Co oznacza ryk: złodzieje, złodzieje?

on

Empty seats

Wracałem z Warszawy po skandalicznym turnieju Grand Prix i miałem ciagle w uszach ryk kibiców na Stadionie Narodowym: “ złodzieje, złodzieje”… Czy może być coś bardziej przykrego w sporcie, imprezie po raz pierwszy organizowanej w Warszawie na stadionie, który jest dumą narodową? Huczało mi w głowie i dalej kołacze jak halny w Tatrach. Polski Związek Motorowy był gospodarzem imprezy i wydał komunikaty, jakoby nie on był winny, podobno bada sprawę, zbiera materiały. Nie usłuszałem nigdzie przeprosin nabranych ludzi na super imprezę. Ponad 50 tysięcy kibiców wiernych żużlowi niemal jak Matce Boskiej Częstochowskiej. Minister sportu Andrzej Biernat zwrócił się do prezesa PZM Andrzeja Witkowskiego o rozważenie satysfakcji dla kibiców. Czekamy jak pielęgniarki na podwyżki.

Polska jest dziwnym krajem, bo przy okazji przypomnę, że minister jest w kręgu podejrzeń skąd miał kasę na drogie auto. Polska karuzela winnych bez kary. Minister sprawiedliwości z podejrzeniami o sfingowanie pozwolenia na broń. Zdymisjonowany. Koniec świata? Nie, oto mój kraj, kocham ten kraj, ale coraz bardziej się boję w nim być. Skandal z żużlem na Stadionie Narodowym jest wielki jak ocean, ale woda w nim maleje z dnia na dzień. Nie mam nic do stracenia zwłaszcza w stosunku do tych niby działaczy dla których speedway zaczął się kilka lat temu. Powinni budować autorytet w środowisku a ignorancją i arogancją łamią wszelkie zasady sportowych kanonów.

Oto dzwoni do mnie prezes Wojciech Stępniewski, prezes Ekstraligowej Spółki, wspominam o tym, bo nie było mowy o prywatnej rozmowie. Skupił się wyłącznie na biurze prasowym/ skrytykowałem tylko recepcję/, które “dotknąłem” w poprzednim felietonie na łamach TŻ. O torze, maszynie startowej etc. etc. ani słowa. Nie rozumiemy się i koniec. Wokół tego sportu powstała grupa ludzi nazwę ją “spółdzielnią żużlową”, która grupuje ludzi podobnej mentalności. Uważają, że są Mesjaszami dla tej dyscypliny i jakby nie dostrzegali, co było dawniej. A było dużo dobrego i czasami złego, jak w życiu bywa. Ludzie w sporcie szukają roboty, pieniedzy i wreszcie znaleźli. Chciałbym wiedzieć, mając za plecami armię kibiców, jaka jest koncepcja prezesa Stępniewskiego na dalszy rozwój polskiego żużla w powiązaniu z szefem Giekażetu Piotrem Szymańskim? Program panowie, konkretnie. Grupa “żużlowych spółdzielców”, wśród których są działacze, ich rzecznicy, klakierzy uważa, że dorwanie się do władzy w tym sporcie jest boskim zrządzeniem losu? Należy się jak psu kość? Otóż nie, panie X, Y, Z. Wymienię w swoim czasie kto stracił pamięć, kto zatracił poczucie elementarnej uczciwości wobec tak ogromnej rzeszy kibiców żużlowych. PZM jest podobno przejrzysty jak Wisła pod Warszawą. Piotrze Szymański, szefie Giekażetu, zafascynowany żużlem od dziecka na stadionie w Ostrowie Wlkp., jaka jest dalsza koncepcja speedway’a w Polsce, Europie? Interesuje mnie i fanów od Lublina po Gorzów, od Rybnika po Gdańsk. Panie Stępniewski, interesuje mnie ile załatwiono w ramach obowiązków spółkowych dla Ekstraligi, to chyba normalna praca oraz ile zarabiacie. To nie jest prywatna firma. Proszę nie skrywać czynów. Przyszedł wreszcie czas, by o polskim żużlu mówić mocnym głosem: o tym co dobre i złe. Czego jest więcej? Dlaczego kibice skandowali tak przykro na “Narodowym”? Nie jestem od zamiatania pod dywan za srebrniki, boli mnie gorycz sympatyków polskiego żużla. Nie udawajmy, że nic się nie stało… “Polacy nic się nie stało”? A skąd do diabła to: “złodzieje, złodzieje”; czy panów prezesów nic nie boli, dobrze się czujecie z garbem indolencji? Trochę pokory. Nie wydłużajcie czasu na rozliczenie sterty błędów. Trzeba mieć po prostu jaja!

