Maleńczuk do żużla!

Może Maciej Maleńczuk albo wręcz europoseł z muszką pod szyją J. Korwin – Mikke, wtedy prominenci polskiego żużla usłyszą prawdę bez żadnej żenady. Prezes PZM Andrzej Witkowski dobry socjotechnik miałby niezły materiał do przemyśleń w 2015 roku, obchodów jubileuszu 65 – lecia tej organizacji zbudowanej przez poprzedniego prezesa Romana Pijanowskiego, który zebrał grupę ludzi, prawdziwych fachowców a sama marka PZM imponowała młodym ludziom. Czy dziś tak jest, czy młodzież wie, co oznaczają te trzy literki? Sumienia obecnych działaczy nie ruszam, sami muszą wiedzieć, chyba, że boją się wychylać z okna a prezes określi to nielojalnością wobec niego, bo nie można mieć swojego zdania i koniec, kropka. Nie ma wychylania, można wypaść.

W Pezetmocie nikt od dawna nie wychyli się poza swój kołnierzyk, bo wypracowany dryl pieszczony jest przez apologetów, którzy pamiętają jeszcze poprzedniego prezesa, lecz imponuje im herbatka z herbatnikiem u prezesa, ktory nie zamierza oddać korony. Taki charakter. Przyszłoroczna Grand Prix w Warszawie będzie służyć jubileuszowi PZM/ 65 lat/ i rokowi wyborczemu. Stolica zachłyśnie się blichtrem politycznego pędu na trybuny, by pokazać swoje twarze w towarzystwie kamer. Celebracja na amen.

Pisałem onegdaj o tym turnieju/ kwiecień 2015/ i osobiście cieszę sie bardzo, że stolica mojej ojczyzny przeżyje imprezę żużlową w atmosferze, jakiej nie będzie miała żadna stolica. Sny bywają jawą, kontestowałem.

Raduję się więc i zarazem troskam o pobocza warszawskiej GP. Oto dowiaduję się, że w kraju, gdzie jest wyjątkowa kultura żużlowa i ligowe rozgrywki karmią światową elitę nie ma materiału na zrobienie toru na Stadionie Narodowym. Materiał na nawierzchnię zostanie przywieziony z… Danii. Popłynie przez Bałtyk a potem pojedzie do stolicy państwa, gdzie ciągle robi się drogi, odcinki autostrad i infrastruktura komunikacyjna jest wielkim placem budowy. Szkoda, że nie ma już ministra S. Nowaka, który kocha duże zegarki na rękę, bo doradziłby prezesowi A. Witkowskiemu i celebrytom z BSI/ Paul Bellamy/, że paranoją jest wożenie nawierzchni zza Bałtyku. Polskie tory nie mają skandynawskich kamieni, mamy Strzegom, mamy śląskie hałdy, no i zawsze, i po dziś dzień dziwię się, że rybnicki stadion nie korzysta z kopalnianych dóbr, które są w tym górniczym regionie a wagonami mogą być szybko na stadionie. Strzegomska szarość na polskich stadionach lepsza, choć jak życie doświadcza w razie deszczu trudno ten materiał wchłania wodę. Nie mamy zatem torów o nawierzniach takich jak w Anglii czy Skandynawii. Ole Olsen zbawiciel BSI i gotowy na każde skinienie za odpowiednią fakturę zadba o tor na stołecznym Narodowym. Mocny policzek dla polskich działaczy a policzki ustawił w szeregu prezes PZM. No tak, nie będziemy brudzić się torem, mamy komisarzy, mamy fachowców ale zawsze lepszy ktoś z Zachodu. Stać na przemyślane kompleksy, „kompleksy“ chyba nie do uleczenia przez obecnie decydujących. „Rany Boskie“ – powiedziałaby osoba postronna a dramaturg Sławomir Mrożek, gdyby jeszcze żył, miałby pomysł na opowiadanie. Nie ma Mrożka, jest PZM, BSI i Olsen. Wątpię czy duński trzykrotny mistrz świata, dziś około siedemdziesiątki, sprowadzałby do Vojens na tor, gdzie rządzi i dzieli, materiał z podrybnickiej hałdy. Rachunek ekonomiczny jest decydujący ale nie dla polskich notabli, którzy chętnie wydają nie swoje pieniądze! Ciekawe co na to supereurodeputowany Ryszard Czarnecki, który lubi speedway, działał we wrocławskim klubie i ma ostry, opozycyjny język. Na GP w Warszawie, jeśli nie będzie miał eskapady na Wyspy Dziewicze, pewnie się zjawi i skonsumuje kanapki serwowane przez catering, no właśnie skąd? Ze Skandynawii? Kiedy byłem na finałach MŚ w siatkówce w Katowicach cateringowe stoły były przygotowane przez speców z…Wrocławia i Poznania. „ Fuck“, tyle kilometrów od Katowic – powiedział pewien Fin, kiedy mu powiedziałem, że ten łosoś został przyprawiony nie na miejscu tylko 300 kilometrów dalej. Paradoksy polskie na potęgę. Czym dalej, tym taniej? Muszę zapytać szefa Giekażetu Piotra Szymańskiego. A tak, a propos ciekawe kogo namaścił już na nowego przewodniczącego GKSŻ prezes Witkowski.

