Bitwy sezonu

on
Photo: BarretBonden
Photo: BarretBonden

“Talent to tylko wielka cierpliwość” napisał Anatol France. Czego trzeba mieć więcej? Armando Castagna, były zawodnik a teraz szef światowego żużla oświadcza bez ceregieli, że zawodnicy jeżdżący w SEC, czyli w europejskich rozgrywkach toruńskiej firmy ONE SPORT, powinni ścigać się o mistrzostwo świata. Święta racja. Z puli ścigantów walczy tu i tam niezmordowany Duńczyk Nicki Pedersen, który wygrał solowy, pierwszy turniej w Toruniu. Castagna był na tamtejszej arenie, dużo podróżuje, więcej niż jako zawodnik, często kariery obracają się, jak ziemia wokół słońca, myślami Mikołaja Kopernika. Gra pomiędzy SEC a FIM toczy się w białych rękawiczkach; One Sport będzie miała przestrzeń do zagospodarowania na torach Starego Kontynentu na następne pięć lat. Czy speedway może pozwolić sobie, przy niszowym zainteresowaniu, na taki podział ról? Jestem sceptykiem. Wyrywanie sobie zawodników, którzy mają do wyboru opcje: albo prestiżu MŚ z wydatkami lub małego prestiżu mistrzostw Europy i znacznie większej kasy, przy mniejszych kosztach. Takie wątpliwości dla niektórych zawodników są retoryczne. Wybierają co “łatwe i przyjemne”, nadto telewizyjnie atrakcyjne dzięki przekazowi Eurosportu na cały świat. Może ten ostatni atut nie jest tak brany pod uwagę, co raczej finanse.

PRESTIŻ w dzisiejszych czasach potaniał, podobnie jak poziom edukacji i nie ważne, co w głowie tylko: “fura i komóra”. Brutalizacja obyczajowa w systemie globalizacji jest modna jak internet. Uważam, że torunianie z One Sportu umiejętnie promują europejskie rozgrywki i czas melonikowego BSI kończy się powoli, brakuje gościom od parady koncepcji. Skostnieli. Skandal w Warszawie w premierze GP dziwnie nie odbija się na kondycji angielskich dzierżawców, brną ślepo od 1995 roku i dobrze, że ktoś pokazuje im, że speedway może mieć inne oblicze. Castagna tańczy jakby na dwóch salonach jednocześnie, raz tango a raz kujawiaka. Starczy mu kondycji?

W obszarze serialu Grand Prix nic się nie zmienia, “kotlet raz” bez deseru… Na polu SEC dostrzegam jednak pewne trudności w pozyskiwaniu nowych rynków do objechania. Pukają do drzwi, nie zawsze im otwierają. Misja tego projektu powinna zawierać promocję nowych miejsc i pozyskiwać absolutnie świeżych zwolenników. Czego nie robi w ogóle Castagna, robią ludzie z One Sport, czyli duet Kończykowski/ Lejman, choć nie zawsze trafiają, co pokazuje, że speedway nie jest towarem poza Polską do kupienia od razu.

Wspomniany Nicki Pedersen jest w tym sezonie rozrzutny i jeździ jak zakręcony, choć finał drużynowy MŚ w Vojens przed własną publicznością musi zaliczyć do wpadki. Nicki wyczuwa pieniądz, wie gdzie go szukać. Przy jego charakterze wojownika często z zamkniętymi oczami na torze wjeżdża w konflikty z rywalami, vide Jankes Greg Hancock. Na razie robi swoje w stylu bez pardonu. Dopisuje fart.

Po dłuższej przerwie mamy powrót do GP na torze pod dachem w Cardiff i ściganie w brytyjskiej uwerturze z liderem serialu, angielskim idolem Tai’em Woffindenem. Szczęśliwie został mistrzem Wielkiej Brytanii a jak będzie na sztucznym torze? Walka! W gronie spragnionych jazd w GP są Maciej Janowski i Krzysztof Kasprzak, ten drugi, mocno sfrustrowany musi spaść wreszcie na ziemię. Nie zawsze jest słońce i trzeba umieć przegrywać, i z pokorą wyciągać wnioski.

Czas pokaże. Czas cierpliwości jednak kiedyś wygasa. “Talent to tylko wielka cierpliwość”, wracam do początku felietonu. Rehabilituje się po ciężkim wypadku Jarosław Hampel. Mam nadzieję, że wyczerpał się u niego limit pecha z bólem. Turniej w Cardiff jest sztandarowym dla Brytyjczyków, którzy zdradzili Wembley na rzecz Walijczyków, rozkręci się na nowo karuzela mistrzostw świata, które mają finał jesienią aż w Melbourne. Paranoja.

Podobną opinię odnoszę do polskich KOMISARZY torów, którzy depczą po piętach sędziom. Na siłę chcą się wykazać. Co to za komisarz, którzy pobiera ”dietę” i nie wtrąci się w nic, bo wszystko jest w porządku? Trzeba zatem szukać dziury w całym, a że nie zawsze wystarcza kompetencji, no a jest pyszna władza, zaczyna się irytujące przewracanie do góry nogami tego, co żmudnie przygotowują gospodarze. Sędzia jest tłem. Czy w sytuacji od kiedy mamy komisarzy nastąpiła zmiana jakości torów? Otóż nie, bardziej nerwowo. Nawet podczas tego sławetnej draki w Warszawie, jakoś nikt z polskich notabli nie zauważył tego, co przeciętny kibic widzi. Karawana zatem jedzie dalej, rośnie zbiór zagmatwanych przepisów. Sport musi być prosty, czytelny w odbiorze. Puchnie władza, rozmywa się odpowiedzialność. Dedukuję ten akapit nowym/starym władzom polskich władz motorowych, żużlowych. Czas pomyśleć racjonalnie o wyczyszczeniu brudów. Przyjdzie też wkrótce pora na personalia. Mydlenie oczu trwa bezkarnie pod egidą PZM.

Przelatuję na koniec do czegoś weselszego, do sesji zdjęciowej na rzecz angielskiego kalendarza, który poprzez rozebranych niemal do ”rosołu” żużlowców zarabia na charytatywne działania. Niektórzy mieli tylko tatuaże i kask na sobie. Kto taki? Zgadnijcie… Tai Woffinden na szczęście kaskiem zasłonił przyrodzenie, lecz w pełnej krasie pokazał, jak “wymalował” ciało. A co do nagości, to kilkadziesiąt lat temu czterokrotny mistrz świata Nowozelandczyk Barry Briggs nago wsiadł na motocykl i fru z gołą d… na torze. Wywrotki nie było.

Mamy różne odcienia mody, zwyczaje a nagość, seks nierozłącznie wirują w naszej świadomości, czego dowodził ongiś znakomity psychoanalityk, filozof Sigmund Freud. Dla jednych świat zaczyna i kończy się na żużlu, dla innych natomiast na tym, co pokazał brawurowo “Woffi”. Do wszystkiego trzeba mieć cierpliwość. No i talent.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s