Dzięki kolego

taiwoffinden

-“ Ścigam swoje marzenia” – mówi mistrz świata i dwukrotny mistrz Wielkiej Brytanii Anglik Tai Woffinden/24 lata/. Niewątpliwie jest indywidualnością i jako obrońca tytułu mistrza globu jest na dobrej drodze, by obronić złoto i powiększyć kolekcję. Widać w jego oczach iskry ambicji dużego formatu i z zachowań można dostrzec, że planuje być królem żużla na dłużej. Prowadzi w klasyfikacji mistrzostw świata w ramówce Grand Prix. Ciekawy, młody człowiek; Anglicy i świat pozyskali świeżego kreatora żużla. Posiada charyzmę, która charakteryzuje takich, co nie tylko liczą ile mają na koncie funtów. Znany jest z akcji charytatywnych; jego ojciec, były żużlowiec zmarł na raka trzustki. Tai przeżył mocno śmierć taty, zainicjował akcje pomagające zdobyć środki na onkologię. Mimo młodego wieku, na początku udanej kariery patrzy szeroko na świat.  “Tyle jesteś wart, ile możesz dać innym”… Anglik jeździ we wrocławskim klubie, coraz lepiej porozumiewa się po polsku, ma zdolności lingwistyczne, lecz przede wszystkim chce się nauczyć naszego języka, w odróżnieniu od jego zagranicznych kolegów zarabiających w Polsce. Znani są oni jako polskie niemowy, wcale nie dopingowani przez naszych klubowych władców. Tai mówi nie tylko ”dzięki kolego”… I nie ważne czy jest totalnie wytatuowany; extremalne malunki wyzierają spod kołnierza, ważne/!/, że pisze nową historię angielskiego i światowego speedway’a. Zdobył drugi tytuł na swoim torze w Wolverhampton nie tak łatwo, choć w końcu pokazał klasę w szybkości i startach. Nie widać po nim, aby miał kłopot ze stresem, jest wyluzowany, acz skoncentrowany. Złoto w 54 mistrzostwach Wielkiej Brytanii zdobył po wyścigu barażowym i w finale, który miał cztery odsłony. Jego konkurenci w pierwszym łuku raz po raz leżeli, gdyż było w tej ”kanapce” ciasno. Najbardziej obtłuczony był Ben Barker, ostatecznie pechowo trzeci, bo jako drugi wystartowałby w lipcowej Grand Prix Wielkiej Brytanii pod dachem Millennium Stadium w Cardiff. Tai wygrał, przed radosnym Craigiem Cookiem/ 27 lat/, który pojedzie z dziką kartą w Walii, zaś znudzony Chris Harris był czwarty. Przepadł wcześniej weteran / wykluczenie za spowodowanie upadku/ siedmiokrotny mistrz WB/ rozgrywanych od 1961 roku/ Scott Nicholls, który zgrabnie uwijał się na torze i miał duże aspiracje do ósmego tytułu.

Czy Tai pobije rekord Scottiego?  Ile razy będzie mistrzem świata? Jest szybki na starcie, potrafi powalczyć na torze, ma sprzęt solidnie przygotowywany. Początek serialu GP był dla Taia nie najlepszy, ale złapał równowagę, wygrał ostatnie dwa turnieje Grand Prix/ Praga, Malilla/ i jest minimalnie na czele, przed o 20 lat starszym Amerykaninem Gregiem Hancockiem. Przed nami GP w Kopenhadze na Parken a potem Cardiff. Czy Woffinden powiększy przewagę? Jest napięty na zwycięstwa i byle uciekał na motorze od kontuzji, bo jego obojczyki są popękane jak spalona słońcem ziemia.

