Dziwny jest ten świat?

on

Niestety bardzo i eskalacja cudaczności w różnych rozmiarach nabiera rozpędu. Europa ściska się w problemach gospodarczych i politycznych a sport jest tylko „cukierkiem“ do ssania dla przyjemności. Popatrzmy na speedway i czy nie grozi nam na wzór Grexitu, speedexit?

Tak jak przewidywano w Polskim Związku Motorowym ani drgnęło. Adwersarze nadprezesa chichotają nie tylko po kątach; upiekł się skandal, bodaj największy w historii polskiego sportu, wyłączając afery dopingowe. Podobno Nadprezes, wybitny socjotechnik mości na potem fotel już dla Namierzonego. Dla gościa o którym mówi się, że będzie „nowożytnym“ kierowcą na Kazimierzowskiej, przyjdzie ponoć czas za dwa lata. Czy dawać wiarę pogłoskom? W każdym razie wszystko jest po staremu a skandal z Grand Prix w Warszawie przydeptano pod dywan, którego pilnują Piotr Szymański, Wojciech Stępniewski, Michał Sikora and company. Broń Boże włączyć odkurzacz! Urządzenie zrobi spięcie… Dziwny jest ten świat, gdzie pod hasłem demokracji rolety w oknach są coraz bardziej szczelne. Ale jak uczy historia nic nie trwa wiecznie a cierpliwość ma granice. W skomplikowanym roku na polskiej arenie politycznej szczęście uśmiecha się do takich incydentów jak na Narodowym. Megadecydenci mają na głowie inne problemy. Nadprezes urodzony jest w czepku a kiedy to nakrycie odda w PZM? W każdym razie niektóre miernoty mają uciechę i bananowe życie zostało prolongowane.

Powracam do polskich torów, które gdyby nawet pilnowała armia komisarzy byłoby marnie. Wystarczy popatrzeć na ligę angielską, nawierzchnie i ściganie. Cudowny uniwerstytet sportowej balangi. Mecz pomiędzy King’s Lynn a Poole był widowiskiem do końca pasjonującym i trzymał w napięciu do ostatniego wyścigu. Ostatecznie rzutem na taśmę wygrali gospodarze z King’s Lynn, gdzie 17 – letni Anglik Robert Lambert poszalał jak wytrawny gracz. W Poole karty rozdaje Maciej Janowski; w angielskiej lidze nie brakuje polskich zawodników, uczą się na torach przystosowanych do walki z filozofią, że ludzie przychodzą na jazdy „łeb w łeb“. Pseudowyścigi gęsiego wypędzają fanów ze stadionów a telewidzów z foteli. A o co chodzi w sporcie? Walkę do upadłego, o niewiadomy wynik do końca. Maciej Janowski ma 23 lata i rozwija się jako zawodnik i człowiek fantastycznie. Został mistrzem Polski, na trudnym torze w Gorzowie pokonując Bartosza Zmarzlika! Inwestuje w żużlowy, uniwersytecki Oxford bez jąkania się po angielsku. Polski speedway spętany regulaminami, kadrową nadbudową ludzi, którzy nie wyobrażają sobie życia bez delegacji rozliczanych przez wspominaną powyżej organizację motorową, jest zjawiskiem niecodziennym dla Skandynawów czy Brytyjczyków.

Dziwny jest ten świat, że gdzieś można robić ligę bez wykopków, bez podcinania gałęzi na których siedzi tyle przecież „wron“.

Wspomniałem o nietuzinkowym talencie jakim jest Robert Lambert. Tai Woffinden ma czego obawiać się na brytyjskim rynku, ba, światowym już niedługo, choć są to dwa różne typy zawodników. 17 lat Mr. RB gwarantuje przy takich umiejętnościach karierę światową; opanowuje motocykl w trudnych sytuacjach, pędzi tam gdzie trzeba i wygrywa. Nie zawsze, lecz szybko uczy się żużlowej codzienności.

Wraca po karencji Australijczyk Darcy Ward, na którego czeka się, jak na dobrego aktora w teatrze. Dla takich żużlowców jak Lambert, Janowski, Ward, Woffinden, Zmarzlik warto przychodzić na stadiony. Oni wnoszą powiew nadziei, że speedway jest cool.

W sporcie ważna jest charyzma, uśmiech nawet w trudnych sytuacjach a zaciśnięte bankomatem usta wyglądają nędznie. Niestety nie każdy spełnia warunki uwielbianych i szanowanych celebrytów.

Jeszcze o rodzimych problemach. Stanowczo za dużo karkołomnych wypadków, kontuzji, długich rehabilitacji. Mamy głupie jazdy na krawędzi band, za dużo sygnałów karetek oraz wizji szpitalnych sal. Szybkość nie wybacza nikomu, zwłaszcza kiedy rozpędzony delikwent nie wie, co zrobić z motocyklem w łuku, no i nie „pamięta“, że nie jedzie sam. Niektórzy zawodnicy pędzą jak „tirowcy“ strasząc innych, rozwalając ich na pobocza. Bolesne, prawdziwe. Jak temu zaradzić? Ograniczyć moce silników… Już widzę uśmieszki gigantów od żyłowania motorów. No cóż, wcześniej czy później dojdzie do wyrównania sił, bo speedwy nie polega na „produkowaniu“ kalectwa. Ostatnie dwa lata są tego smutnym dowodem i wreszcie trzeba opanować zjawisko tunningu bez granic.

W konstelacji żużlowych gwiazd są orbitujące po zwycięstwa i takie, które mają duże „doły“. Chwiejny Australijczyk Chris Holder, były mistrz świata rokował karierę bujną i zawadiacką, niestety po złotym medalu przysiadł jak tatuś na tacierzyńskim. Inny as Krzysztof Kasprzak szuka ciągle rozwiązań, lecz droga prowadzi do prostoty i radości ze sportu. Bez obciążeń i pozdrawiania kogo tylko można. Jasne?

ŻYCIE bywa niezwykłe w prostocie i normalności. Zawodnik nie jest nadczłowiekiem, ma wzloty i upadki, rzecz w tym by złapać bez szaleństwa rytm serca bliski wszystkim. Kochamy speedway za jego piękno i także za wady. SPORT jest ułomny przez niekompetencje ludzi, którzy często okaleczają jego urodę, wykoślawiają przez kombinacje na siłę, jest ważną cząstką życia, toteż warto dbać o czystość jego intencji. Zamiatanie pod dywan afer, skandali bardzo źle wpływa na kondycję każdej dyscypliny. I tak, jak w cenie są charyzmatyczni, solidni, odważni zawodnicy, tacy sami potrzebni są szkoleniowcy i organizatorzy życia na stadionach. Autorytety nie rodzą się na kamieniu, bezkompromisowość jest w cenie tak, jak popisy żużlowych talentów, które często brawurowo wjeżdżają w historię dla radości swojej oraz tysięcy fanów. Ot, co.

I to nie jest wcale dziwny świat.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s