Super Ole dobrze liczy

Zanim dojadę do Danii, rozejrzę się po Polsce, gdzie nie tak dawno odbyły się wybory nowych samorządów. Draka z ogłoszeniem wyników rozleciała się na cały świat, bo system informatyczny zawiódł nestorów sędziów i czekano długo na rezultaty, które niektóre ugrupowania nazwały sfałszowanymi. Polska nie schodzi z anten i szpalt medialnych, kłaniają się czasy rokoszów sejmowych, czyli dawnych wieków, gdzie Polacy dawali przykład pychy, swawoli i nie liczenia się z nikim. Czy to minęło z historią ? Nie. Pulsuje i nawraca jak grypa nie wyleczona. Zostawiam na boku polskie przywary, które raz po raz ośmieszają nas na światowej arenie.

A teraz o czymś, co może cieszyć. Co? Ano ruszyła z początkiem grudnia sprzedaż biletów na Grand Prix w Warszawie w kwietniu 2015 roku na Stadionie Narodowym. Prognozy były ostrożne, aczkolwiek organizatorzy spodziewają się, że będzie ponad 50 tysięcy ludzi na trybunach. I chyba do tego dojdzie, bo oto po trzech dniach uruchomienia sprzedaży biletów, fani zakupili blisko 30 tysięcy! Bosko. Mówi się, że rekord frekwencji cyklu GP jednak Warszawa pobije, bo najwięcej było do tej pory w Cardiff, ponad 40 tysięcy. I ile było zachwytów!

W tym kontekście przypomnę, że zanim w 1995 roku uruchomiono cudaczne turnieje GP a premiera odbyła się we Wrocławiu, rekordy widzów na finałach indywidulanych MŚ dzierżył Stadion Śląski w Chorzowie oraz londyńskie Wembley. Dziś angielski, historyczny stadion jest po gruntownym liftingu, dzieła polskiego architekta z Australii, natomiast „śląski stutysięcznik“ jest rozkopanym obiektem ciągle w monstrualnej budowie, gdzie utopiono wielkie pieniądze podatników. Władze doprowadziły do… ruiny stadion i wreszcie ktoś odpowiedzialny za taki stan rzeczy powinien patrzeć na świat przez kraty. „Śląski“ w 1973 roku podczas finału IMŚ zgromadził rekordową liczbę widzów, bo ponad 100 tysięcy. Wspaniałe było otwarcie toru i jeszcze wspanialsza wygrana Jerzego Szczakiela.

Wembley nie pobiło rekordu polskiego obiektu, gdyż londyński kultowy stadion zaliczał w porywach 90 tysięcy fanów. Kiedy byłem tam pierwszy raz doznałem… porażenia emocjonalnego. Pionowa budowa trybun powodowała, że doping kibiców kumulował się na murawie, na torze, tam na dole, potężny ryk z trybun wciskał uczestników ostro w glebę. Niesamowite uczucie, cudne i niezapomniane. Stadion Śląski był inaczej zbudowany, bez dachu a rozłożyste trybuny “uciekały“ daleko od toru, murawy i doping nie miał takiego natężenia, jak na Wembley.

Dziś stadiony nie mają aż tak dużej widowni, acz hiszpańskie obiekty piłkarskie wypełnione szczelnie dają upust niesamowitemu dopingowi, mimo“ tylko“ około 50 tysięcznej widowni. Brazylia czy Argentyna zakochane w futbolu mają stadiony, które dla europejskich fanów są olbrzymimi, fantastycznymi miejscami, podobnymi do Barcelony czy Mediolanu. Dzięki piłkarskiemu „ EURO“ w 2012 roku w Polsce powstały ładne obiekty a jednym z nich jest Stadion Narodowy, który zbudowano na dawnym, wyburzonym Stadionie Dziesięcielocia, kopii Stadionu Śląskiego, dzieła tego samego architekta. I o ile stolica ma obiekt na jaki zasługuje, to Śląsk jest pozbawiony godnego, historycznego miejsca, na którym odbyło się przecież wiele imprez o prestiżowym znaczeniu, zapisanych w annałach sportowego kalendarza.

Stadion Narodowy zaliczy w kwietniu żużlową premierę zapewne z kompletem widzów, co będzie wydarzeniem na miarę Wembley i „Śląskiego“ z dawnych lat. Poczekajmy.

W czerwcu 2015 roku finał drużowych mistrzostw świata rozegrany zostanie na 25 tysięcznym stadionie Ole Olsena w Vojens, w Danii. Vojens jest małe ale kultowe. Duńczycy zdobyli złote medale w finale MŚ w Bydgoszczy latem 2104, więc zasłużenie dostali organizację imprezy, która może im dać kolejne złoto. Ole Olsen, były dyrektor serialu GP trzyma rękę na pulsie i nie ulega wątpliwości, że jest liderem biznesowo – sportowym wśród byłych zawodników z podium mistrzostw świata. Był szefem serialu GP kilkanaście lat, od początku jako gorący zwolennik tego cyklu i swojego miejsca pracy, atrakcyjnego pod każdym względem. Polacy powinni uczyć się sprytu od Olsena, który zrobi nadto, przypominam, w przyszłym roku tor na GP w Warszawie. Nie żaden Polak, tylko Duńczyk, już pisałem o tym despekcie dla moich rodaków.

Oto Super Olsen z marką FIM i BSI umiejętnie i konsekwentnie wbija się w biznesowy nurt światowego żużla i mimo „siedemdziesiątki“ marketingowo umieszcza swój mały kraj tam, gdzie trzeba. Zazdroszczę i zarazem boleję, że polski speedeway, który dobrze karmi elitę światowego żużla i organizuje imprezy topowe, nie trzyma „łapy“ tam, gdzie należy. Desery uciekają a robota trzyma się naiwnych.

Jakby krążył jakiś kompleks, że to właśnie „Olseny“ zrobią lepiej za nas tu i tam.

Znam Mr. OO od lat dawnych i pamiętam ten finał na Wembley w 1975 roku, gdzie wygrał mistrzostwo świata i zapamiętałem dobrze świetną imprezę, kiedy w 1978 roku znów na Wembley był najlepszy w finale IMŚ. Znakomity zawodnik, umiejętnie promował swoich następców, zbudował zespół i wyprowadził swoich rodaków w finałach indywidualnych oraz drużynowych MŚ na same szczyty. Era duńskich Hamletów była wspaniała i nadal Super Ole dopilnowuje, żeby złoto świeciło się najmocniej w Danii. To on, trzykrotny mistrz świata w solowej jeździe OLSEN, stworzył w Vojens Speedway Center, który w towarzystwie Wembley i „Śląskiego“ był odskocznią na duńską prowincję, gdzie urodził się w małym Haderslev a w pobliskim Vojens pokazuje fartownie światu, że warto przyjechać i zobaczyć turnieje z najwyższej półki. Chylę więc czoła Ole, lecz z drugiej strony mam mieszane uczucie i jakby żal, że czasem nie rozdają 100 % kart moi rodacy, którym sporo zawdzięczasz w swojej bogatej karierze. No cóż, nie każdy może grać rolę Hamleta. Ole!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s