Ruch w królestwie

W żużlowym królestwie zaczął się duży ruch. Po kolei.

Z jednej strony mamy kocioł serialu Grand Prix i “odcinki” turniejowe pędzą zgodnie z kalendarzem, obojętnie co się dzieje w sporcie a mamy przecież futbolowy, brazylijski Mundial. Kibic żużlowy w większości przypadków jest uzależniony od jazd tylko w lewo i inne sporty są na indeksie. Ale nie wszyscy patrzą tylko przez jedno okno. Są tacy co niby patrzą a podglądają innych. Grand Prix… ledwie była Praga, potem Malilla a już kierunek na Kopenhagę. Oki. Mamy dwóch orłów Krzysztofa Kasprzaka i Jarosława Hampela. Tylu i aż tylu.

Z drugiej strony europejskie ściganie SEC i większa pula pieniędzy do zgarnięcia, niż na światowym forum. W środku ligowe rozjazdy od Anglii przez Szwecję po… Lublin. Nie ma wytchnienia, logistyka mechaników musi być trzymana w dyscyplinie godzinowej. Zawodnicy dadzą sobie radę. Spanie bywa krótkie a podróże długie. I tak jest od lat, z tym podkreśleniem, że nie było takiej nęcącej ekspansji europejskiej oferty. Trzeba mieć kondycję żelazną oraz trzy zdrowia.

KRÓLESTWO ŻUŻLOWE trzyma się jakoś i zlepia kalendarz. Włoch Armando Castagna, szef światowych rozgrywek z nadania FIM nie bardzo jest zadowolony z  “rozłamu” na Świat i Europę, lecz nie ma większego wpływu na bieg wydarzeń. No cóż, kto pierwszy strzela, żyje dłużej. W Szwecji poważnie klubowe towarzystwo Elitserien chce się odłączyć od SVEMO/ taki szwedzki PZM i Giekażet/ i utworzyć własny związek. Pewnie tak będzie a chodzi o kasę i większe udziały dla klubów. W Szwecji kiedy zjawi się na meczu około 2 tysiące kibiców w małym mieście , to już jest duże zadowolenie. Nie wyobrażam sobie u nas takiej sytuacji w Ekstralidze, gdzie rynek fanów rozpuszcza w dalszym ciągu kasjerów polskich klubów. Jak nie ma kilka tysięcy kibiców jest rozpacz. Szwed ma inny żołądek a Polak inny. W Anglii podobnie, garstka fanów, która przyjdzie żeby zobaczyć zawody i napić się piwa uzupełnia budżet sponsorów. Polska rzeczywistość jest kompletnie inna i “przecieki” pieniędzy osłabiają konta klubowe. Czy mamy w klubach drugie dno?

Biegnie trzeci miesiąc jazd a ruchy personalne na polskim rynku są duże. Na stołkach szkoleniowych zapanował ruch; z Gdańska do Torunia, w Lesznie poszukali swojego, ledwie w Częstochowie zakontraktowali, już zwolnili. Burza na “trenerskich ławkach” przypomina futbolowe roszady, gdzie jeśli ktoś przegra 3 – 4 mecze jest wymieniany jak spalona żarówka. Bywają jednak ostoje szkoleniowe podbudowane autorytetem i sukcesami, dlatego utrzymują swoje posady. Żywot szkoleniowy nie jest łatwy, mocno stresujący, trzeba mieć odporność słonia. No i choć trochę charyzmy. Trudno jednak taki atut kupić, wykształcić i najlepiej z nim się urodzić. Takie przypadki są znane. W karierze szkoleniowca istotny jest dar intuicji oraz umiejętność przekazania wiedzy najmłodszym. Mało jest takich gości, którzy łączą w sobie oba przypadki. Jak potrafi szkolić, to nie umie ustawić składu i robić dobrych zmian. “Czytanie gry” jest wartością bezcenną. Wybitni sportowcy próbowali szkoleniowego chleba i nie udawało się  im absolutnie. Nie dla każdego Bozia jest łaskawa, jednym daje, drugim odbiera a jeszcze innym daje dodatkowe bonusy, np. w postaci fatownych psów.

Wracam po tej dygresji do wątku Grand Prix, gdzie elita ma spłaszczone zdobycze i chyba dopiero po Cardiff  rozjaśni się w klasyfikacji. W tym sezonie długa droga do finału w Toruniu wiedzie jeszcze przez debiut Rygi, co może być wydarzeniem; albo na plus albo na minus. 13 września wróci do łask Vojens Ole Olsena w nordyckiej rywalizacji i to może być turniej, gdzie mistrz świata zostanie wykreowany. Potem jeszcze mamy ekskluzywny Sztokholm i toruńską finałową scenę. A latem trzeba “orać” w pocie czoła. Współczuję. Podziwiam Słoweńca Mateja Zagara, który obsługuje kilka lig, doszedł pracą do sukcesów, jest upartym, twardym południowcem. Żałuję, że zadziorny Słowak Martin Vaculik jest poza światową grą, podobnie jak i romantycznie skuteczny Rosjanin Emil Sajfutdinow. Taka “trójca” powinna walczyć razem o mistrzostwo świata, ku wielkiej uciesze publiczności. Prezentują oni widowiskową  agresję i fantazję, której brakuje niektórym zawodnikom z północy Europy.

Inny jeszcze problem. Zagraniczni zawodnicy dają polskim ligom kopa, choć uważam, że nie można przesadzać z pochopnym zatrudnianiem niby znanych “aktorów”. Mamy utalentowaną młodzież i warto dać im szansę jazd. Nie wszyscy z elity dają satysfakcję, gdyż wpadli w rutynę polskiego rynku i traktują go bez większych ambicji. Polskie kluby zawsze czynne bankomaty. Nie wpadajmy w kompleksy i ratujmy polską godność. Takie trudne? A bywa często tańsze w rozliczeniach.

Wspomniałem o Słoweńcu i Słowaku, którzy jak samotni żeglarze sławią swoje ojczyzny. A gdzie się podziali ich sąsiedzi z Węgier? Gdzie następcy Zoltana Adorjana, wielokrotnego uczestnika światowych finałów…  Był taki okres w latach  siedemdziesiątych, kiedy Polacy uczyli/ Marian Spychała/ Madziarów żużla/ salakmotor/ i pomagali budować tory. Węgrzy w Debreczynie, Miszkolcu, Nyiregyhaza, Szegedzie, Gyuli m.inn Tihanyi, Hajdu, Petrikovics, Nagy, Kocso, Bodi, Stefani, Tabaka, Szatmari słynęli z brawurowych, ostrych jazd, takich jak smakuje ich czerwona, paląca paprika. I choć brakowało im czasami techniki, to ambicje i odwagę mieli podobną do historycznych węgierskich bohaterów. Dusze i serca podobne naszym. Startowali licznie w polskich ligach, niestety od bodaj pięciu lat ich nie ma; brakuje mi zatem Madziarów w towarzystwie światowym i takiego uniwersalnego zawodnika jakim był charakterny Adorjan. Chyba warto wjechać  wreszcie na ambicje bratankom i namówić ich nie tylko na organizację imprez/ robią to w Debreczynie, mieście Adorjana/, lecz przede wszystkim do powrotu na listy startowe prestiżowych imprez. Kończę zatem popularnym zwrotem egesszegedre, czyli po węgiersku na zdrowie. I nie raz, i nie dwa… Z szabelką i szklanką.

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s