Tak jak pisałem kilkanaście tygodni temu prezes PZM zrezygnował na kongresie europejskiej unii w Krakowie latem tego roku z kandydowania i „wypchnął“ do tej cudacznej struktury P. Szymańskiego, bo dla siebie rezerwował fotel wiceprezydenta FIM. Nic nowego, wszystko po staremu. J. Korwin Mikke potrzebny na obrady zjazdowe PZM a M. Maleńczuk niech zaśpiewa tam nową swastę, jest w wybornej formie, jeszcze go nie zamykają, jeszcze mu pozwalają a mistrz, jak powiedział w TV, czeka cierpliwie, kiedy będzie mógł w Polsce zapalić swobodnie planta. I ja też. Ale do rzeczy.

Administracyjnie speedway w ciągu ostatnich 20 lat podrożał horrendalnie, a czy jest lepszy dzięki kosztownym obradom JURY na zawodach, czy jest lepiej na torach wskutek powołanym komisarzom na polskich torach?!

Nowe wypiera bezkrytycznie stare a kibice płacą.

Nie jestem czuły na płacz prezesów, którzy czasami wypuszczani są z kryminałów za poręczeniem i dalej działają. Wstyd. Polskie związki sportowe funkcjonują w przestrzeni statutów pamiętających niejakiego Gomułkę. Nie zdążyła zrobić nic ministra J. Mucha, nie zrobi tego jej następca, bo bardziej czuje bałtycki jod, niż swąd w związkach sportowych, gdzie młodzi działacze nie przecisną się przez bary starych, doświadczonych działaczy, którzy znacznie lepiej pracują głowami, niż sędziowie w państwowych komisjach wyborczych.

A skąd wziął się w orbicie PZM nadprezes A. Witkowski w latach siedemdziesiątych? Ano „komuna“ miała dobry pomysł by wstrzyknąć świeżą krew do sportowych związków i tak znaleźli się tam młodzi działacze, jak np. Nurowski/ lekka atletyka/, Dachowski/ tenis stołowy/, Maj/ piłka nożna/, Jeż/ koszykowka/. Bardziej udani czy nie, lecz powiało czymś nowym i niektórzy zrobili karierę, bo dyplomata Piotr Nurowski, który tragicznie zginął w Smoleńsku, był prężnym szefem PKOl.

Jednak w narodzie coś się tli… i w przestrzeni żużla rodzi się nowa, mądra idea techniczno – organizacyjna w skali światowej pod szyldem NSF, której szefuje Sławomir Walczak. Życzę łódzkiemu lotnikowi z zamiłowania, pasjonatowi żużla aby pomysły miały lot pomyślny a lądowanie szczęśliwe, lecz o tym w pobliżu świąt, które skłaniają do życzliwości w każdej sytuacji.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s