Bajkowe choinki i “My Way”

Kolejne święta, cofanie myśli wstecz i marzenia. Plany, które zawsze koryguje życie, przekorne jak diabli; niepewność polskiej rzeczywistości wbija klina w głowę i daje do myślenia. Choinka, rozbiegane światełka, prezenty o których przypomina się ostatnio już niemal od września. Zwariowany świat handlowych promocji i kuszenie na potęgę. To wszystko zabija ideę duchowego przeżywania świątecznych dni, narzucany jest ostro styl   merkantylny, prezentowy. Przyzwyczajamy się do tego obłędu i wigilijne opłatki są rutyną, zaś istotne bywają metki podarunków. Szczęście pod choinkami ma inny wymiar i radość można mierzyć wysokością ceny prezentu. I nie osoby są ważne w otoczeniu, tylko nakłady na wnętrza pakunków; rozrywane w pośpiechu, między barszczem a karpiem, kolorowe papiery odrzucamy hen w kąt. Taki świat jest coraz wyraźnie wyprany ze szczerości składanych życzeń. Wybaczcie mi szorstkie refleksje, przecież lubię od dziecka święta i ten czas ozdobiony choinkami, z zapachem igliwia i bajkowo migocących światełek w oknach. Wybaczcie więc, że czasem mi bardzo żal: “kogucików na drucikach i cukrowej waty”… Nastroju, który pucowany jest przez handel.

SPEEDWAY. Kochany, uwielbiany, krytykowany, nicowany na wszelkie sposoby jak przedwojenny płaszcz. Jedna ze stacji telewizyjnych, która nie ucieka od żużla lansuje hasło: cała prawda, całą dobę. My przez cały rok. 24 godziny na dobę. I tak w kółko.

Polski speedway w tej chwili na świecie nadaje rytm i decydenci, których karmi ten sport, nie wyobrażają sobie życia bez naszej sceny, na której rozgrywa się większość wydarzeń. Bossowie odwiedzają inne państwa, lecz ich praktyczna świadomość związana jest z polskim krajobrazem żużlowym. Turnieje z kalendarza to jedno, ale gdyby zaszła potrzeba nagłego zastępstwa, Polacy nie odmawiają pomocy. Zorganizują, urządzą i uszczęśliwią kogo trzeba. Forpoczta na każde zawołanie, wentyl bezpieczeństwa GP.

Krzysztof Kasprzak wjechał na fotel wicemistrza świata, wprawdzie jeszcze nie ma tego ognia na mistrza, ale gdyby tak się przydarzyło dlaczego nie?! Serial GP promuje mistrzów bez niespodzianek. To nie igrzyska olimpijskie ani MŚ, jak w innych sportach, to cykl w którym trzeba się wykazać długosezonowym charakterem walki o tytuły. Specyfika żelaznej kondycji, która eliminuje przypadek, istotę sportu, blask zaskakującego sukcesu. W nowym roku 2015 będziemy mieli trzech adoratorów GP, obrońcę tytułu wicemistrza świata KK, Jarosława Hampela i debiutanta Macieja Janowskiego, wyrosłego w angielskiej szkole żużlowego uniwerstytetu. Dużo oczekuję po jego występach, musi jednak od razu obudzić w sobie przekonanie, że może stanąć na podium MŚ vel GP bez kompleksów debiutanckiej tremy. Kiedy go widzę na wyspiarskich torach i postrzegam myślenie w jazdach, dochodzę do wniosku, że właśnie tacy zawodnicy mogą być przyszłością. Z otwartą głową, odważni, bez ślepej agresji by wywrócić rywala, rozumiejący sens walki, mający brawurę pod kontrolą, mimo młodzieńczej fantazji. Jazdy na krawędzi ryzyka, zapierające dech w piersiach.

POLSKA ma juniorskie talenty, oto Piotr Pawlicki podtrzymał sukcesję biało – czerwonych i wywalczył złoto MŚ. Ciekawy “szczep” z rodu Pawlickich; jego ojciec Piotr wiedział co robi lokując także drugiego syna Przemysława w żużlowych boksach. Angielska mentalność rzemiosła speedway’a robi z nich zawodników obytych w trudnych warunkach, z pełnym szacunkiem zawodu, który wykonują. Zwykle oświadczam, że bez angielskiej szkoły, bez dotyku tamtejszej atmosfery trudno znaleźć się w tym środowisku z nadzieją na mistrza. Pawlicki senior, poszkodowany przez ulubiony sport życiowo, sportowe zaangażowanie wtopił w synów i może być dumny z ich edukacji, dojrzewania w świecie. Czasami kontrowersyjny, jednak ojciec świadomy celów. Czego pechowo nie udało mu się dokonać, zapewne uczynią synowie. A nie tylko oni są przecież w usportowionej rodzinie Pawlickich. Powodzenia! Niech konie cwałują.

Mamy juniorów zdolnych, upartych, z cechami na światowego formatu zawodników. Patryk Dudek, na razie na indeksie, gdy powróci do jazd pewnie nawiąże do tytułu mistrza świata juniorów, bo ptaki nie zapominają jak się fruwa. No a Bartosz Zmarzlik, udany spadkobierca gorzowskiej szkoły, wychowanków/ Edward Jancarz, Zenon Plech/ sławnych jak angielska królowa. Gorzowianin potrafi, wygrywa w stylu palce lizać.

Mogą nam zazdrościć inne federacje motorowe talentów i nie wymieniam wszystkich, nie zmieściliby się pod choinką a może pod… pięknym dębem.

Światowy speedway przeżywa regres, rzutuje na taki stan kiepska kondycja angielskich klubów, tamtejszej ligi. Polska w odwecie nie jest w stanie wyrównać strat na żużlowej giełdzie, spadki są widoczne. Gorsza jest również kondycja skandynawskiego speedway’a. Gdzieś zagubił się rytm duńskiej, szwedzkiej i angielskiej “kapeli”; z jednej strony cieszę się, że Polacy przewodzą sportowo ale z drugiej martwię, że nasza dominacja dołuje konkurencję za mocno. Na szczęście “przyroda” zawsze kontruje.

Dominujemy także organizacyjnie w urządzaniu imprez GP, bo nie ma zbyt wielu chętnych na organizacyjne uczty. Rok 2015 będzie jubileuszowym dla serialu GP, oto w 1995 roku we Wrocławiu odbyła się premiera nowej formuły mistrzostw świata w indywidualnym ściganiu. I to co zrobili kiedyś na Colliseum w Los Angeles, olimpijskim stadionie Barry Briggs z Harrym Oakleyem w 1982 roku kładąc sztuczny tor, dziś jest wykonywane rutynowo, bez wspominania kalifornijskich pionierów. Wspaniała California Blue; dramatyczny, malowniczy żużlowy western z Bruce Penhallem w roli głównej, na miarę atelier Hollywood, przypominający filmy Sergio Leone z genialną muzyką rzymskiego maestro Ennio Morricone. Ta “bajka” była prawdziwa. Pamiętacie?

Speedway na przestrzeni minionych 20 zmienił twarz i nie jest ona dopieszczona, i domaga się oczyszczenia przez osoby z charakterem. Jest rozmamłany i brakuje w nim ciągle wydarzenia, wybitnie świątecznego o którym mówiłby cały świat. Raz do roku, hucznie w towarzystwie niemal całego środowiska, jak dawniej bywało. Pamiętacie?

W blasku choinki i rodzinnego ciepła można przecież pomarzyć, tak, tak…”My Way,” znów mi śpiewa Frank Sinatra. Życzę zatem Świąt Bożego Narodzenia z niekłamaną dobrocią serca dla wszystkich.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s