W tej konstelacji angielsko – amerykańskiej/ Tai, Greg/ oraz australijskiej/ Chris Holder,  Darcy Ward/ polski duet Jarosław Hampel, Krzysztof Kasprzak prezentuje się marnie, mimo wcześniejszego optymizmu. Można wygodnie lawirować zwrotami, że do końca GP jeszcze daleko, jednak takie opinie bywają złudne. Serial będzie miał w środku lata tradycyjną przerwę na drużynowe MŚ pod nazwą Puchar Świata/ dlaczego w swoim czasie polscy oficjele tej nazwy nie oprotestowali?!/ i niby dlaczego trofeum jest sygnowane przez Szweda Ove Fundina?! Gnębi mnie ta sprawa tak, jak polskie podsłuchy podkładane byle gdzie. Finał drużynowy MŚ w Bydgoszczy za kilka tygodni, Polacy mają wjazd za darmo jako obrońcy złota z Pragi. W jakim składzie pojedzie team Marka Cieślaka? Zagadka. Hampel jest… Kasprzak niewiadomą. Młodzież z Patrykiem Dudkiem, jednym z braci Pawlickich, Janowskim? Ligowy “żniwiarz” Grzegorz Walasek miał epizody różne w udziałach drużynowej reprezentacji. Trenera Cieślaka często głowa nie boli a jak już, to tabletka nie pomoże ani psychologowe czary mary. Jak zestawić team? Jest jeszcze trochę czasu i nie brakuje imprez, toteż sytuacja powinna się wyklarować; jak obronić złoto, jak pokonać Australijczyków, Duńczyków, Anglików czy Rosjan… Póki co, polski team przysłania mgła niepewności.

Zacząłem felieton od sympatycznego, atrakcyjnie “wytapetowanego” Taia Woffindena i chcę zakończyć przykrym zdarzeniem w szwedzkiej Malilli, podczas Grand Prix. Otóż duński lider, trzykrotny mistrz świata, Nicki Pedersen podjechał, jak to raz po raz praktykuje, w Mateja Zagara. Słoweniec więc z ogromnym impetem wpadł pod bandę, obok na szczęście wylądował motocykl. Szczęście wielkie, no a Nicki z uślizgu podniósł się szybko, lecz zaraz dopadł go Matej, walnął w kask, doszło do pyskówki i “fucki” leciały jak grad, zaś na odjezdne Duńczyk kopnął w krocze Zagara. Sceny jak z mafijnego filmu, brakowało tylko strzałów. Jeszcze reporter telewizyjny dorwał Mateja, by telewidzowie usłyszeli, jak on nazywa Duńczyka w odmianie męskiego przyrodzenia. Fatalnie. Brudno. I poleciało w świat.

W innych sportach za uderzenia zawodnik wylatuje z areny natychmiast, jest czerwona kartka i finito. Potem zawieszenie, kara pieniężna. Incydent sprokurowany przez  “recydywistę” Nickiego Pedersena nie pierwszy raz idiotyczną jazdą bez wyobraźni powinien być rozpatrzony w kontekście kolejnego udziału w GP. Prolongata pobłażania skutkuje wszak kontuzjami. FIM i BSI muszą wybrać, czy udawać niewidomych, czy po męsku stanowczo ukrócić jazdy na granicy ryzyka życia! Macierzyste federacje też nie mogą tolerować skandalicznych zachowań. Nie ważne czy ktoś jest grzeczny poza stadionem, istotne, że na torze “ubiera” się w skórę diabła i powoduje upadki. Małpie nie daje się brzytwy do zabawy. Wypadek w Malilli jest przykrym przykładem na przyzwolenie postaw nagannych w tak niebezpiecznym sporcie jakim jest speedway. Wyobrażam sobie, że kara będzie dla obu zawodników, mniejsza oraz większa i zrobi wreszcie wrażenie na tyle, że powstrzyma świadomie brutalne jazdy na torach.

To nie są obiekty do pirackich zachowań a historia uczy, że często kończą się one  nieszczęśliwie. Bezmyślne “egzekucje” mogą po prostu likwidować piękne, sportowe i życiowe plany. Potrafią okaleczyć/ także unicestwić/ człowieka na całe życie.

A przecież sporo młodych talentów na żużlu, tak jak brytyjski mistrz Tai /dzięki kolego!/, jeździ fair play i szczęśliwie chce ścigać swoje marzenia.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s