Praskie granie na medale

praga1

Pytam w Pradze Armando Castagnę, szefa światowego żużla, czy był w Warszawie/ moje przewrotne pytanie dotyczyło skandalicznej kwietniowej GP/, a Włoch udał jakby nie zrozumiał o co chodzi i odpowiedział, że… czasami/?!/. Przewodniczący Jury FIM podczas Grand Prix Czech Wolfgang Glass z bawarskiego Abensbergu zapytany o sędziego angielskiego w Warszawie tylko machnął ręką. Nie będę wywlekał spraw warszawskiego Grand Skandalu czy turnieju GP w fińskim Tampere, gdzie wiało nudą jak na pustyni. Prawdziwe zawody żużlowe odbyły się na praskim Markete pod wodzą ojca i syna, czyli Petra i Pavla Ondrasików. Ekipa z Auto Klubu Marketa jest zgrana jak dobra kapela muzyczna i od 1997 roku w serialu GP odgrywa rolę dyrygentów. Trochę obawiano się deszczu, lecz niebiosa nad Zlatą Prahą okazały się przychylne i odbyło się normalne ściganie a, że na podium stanęło dwóch Polaków, frajda była ogromna. Wygrał po raz trzeci z rzędu wyrównując rekord Australijczyka Jasona Crumpa, dynamiczny i uśmiechnięty bielą zębów Anglik Tai Woffinden, były mistrz świata. Jest w sztosie, jedzie po swoje, wyluzowany, wytatutowany, z uszami ozdobionymi jak panna, chętny do rozmów i radosny jak dziecko po kąpieli. Drugi był Jarosław HAMPEL, jeszcze w Pradze nie zwyciężył, to już czwarte drugie jego miejsce w GP a trzeci był Maciej “Magic“ Janowski, czyli dwóch wrocławian na podium/ Tai i Maciek/. JANOWSKI pędził w finale drugi ale pilnując krawężnika zostawił ścieżkę Hampelowi, który nie zmarnował okazji. „WOFFI“ jest liderem serialu GP, za nim Nicki Pedersen, który w praskim finale był czwarty, a trzeci jest JH. „Magic“ zwyciężając z kompletem punktów zasadniczy turniej w Pradze, w imponującym stylu awansował aż na siódme miejsce i zasmakował w ogrywaniu rywali z elity. Zaliczył sukces życiowy w serialu ale pamiętajmy, że Janowski jest byłym mistrzem świata juniorów i złotym medalistą z drużynówki MŚ z 2013 roku w Pradze, gdzie jednym punktem Polska bez Tomasza Golloba „stuknęła“ Duńczyków. Jedź Maćku tak dalej a będą jesienią udane zbiory. Hampel zrobił swoje, nie wykonał natomiast zadania Krzysztof Kasprzak, który jest zagubiony i może nowy trener w Gorzowie powie mu, że wszystko co dobre zacznie się w Cardiff 4 lipca, w kolejnej próbie GP, znów niestety na „materacu“.

Przypomnę przy okazji PRAWO MURPHY’ego: „Jeśli wydaje ci się, że wszystko idzie dobrze, to znaczy, że nie masz pojęcia, co się naprawdę dzieje“.

TOR w Pradze zwyczajnie równy a impreza bez pychy organizatorów. Tam nie marnuje się koron, wszystko jest przygotowane racjonalnie. Nie zazdroszczę, tylko podziwiam. Spieszę donieść, że nie przyleciał do Pragi Ole Olsen, a chciałem z nim pogadać. Ole lubi ten zakątek Europy, w pobliskich Pardubicach wygrywał legendarne turnieje o Zlatą Prilbę, zdobywał motocykle Jawa; jedna pozłacana stoi u niego w domu, ozdabiała też recepcję hotelu „Norden“ w Haderslev, gdzie Olsen się urodził. Chętnie przyjeżdżał na polowania na Słowację i do Czech w roli „głodnego“ myśliwego. Czy Duńczyk obawiał się pytań na czeskim gruncie o warszawską wpadkę? Nie wiem. Trzykrotny mistrz świata i były dyrektor serialu GP utracił prestiż, lecz w Vojens tor w finale Pucharu Świata, gdzie do walki wyjadą najlepsze drużyny by ścigać się o medale, będzie tradycyjnie poprawny. Duńczycy bronią złota a Polacy chcą pokrzyżować im plany i wrócić na złoty tron. Nie będzie lekko, choć nasi są teamem dziś i jutra.

