„Życie jest małą ściemniarą“

on

phpThumb_generated_thumbnail

Słońce coraz wyżej, sezon coraz bliżej… I rozstrzygnięcie afery Darcy Warda, Australijczyka niesfornego, niezwykle utalentowanego, który swoimi jazdami robi furorę a poza torem lubi się zabawić. Nie zawsze popija kefir. I dlatego, kiedy stwierdzono u niego przed jednym z turniejów GP, że krew nie woda a zawiera trochę alkoholu zawieszono młodzieńca. Historia żużla zna przypadki niezbyt higienicznego prowadzenia się przez zawodników. Kto ma pecha wpadnie. Kto nie pije alkoholu, nie interesuje go marihuana albo inne środki odurzające może spać spokojnie. Na polskim rynku mamy rodzimego Patryka Dudka, który łykał zakazane środki wzmacniające i wisi na czarnej liście, lecz odwołuje się po odcierpieniu kary w połowie. Jedni potępiali, drudzy bronili, jak zwykle bywa los błąka się w szczegółach i nie ma dymu bez ognia. Zielonogórzanin, mistrz świata juniorów Dudek pogubił się trochę w karierze dobrze rokującej; ważne jakie wyciągnął wnioski. W przypadku młodych zawodników, progresywnych, szkoda każdego dnia bez jazdy podziwianej przez kibiców.

Australijczyk Ward przegrywał starty, lecz potrafił potem szaleńczo walczyć na każdym metrze toru, co podoba się każdej publiczności, bo na żużel przychodzi się by oglądać wyścigi z mijankami, a nie nudne jazdy gęsiego. Nowy projekt NSF Jawy dwuzaworowej zmierza w koncepcji do zaciętej walki obok siebie. Speedway globalny zmierza w technicznej rewolucji do jak naszybszych jazd, co jest bzdurą, gdyż od dawna oświadczam, że żużel jest umiejętnością pokonywania wiraży. Nie sztuką jest rozpędzić maszynę na prostej by potem ratować się w łuku i tratować rywali. Zostawmy wyścigi nazywane potocznie przez ogół… biegami. Przy okazji pytam: kto biega na tych motocyklach ?! Profesor Jan Miodek nie potępia potocznych zwrotów, które mówiąc “kolokwialnie“/ kolejne nadużywanie tego słowa wszem i wobec/ zachwaszczają polski język. Jestem „zakręcony“… Wracam więc do Warda, bo lubię oglądać jak walczy, przegrywa, wygrywa, widać w tym fantazję… „słowiańskiego kangura“. Darcy lubi się napić piwa i jakoś jego młodzieńczy wiek nie potrafi zrozumieć, że o ile motocykl żużlowy nie ma hamulców, to w życiu hamulce są niezbędne. Zarówno w komentowaniu zdarzeń, jak i na torze, gdy zawodnikom puszczają nerwy i pęka głowa, pędzą czasami na… oślep. No tak, robi się zakręcone piekło. Ward nie jeździ brutalnie, nie przewraca przeciwników, nie jest taranem, jest talentem, który w radosnym uciekaniu od startu do mety chce być pierwszym. Ale nie wścieka się i nie kopie w ściany, nie przewraca szafek, nie rzuca kaskiem, gdy mu nie wyjdzie wyścig i zamelduje ostatni. Jest wysoki, nogi nie ułatwiają w takiej sytuacji walki, trzeba je zwinąć umiejętnie. Małemu zawsze lepiej, np. takiemu Anglikowi Andy Smithowi było łatwiej albo innym mikrusom. Nie mam zamiaru tłumaczyć Australijczyka z błędów, sport funkcjonuje w określonych ramach moralnych i trzeba niestety tego się trzymać! Wiedzieć, gdzie poszaleć na parkiecie a kiedy na torze. Darcy lubi również ostro pojechać autem na drodze. No cóż, ja też nie jestem święty. A są tacy? Może udają i mają szczęście nie mieć pecha. Bywają tacy, których raz po raz kopie pech i świat jest dla nich wyjątkowo szorstki.

Sprawa Warda zawieszonego przez FIM ciągnie się długo i pojawiają się nowe terminy finalne. No a sezon na progu. Mr. DW traci, już nie płaci frycowego, bo jest recydywistą. Duży ból. Są w sporcie żelazne reguły: piłeś, kosztujesz narkotyków, szprycujesz się dopingiem jesteś out! Nie zagrażaj innym, nie jesteś sam, odpocznij więc na dłużej. Międzynarodowa Federacja Motocyklowa a konkretnie CCP i guru żużlowego, światowego towarzystwa Włoch Armando Castagna nie zamiata pod dywan afery. Zawodnik został przesłuchany. Trwa myślenie jaki zaproponować wyrok. Serca wiążą surowe przepisy i nie ma rady na banały.

Niszowy speedway ma pecha, bo ogołocony przez brak widowiskowego zawodnika traci ogromnie. Australijczyk dałby każde pieniądze by jeździć, bo on kocha ścigać się, być na torach, to jego żywioł. Co robić? Castagna and company mają problem. Kiedy piszę, że speedway jest niszowy i słyszę, że tak nie jest, co głoszą medialni Mesjasze, robią mi się ze śmiechu zajady. Legendarne londyńskie Wembley było świątynią nie tylko futbolu ale i żużla. Przed każdym finałem światowym w angielskiej prasie były na dzień przed turniejem krótkie notki, kilkanaście wierszy. Po zawodach zdjęcie i wyniki pierwszych ośmiu żużlowców. Koniec, kropka. A obok w słynnych angielskich gazetach po kilka kolumn futbolu, golfa, krykieta, wyścigów konnych, nawet gonitwy psów miały swoje bogate „newsy“. „Mondo cane“, pieskie życie.

FIM… nie wie jak ukarać Warda, dlatego przeciąga sprawę. Obojętnie co się stanie i jaki zapadnie wyrok ubolewam, że głupota Australijczyka eliminuje go w świetnym okresie kariery ze startów. On się pali do jazd, pragnie ścigać na żużlu, w motocrosie, byle do przodu, poczuć amok adrenaliny wyzwalającej fantazję wybierania ścieżek po zwycięstwa. Na razie “wisi“ jak Dudek.

Podobno ostateczna decyzja zapadnie w marcu. „Życie jest małą ściemniarą“ śpiewa Igor Herbut vel LemOn. Niektórzy dodają… wielką fujarą. Nie znam przecieków z FIM, z Włoch, gdzie Armando Castagna jako szef światowego żużla steruje tym sportem. Z jednej strony jest dowód winy, z drugiej miłość do sportu, który bardzo cierpi, kiedy z głupoty wylatują poza nawias idole, ulubieńcy tłumów, zawodnicy z charyzmą karmiący sympatyków urodą waleczności. Niestety, takie jest życie, przewrotne: jednym daje a drugim odbiera. Darcy Ward czeka i jego fani a czas każdemu prędko ucieka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s