Do jednej bramy

Polska przeżywa siatkarskie święto w kilku miastach. Bomba. Mistrzostwa Świata są wielką imprezą a ponieważ mamy coś do powiedzenia sportowo i organizacyjnie cieszmy się z dobrej zabawy w innym sporcie. A na żużlu powoli zbliżamy się do końca mistrzostw świata w solowej jeździe. I liczymy na podium, podczas toruńskiego finału GP. Ale zanim do tego dojdzie radujmy się ze złota juniorów w MŚ zdobytego pod wodzą Marka Cieślaka w duńskim Slangerup. Polska młodzież „rozwaliła“ rywali, przede wszystkim gospodarzy. Niech się jeszcze uczą. Polska przekora medialnie już płacze, że z tą młodzieżą nie jest tak najlepiej, bo jak ci wjadą w wiek seniora, za nimi nie widać następców. Zgrozą powiało, kiedy usłyszałem takie biadolenie w wykonaniu jednego z ekspertów. Zobaczymy. Nie potrafimy się cieszyć ze srebra seniorów w MŚ, narzekamy mając w kieszeni złote medale juniorów, zdobyte po kowbojsku na trudnym terenie. Co z kraj… I za co kocham tę Polskę? Hm, Polska a ludzie, chyba dwie różne sprawy…

Fatalnie wyglądają żużlowe mecze, gdzie pojawia się drużyna z Gdańska albo z Częstochowy. W pierwszym przypadku promotor nie przygotował się do sezonu jak trzeba. Wybrzeże dostaje lanie za laniem a tak optymistycznie było, kiedy w premierze żużlowcy z Trójmiasta wygrali z toruńskim Unibaxem. Potem zaczęło się; stracili trenera, prestiż i dostarczali punktów rywalom. Częstochowianie mają podobne „wykopki“ i kłopoty finansowe. Miasto spod Jasnej Góry zakochane jest w żużlu a dołuje okropnie. Czym to się skończy? Tragedią jest oglądać mecze z udziałem outsiderów, przegrane podwójnie wyścigi. Kibice są wyrolowani i zamiast meczów na krawędzi funduje im się rezerwowe składy. Licencje nadzorowane są kompletnym nieporozumieniem, prolongatą ligowego oszustwa dla kibiców. Pamiętam takie zdarzenie z angielskiego stadionu, kiedy tor był trudny i zawodnicy kręcili nosami, nie bardzo chcieli jechać, wtedy promotor powiedział: „ popatrzcie na trybuny, kibice przyszli i zapłacili za bilety żeby was oglądać“. Może to trochę nietypowy przykład, bo dotyczy ciężkiego toru, lecz promotorzy angielscy tak kombinują składy by mecze były zacięte, fani mieli rozrywkę, przyszli na następną imprezę rozgrzani walką zawodników. Nie ma meczów „do jednej bramki“. Mamy ekstraligową spółkę oraz pod auspicjami PZM Giekażet, ludzi żądnych splendorów, wszak gdy nie udało im się w klubie, szukają kasy i pokazania w innej roli, jakby nadrzędnej. Celebryci z Bożej łaski. Bzdura. I tak robotę wykonują inni.

Marek Cieślak trener kadry narodowej zostaje, kolekcjonuje złote medale, ma na koncie po pięć w kategorii seniorów i juniorów. Innych kolorów medali nie podaję, są w metryce. Już byli tacy, co czyhali na jego abdykację, poczekają jeszcze trochę. I chyba Cieślak zostanie także w Unii Tarnów, gdyż drużyna ma wszelkie szanse by zaliczyć złoto w Ekstralidze. Czekają nas we wrześniu dobre mecze z udziałem najlepszej czwórki zespołów. I mam nadzieję, że incydent z udziałem Unibaxu w Zielonej Górze nauczył rozumu toruński zespół; bolesne doświadczenie, prestiżowo, finansowo. Zespół gwiazd a bez występu w ostatecznej walce o mistrzostwo Polski. Właściciel klubu stracił dużo i słyszę o zamiarach Romana Karkosika: porzuceniu Unibaxu, przeniesieniu aktywów do innego miasta, innego klubu. Marzyciele niechaj więc marzą; dream teamy mają swoje historie, w polskim żużlu nie będzie Realu, Bayernu ani Barcelony. Speedway made in Poland ma inny wymiar kapelusza.

Wróble ćwierkają, że Warszawa będzie otwierała od przyszłego roku cykl Grand Prix, przez trzy lata. W plotkach znajdujemy czasem ziarno prawdy a są ludzie, którzy marzą aby swoje plecy przyłożyć do pleców polityków i celebrytów. Co by nie powiedzieć aktywność Stadionu Narodowego w stolicy jest ostatnio duża, wiele się dzieje, nie są to wprawdzie tanie wizyty kibiców na tym obiekcie, ale oferta bogata i chyba była minister sportu żałuje, że nie jest w środku tego wszystkiego. Widać los chciał inaczej.

Zasmuciła mnie mocno sprawa Australijczyka Darcy Warda, do którego mam słabość, bo widzę w nim talent do jazd wyśmienitych. Niestety chłopak ma też słabość, lecz do życiowych pokus i po wybryku w Rydze, gdzie stwierdzono u niego alkohol przed turniejem Grand Prix, FIM zawiesiła go aż do odwołania i Darcy nie może się ścigać. Fatalna sprawa dla tego chłopaka, dla którego speedway jest żywiołem. Słyszę głosy, że ma pecha, bo w Europie jest osamotniony etc, etc. Bzdura. Każdy młody człowiek, kiedy opuszcza rodzinny dom jest zdany na siłę własnego charakteru. Pokusy krążą wszędzie i trzeba być odpornym a w sporcie szczególnie. Speedway jest ekstremalnym sportem, człowiek dosiada maszyny, musi być sprawny, nie może być odurzony. Ward ma 22 lata i musi sam zrozumieć wreszcie czym jest dla niego sport, jaki talent marnuje. Nie ma pobłażania dla używek, dla dopingu w żadnym sporcie. I pisząc o Darcym mam też na myśli Patryka Dudka, który też jest talentem. Nie osamotnionym, ma dom pod ręką. A jednak zdarzyło się z dopingiem! Polscy zawodnicy są przemęczeni, nawet 10 kaw nie postawi żużlowca na nogi po karkołomnym turnieju i jeździe na kolejne zawody 1500 kilometrów. Wypoczynek jest niezbędny, każdy potrzebuje więcej czy mniej snu. Jeśli toleruje się taki kalendarz, że w sobotę wieczorem mamy turniej Grand Prix a następnego dnia mecze ligowe w Polsce i uczestnicy muszą gnać na łeb i szyję, żeby zdążyć na zawody, więc wybaczcie moi drodzy: nie każdy wytrzymuje taki rozkład jazdy! Pęka. Szuka jeden z drugim sztucznego wzmocnienia za wszelką cenę aby zarobić i nie stracić. A w tym przypadku jest „po drodze“ jeszcze ŻYCIE. Jakże kruche przy zmęczeniu i minimalnym błędzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s