sportu, wysoki wzrost jakoś mu nie przeszkadza, wybiera ścieżki, które prowadzą do efektownego zwycięstwa.

1370591272_Rycerze_Grand_Prix_Darcy_Ward_og

SPORT wyszukuje wirtuozów, kibice czekają na asów, którzy bez “rozwalania” rywali na torze prezentują piękno ścigania się od startu do mety. Można przegrać pod taśmą i można być pod nią pierwszym. Darcy ”chemik” ma w krwi metanol i… niepotrzebnie mieszał jeszcze do tego inne płyny.

Każdy sport potrzebuje niekonwencjonalnych zawodników – artystów, którzy na bis grają z przyjemnością i radością w oczach. Bez pasji nie ma życia. Nie ma życia bez ścigania się na krawędzi ryzyka i piękna a bajeczne wyścigi dają nam ochotę do życia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s