Jak długo bez imprezy nr 1?

on

Jakiej? Zaraz, nie tak szybko, dojedziemy do tego dylematu. Zakończyły się zimowe igrzyska w rosyjskim Soczi. Krytykowane za budżet blisko 50 miliardów dolarów i  chwalone za organizację, za obiekty, serdeczność gospodarzy. Wyśmiewane przed igrzyskami „bliźniacze toalety“ poszły już w niepamięć. Impreza pokazała światu wielkość Rosji, jej dorobek, kulturową wartość jaką historycznie wniosła do rozwoju ludzkości. Ceremonie otwarcia i zamknięcia były imponujące i niech malkontenci kiwają po swojemu głowami, ale mocny sygnał poszedł w świat. Postrzegamy Rosję politycznie, mało doceniamy jej ogólną mocarstwowość i czasem „kopiemy się z koniem“. Redaktor Włodzimierz Szaranowicz, dyrektor sportowej redakcji TVP, charyzmatyczny komentator, bywalec wielu igrzysk zarówno letnich, jak i zimowych powiedział w końcowej sekwencji telewizyjnej transmisji, że „lepiej zorganizować najdroższe igrzyska, niż najtańsze wojny“.

Soczi pokazało piękno gór i Morza Czarnego, było upalnie, słonecznie i była zimowa zadyma, mgła i ciężki śnieg. Dramaty i radości. A co najważniejsze sześć medali wywalczyła polska reprezentacja. Aż cztery złote!!! Świetny występ polskich łyżew! Tego jeszcze w historii nie było. Polskie panczenistki i panczeniści udowodnili, że nie mając w kraju przykrytego toru mogą sięgać po najlepsze medale, toteż Holendrzy dziwili się jak oni to zrobili. No cóż, Polak potrafi „skoczyć“ z Łowicza do Berlina.

W kontekście olbrzymiego budżetu na igrzyska w Soczi polskie starania o podobną imprezę w Krakowie i Zakopanem wyglądają moim zdaniem marnie. Następne igrzyska odbędą się w Południowej Korei, gdzie duża część infrastruktury już jest a co mamy dziś pod Wawelem i Giewontem?? Lobbujemy o imprezę w 2022 roku, kłopotów w kraju w różnych segmentach naszego życia mamy bardzo sporo. Bądźmy realistami! Żywię sympatię do posłanki, olimpijki Jagny Marczułajtis – Walczak, byłej znakomitej snowbordzistki, która walczy o XXIV Igrzyska Zimowe na polskiej ziemi. Może za wcześnie, jeszcze nie teraz… już przełknęliśmy spalone próby Zakopanego, które chciało mieć igrzyska razem ze Słowakami. Polska fantazja musi mieć realne zapędy. Mimo wszystko lobbystom życzę powodzenia! Patrząc jednak na Soczi zabrakło mi patriotyzmu znając infrastrukturę Zakopanego i Krakowa. Żeby mieć, trzeba jeszcze wybudować, wydać wielkie pieniądze. Zimowe Igrzyska Olimpijskie, to nie piłkarskie EURO. Słyszę, że polska edycja ZIO może kosztować tylko 6,5 miliarda dolarów, a Koreańczycy dołożą do tego, co już mają, około ośmiu. Jaką potęgą gospodarczą jest Korea Płd. a my?! Biedna Polska bogatych ludzi?

Nie wiem, skąd bierze się optymizm u poważnych ludzi. Co jest tanie, może okazać się drogie. Sympatycznymi wolontariuszami mogą być przecież także nasze emerytki i emeryci… Daswidania jak mówią Rosjanie… Bolszoje spasiba.

Obserwowałem wydarzenia w Soczi i dumałem o żużlowej rzeczywistości, polskiej, europejskiej i światowej. O rozdarciu na światowy i europejski speedway. O tym co wydarzyło się pod koniec sezonu w Polsce, o aferach, jakich nigdy przedtem nie było. I o tej mocy polskiego młodego żużla oraz reprezentacji seniorów ozłoconej na mistrzostwach świata pod batutą Marka Cieślaka.

Międzynarodowe rozgrywki zostały skutecznie rozdrobnione i tym samym nie mamy jednego wydarzenia, które kumuluje moc sportowych emocji, obfituje w ładunek niespodzianki jaka jest istotą i szansą zjazdu kibiców różnych nacji w jednym miejscu. „Event“, takie jedno wybitne wydarzenie jest okazją do zaprezentowania dorobku kraju, federacji, pokazania wartości kulturowych. W Anglii, Polsce, w krajach skandynawskich,  Niemczech, Czechach, ba, w całym świecie. Imprezy sportowe w różnych zakątkach globu są okazją poznawczą dla zawodników i kibiców. WYDARZENIEM na które czeka się co roku i które jest swoistym festiwalem towarzyskim. Niestety speedway został w 1995 roku wykastrowany i oklepane, oszczędnościowe imprezy serialu Grand Prix nie dają pełnej satysfakcji. Wcale nie marudzę w stylu retro, proszę pani, proszę pana…, wystarczy popytać kibiców i poznać ich odczucia, emocje, które biednieją z roku na rok.

Kiedy wydawało się, że Polacy /Konikiewicz – Lejman/ twórcy One Sport z Torunia ożywią  speedway, dostali kopa z Międzynarodowej Federacji Motocyklowej, która zakazuje zawodnikom startu w imprezach SEC czyli o europejskie medale. Konflikt jest bardzo poważny, będą procesy w obszarze reklamowych kosztów. Rozdarcie może kosztować krocie. Czy nie można było się dogadać i kompromisowo zagospodarować przestrzeń wydarzeń na najbliższe lata? Tydzień temu pisałem o targowisku pod szyldem FIM. Kto obudzi się najszybciej w tej sprawie przejdzie do historii. Armando Castagna, włoski przywódca światowego żużla jest w organizacyjnej śpiączce. Amen.

Sezon 2014 jest już stracony a następny? Polska strona ma ogromną szansę przejść do historii by połączyć zwaśnione strony, powstrzymać wreszcie eskalację serialu Grand Prix i zamienić ilość w jakość. Może nareszcie urodzi się wspólny projekt SGP i SEC, wydarzenia urządzanego co roku gdzie indziej na świecie, w postaci ŻUŻLOWYCH IGRZYSK, JEDNEGO WIELKIEGO INDYWIDUALNEGO FINAŁU MŚ. Jakże dużo zależy od mądrych działaczy z autorytetem, od potężnego medialnego wstrząsu, odwagi powiedzenia i napisania. I doprowadzenia do imprezy wieńczącej sezon, która przyciągnie tysiące fanów i będzie niepowtarzalną okazją do obejrzenia fantastycznych wyścigów w scenerii niezapomnianej.

Oj, ale mnie poniosło! A niesie nie od dziś, przecież wiecie. Kto szybszy ten najlepszy… nawet o jedną/ 0,003 sek./ „Bródkę“.

Kto zatem zrobi plan żużlowej matrycy, która będzie pokoleniowym wydarzeniem na lata? No kto? ONE, two, three…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s