Po ostatnich moich felietonach otrzymuję sporo ciekawych replik. Drgnęło jak lawina.

1/ Mamy dyskusyjne forum na temat robienia sztucznych torów, bo jestem zdania, że speedway, letni sport powinien mieć bazę na torach naturalnych. Sztuczne nawierzchnie proponuję przygotować na zimowy czas pod dach dla zabawy, przedłużając sezon kibicom.

2/ Noszę w sobie ciążę od lat w postaci idei powrotu do jednego finału, mega wydarzenia sezonu i powoli ta sprawa dorasta. Kruszy się beton pomysłu serialu GP mającego narodziny w Anglii z poparciem wspomnianego Olsena, który od 1995 roku był dyrektorem imprez i miał dobrą posadę do emerytalnego wieku. Było, minęło.

Po GP Czech, udanym turnieju dla gospodarzy i dla polskich zawodników pojechano na ligowe potyczki i nie obyło się bez groźnych karamboli. Jakby liczba nieszczęść rosła z roku na rok. Ekstraliga ma wypełniony kalendarz, pozostałe ligi różnie. Czy ktoś z funkcjonariuszy żużlowego towarzystwa widzi zagrożenia i dno tak dziurawego terminarza? Nie brakuje mocno pokiereszowanych a gdzie tam koniec sezonu!

Po Pradze mamy z początkiem lipca zawody GP w Cardiff, w międzyczasie półfinały, baraż i finał /Vojens/ drużynowych MŚ. Polska startuje z pozycji własnego toru w Gnieźnie 6 czerwca. Finał 13 czerwca u Olsena. Będzie się działo! Nie tylko tam…

Z końcem czerwca w Warszawie jest wyborczy zjazd generalny Polskiego Związku Motorowego. Jak na razie skandal z GP jest zamieciony i pilnowany by spod dywanu nic nie wyskoczyło. Wszystko co złe na Olsena? Bez przesady, polscy dygnitarze motorowi sprytnie udają, że nic się nie stało. Gratuluję grand samopoczucia. Powrócę zatem do nazwisk odpowiedzialnych za mega wydarzenie, które odbija się czkawką poza granicami Polski. Mówiono mi, że: „W Pradze Warszawa się nie powtórzy“. Racja. KOMPETENCJE zawsze są w cenie. Nadprezesie Witkowski z PZM niech pan pojawi się na stadionie gdzieś w Polsce i stanie twarzą w twarz z kibicami, a może butny prezes Stępniewski z Torunia z Ekstraligowej Spółki będzie miał odwagę, czy inny prezes Cieślak z Kolejarza Rawicz, który był kierownikiem grandy w stolicy/ na szczęście nie w Pradze!/, czy niejaki wiceprezes PZM Sikora, który wieszczył, że to będzie najlepszy turniej w historii nowożytnego żużla/sic!/. Tego nie da się zapomnieć a wybory w PZM podobno zakończą się „nowym starym“. Bezkarność zostanie nagrodzona? A gdzie uczciwe rozliczenia? No cóż…Odwaga organizatorów GP w Warszawie potaniała jak ciuchy w szmateksie. Strach przed kibicami paraliżuje pojawienie się oko w oko z poszkodowanymi, którym odebrano radość oglądania prawdziwych wyścigów.

I dlatego FANI pojechali do Pragi i dostali nagrodę w postaci polskiego podium za… czeskie korony. Dwie stolice, dwie różne imprezy, jak piekło i niebo.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s