Jakże bym chciał, żeby było lepiej, ale słowa przepraszam i zadośćuczynienie są nie tylko w sporcie deficytowe. Trudno je usłyszeć, natomiast słyszę: my wiemy, ciężko pracujemy, jeździmy, niech nikt nam nie przeszkadza i niech wcześniej ktoś zadzwoni zanim cokolwiek napisze. Kneblowanie w demokracji? Prezydent Lech Wałęsa bojownik o demokrację był w Warszawie na GP i widział tę “popelinę”. Nie tylko on. Nie tylko!

Jaka nauka płynie z lekcji nieudacznictwa na Stadionie Narodowym? Jakie konsekwencje wyciągnie prezes PZM Andrzej Witkowski w obliczu rychłych wyborów tej organizacji. Kibice oczekują sprawiedliwej satysfakcji. A kto wyciągnie konsekwencje od prezesa PZM? Koło się zamyka i dochodzimy do ministra sportu. O nim wspominałem. Że takich czasów dożyłem? Trudno, cholera jasna!

Polski speedway potrzebuje charyzmatycznych przywódców. Mocnych. Z autorytetem, lubianych, poważanych, odpowiedzialnych. O PZM na razie nie wspominam, bo były prezes Roman Pijanowski w grobie się obraca. Jak to zmienić, kandydaci na zjazd czerwcowy w Warszawie już wybierani i jak ćwierkają sikorki będzie nowe/stare.

No cóż, polski speedway jest wyświechtany jak stara rura. Dużo się mówi, elita skrzętnie broni swoich pleców i nie popuści ani na jotę kantów biurek.

Trzeba się zastanowić dokąd zmierza światowy speedway z szyldem Grand Prix. Co dalej z europejskimi zapędami SEC. Ktoś musi pogodzić te sprawy, wybrać. Speedway jest w Polsce oglądany gremialnie, lecz nie jest super popularnym sportem. Maleje co roku do niego zaciąg młodzieży. Młodzi mają ciekawsze oferty. Bezpieczniejsze dla nich i rodzin. W Europie speedway jakby nie istniał; angielski niszowy, skandynawski podobnie, gdzie indziej sporadyczny. Serial Grand Prix w takiej formule nie pobudził młodzieży. Ostudził zapędy. Zrobiło się drogo sprzętowo, organizacyjnie i seriale męczą. Nie wszyscy wytrzymują, pękają. Podniecamy się Antypodami, ale to wypryski talentów zaledwie, zaś Kalifornia w tym sporcie jest efektownym cyrkiem z kowbojskich filmów. Dochodzimy do granic populacji żużlowych obszarów. Mało tego, serdecznie mało.

A w Polsce jest żywioł, spontan i problemy kadrowe w zarządzaniu. Fatalna wpadka na Stadionie Narodowym zepsuła wizerunek światowej imprezy i będzie wypominana. Jeśli nie dojdzie do radykalnego zwrotu w sytuacji, rzetelnej oceny, ukarania winnych, niestety kibice stracą zaufanie, choć mają nieziemską cierpliwość. Ole Olsen odjechał, Paul Bellamy szef BSI też, nie słychać żeby bili się w piersi, podobnie jak i polscy organizatorzy Wielkiej Plamy Żużlowej. A polscy kibice dostali kopa i jazda do domu. Kochani, wstyd puchnie jak bania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s