Pierze jak śnieg

69cc2755886d949738cd5636c203fa65

Trwa karnawał, słowo jakby teraz nieco obce, bo nie ma już tyle czasu, co dawniej na zabawy i bale. Nie milkną jeszcze echa po plebiscytowej zabawie “ Tygodnika Żużlowego” w Lesznie, w końcu jubileusz wyzwolił moce innej barwy, niż zazwyczaj bywało. Wspomnienia. I dobrze; zanim ruszy sezon, każdy relaks jest odskocznią od ścierania się na torach, przyda się trochę luzu przed jazdami nie na parkiecie.

Sięgam pamięcią wstecz i przypominam sobie początek roku, który inaugurowała zazwyczaj narada przedstawicieli klubów organizowana przez Giekażet w Warszawie. Do tej narady przygotowywano się poza stolicą starannie i w zależności od tego, kto szefował Głównej Komisji Sportu Żużlowego, szykowano w dyskusji “kwity” w sprawie albo na kogoś. Ciasno było w salce PZM na Solcu. Część delegatów przyjeżdżała dzień wcześniej i w hotelu w grupach czy w podgrupach dyskutowano: “ bo dalej tak być nie może”. Nigdy nie brakowało ”podpalaczy” i w ogniu “za i przeciw” zapowiadała się walka na całego. Taki polski styl, który nie wiele zmienił się do dziś na innych zebraniowych polach. Z dużej chmury mały deszcz, i tak często bywało, gdyż emocje opadały wraz z dręczącym kacem. Druga strona nie w ciemię była bita a ponieważ nie brakowało wywrotowców, przeciągano część oficjalną, wręczenie wyróżnień by zostawić mało czasu na dyskusję a odjazdy pociągów były mniej więcej w tym samym czasie.I to był moment kończący natarcie opozycji na przywódców. Jeśli nie mam racji niech mnie sprostują bywalcy takich spotkań dorocznych, gdzie trudno było zjeść pączka od Bliklego albo kanapkę made in PZM. Bywalcy…Andrzej Grodzki, Marian Spychała, Jan Nowicki, Gerard Sikora, Lucjan Korszek, inni… I ja też tam się wciskałem i nie tylko słuchałem. Czasy się zmieniły; dyskusji brakuje, nie ma spotkań w ciasnocie, są zgrupowania kadry i medialne konferencje. Inny mamy wystrój, wyśmiewanych działaczy w granatowych marynarkach i krawatach ze znaczkiem PZM, zastąpili inni w rozpiętych koszulach, polarach i amerykańskim luzie. Acz kto trzyma styl, to wiemy, choć wierność nie zawsze popłaca. Nie każdy zmienia charakter w zależności od tego kto jest premierem czy prezydentem.

Żużlowe szaleństwa… sięgam pamięcią do wydarzeń na polskim gruncie, finałów światowych, ich aureoli, zanim świat zawirował po premierze serialu Grand Prix.

13b527e5393cfc26e39a394fec5b78a6

Bazą dla imprez w Lesznie był ongiś pałac w pobliskiej Rydzynie. Ładne miejsce, miasteczko ściśnięte historią. Kiedyś alkohol był dostępny dopiero po godzinie 13,00 czego goście zagraniczni nie mogli zrozumieć. Dysponent hotelu i restauracji w pałacowej Rydzynie był człowiekiem zaradnym i w zasadzie oficjalnie wszystko było w porządku a nieoficjalnie jeszcze bardziej. W pokojach stylowe filiżanki służyły do picia “Wyborowej” i była to bardzo wykwintna forma, biorąc pod uwagę podrzędne hotele, gdzie do tych celów były szklanki do mycia zębów. Kiedy Duńczycy zostali mistrzami świata, kilkanaście kartonów szampanów starczyło aby po dywanach w restauracji chodziło się jak po mokrej gąbce. Amerykanie mieli fantazję i dolary, więc płacili za swoje fanaberie a ich szef dystyngowany John Scott patrzył przez palce na filmowe zagrania. A zatem jak pruto poduszki, bajkowo leciało pierze z okien w stronę parku, fosy okalającej pałac. Ładnie tam było, zwłaszcza wieczorami i rankiem, kiedy uparty kac nie odjeżdżał z głowy a godziny wlokły się niemiłosiernie. Biel drzwi i ścian pałacowych niektórym kojarzyła się z innym miejscem i myśleli, kiedy przyjdzie pielęgniarka. Wesoło i niewesoło. Tylko tęgie głowy mogły przetrwać bez bólu.

Tradycyjną bazą dla żużlowego świata, kiedy walczono na Stadionie Śląskim był hotel “Katowice”. Było gwarno, tłumnie i radośnie. Finały były wydarzeniem i gromadziły kibiców ze świata i całej Polski. Raj dla cinkciarzy, zanim nastały kantory i raj dla pań najstarszego zawodu. W podziemiach hotelu tzw piekiełko z barem i tańcami przypominało w okruchach londyńskie Soho albo hamburskie St. Pauli. Kiedyś na placu nad ranem znaleziono męską piżamę. I szlafmycę. Ktoś nad ranem zagrał na trąbce Armstronga, podobno ktoś z Ostrowa Wielkopolskiego. Recepcja nie wytrzymywała nerwowo, ale jeszcze kusił gości pobliski hotel “Silesia” i sosnowiecki Novotel. Trasy ze stadionu dla taksówkarzy były wystarczające aby kasować funty, gdyż wyspiarze od poczatku preferowali “Novotel”. Kiedy brakowało alkoholu zagraniczni goście już tak znali geografię Katowic i pod dworcem wiedzieli, gdzie “babcie” trzymają pełne butelki. Tracili funty z portfelami. Nocne towarzyszki uciech zbierały dewizy do kabaretek.

To już historia, która była niby pod nadzorem, lecz pełna niespodzianek i nie kończących wspominek przez kilka miesięcy. Zagraniczni bywalcy nie mogli doczekać się przyjazdu do Polski. Uwielbiali polskie zakazy z którymi tak łatwo mogli się mijać i wesoło spędzić czas, poza oczywistymi emocjami sportowymi na stadionach.

Gdańsk miał inne krajobrazy, inne Wrocław, Bydgoszcz, Toruń, Rybnik, Gorzów, klimaty bardziej lub mniej bajeczne ale kolorytu nie można odmówić. Finały światowe w dawnej formie, jednodniowe z dodatkiem dwóch lub trzech dni towarzyszących w Polsce do dziś są wspominane jak wydarzenia, które w pamięci zostały z różnych powodów. Towarzysko było zupełnie inaczej niż dziś, czemu się nie dziwię, było więcej zakazanych owoców a jednak z zaskakującymi wrażeniami. Historia wybacza, utrwala dobre strony, złe wytrąca poza nawias pamiętania.

Liczymy już czas do nowego sezonu, przypomniałem trochę obyczajnej historii, zaś o pikantnych wydarzeniach, często dramatycznych na razie nie wspomniam. Życie jest bogate w przeżycia różnej treści, więc o nich może kiedy indziej, jak w TV zapali się na ekranie czerwony kluczyk “tylko dla dorosłych”, chociaż jak mnie znacie długo nie wytrzymam i przypomnę, bo co ludzkie, nie jest mi obce. Ani boskie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s