Trzy razy “ ch”…

Obrazek

No nie, nie mam na myśli nic zdrożnego… Co  liczy się w życiu, jakie cechy człowieka? A sportowiec też przecież… człowiek. Czym przechodzi się do historii? Zdobyczami, mocą, która pokonuje rywali, wyczynem o którym mówi się, że to był heroiczny bój. Bramka strzelona  w ostatniej sekundzie, minięcie rywala na centymetry, milimetry  na mecie. Skok narciarza, który jak orzeł poszybował, gdzie nikt jeszcze nie ustał. Ktoś przechodzi do historii, bo pomógł na bezkresnych piaskach w szalonym  rajdzie zawodnikowi, który przewrócił się i leżał palony słońcem. Heroizm. Ból. Koleżeństwo. Fair play. Synonimy czegoś dobrego. Bywa jednak inaczej, kiedy oto bokser bije rywala poniżej pasa albo odgryza mu ucho. Mija kolarz kolarza, kiedy ten w wywrotce potrzebuje pomocy. Piłkarz depcze butem rękę leżącemu rywalowi i wydaje mu się, że nikt tego nie widzi. Sędzia może nie zauważa, lecz kibice tak, jak i telewizyjne kamery rejestrują dokładnie wszystko. Sceny sportowe wzięte z życia na gorąco, obrazy codzienności, kiedy człowiek człowiekowi wilkiem. Piękne charaktery i czarne.

Życie jest chropowate i zdziera jak tarka blichtr ludzi z ich próżności. Sytuacje dramatyczne pokazują co może a czego nie powinien robić jeden drugiemu.

Trzy razy “ ch”… Charakter, charyzma i chwała.

Trzeba mieć w życiu fart. Zakopiańczyk Wojciech Fortunanie był w składzie na igrzyska zimowe do Japonii. Poleciał w ostatniej chwili i skoczył  w Sapporo w 1972 roku po złoty medal cudownie, jakby niesiony wiatrem, jak wypłoszony ptak z gniazda w Kościeliskiej. Mamy kolejną zimową olimpiadę ekstremalnie “wyrzeźbioną” w rosyjskim Soczi. Góry i Krasna Polana, i Morze Czarne, krajobraz wyśniony i obwarowany przez ochronę sportowców, zaś architektura wtopiona w rzeczywistość jak obrazy francuskich impresjonistów. A gdyby Fortuna nie poleciał do Sapporo? Szczęście i zrządzenie losu jakże korzystne dla zakopiańczyka. Potem nastała małyszomania, teraz rodzi się stochomania. Kibice kochają idoli i utrwalają we wspomnieniach wydarzenia sięgające szczytów adrenaliny. Podróżują, kibicują i urządzają festiwale na trybunach stadionów.

Speedway. Mija niestety powoli gollobomania a czy narodzi się… hampelomania?

Niedawno rozmawiałem o tym wątku w gronie nie tylko tych, którzy wypili metanol z butelki ojca.

Bywają sportowcy bez żadnej otoczki surowi w zdobywaniu sukcesów i są tacy o których mówi się ciągle z powodów także pozasportowych. I jedno i drugie składa się na legendę, która rośnie w przekazie kibiców, szeptem lub głośno, albo tak donośnie, że sportowiec ma już dość życia na ekranie, antenie, na stronach tabloidów czy kolorowych pism. Media obtłukują: pije, nie pije, wydaje albo oszczędza, zarabia krocie i gdzie majątek lokuje, gdyż osoba publiczna nie ucieknie pod kanapę. Bywa wszędzie; na podium gdzie sentymentalnie rozrzewnia hymnem narodowym tysiące wielbicieli, kiedy powie coś ujmującego albo spłyci sukces sloganem.

Edward Jancarz ma w Gorzowie stadion swojego imienia, pomnik i ulicę. I nie z tego powodu, że został zabity nożem przez drugą żonę; za sukcesy, osobowość, bycie człowiekiem do medali oraz wypitki i bitki. Miał talent i bywał trudnym człowiekiem. Kochał zawód żużlowca i życie kochało go w różnych chwilach drastycznie bardzo. Jego kumplem w reprezentacji był Zenon Plech. Miałem przyjemność znać obu dość dobrze.  Zeno “kawalerzysta” z fantazją i odwagą na barykady. Zdobywali medale i pędzili w życiu jak szaleni. Charyzmatyczni z charakterem i chwałą. Ambicje mieli głęboko w sercu. Nie byli z cukru i dla orzełka jak Fortuna wyskakiwali ponad średnią.

Tomasz Gollob wyniósł polski speedway na wyżyny gdzieś pod księżyc, stworzył odrębny rozdział w tym sporcie i zgarnął publiczność na stadiony jak światowe kapele muzyczne. Zdrowy szał. Zawodnik konsekwentnie dążący do celu, bez towarzyskich poboczy, nie licząc rodzinnych problemów, które dotykają ludzi. Gollob to nie Maleńczuk. Trzeba długo czekać na taki specjał sportowy, jakim jest kończący powoli karierę Mr Tomasz. Zdobył tylko jeden złoty medal solowo. Zabrakło po prostu fartu. O takim marzy jego następca w reprezentacji Jarosław Hampel. O złocie.

TG i JH dwa różne charaktery, dwie “marki, które łączy jedna cecha: pragmatyzm. Obaj nie mają duszy szwoleżerów, czyli takiej jakie cechowały ich poprzedników w narodowej reprezentacji. To inna kategoria pokoleniowa, inne czasy, inny wymiar konsumpcji, zupełnie inne konta bankowe. Obok nas celebryci i bezrobotni. Mało romantyzmu.

Czy sport traci sens i walory pod wpływem szalonych pieniędzy? Rozterki zostawiam na  dysputy przed kolejnym sezonem, gdyż warto czasem pomarudzić myślowo.

Hampel chce złota solowego i ma szanse nie tylko na jedno. Nie jest zawodnikiem, który hołduje zasadzie cel uświęca środki, zna swoją wartość i nie buszuje poboczami życia poza sportowego. To “sterylny” zawodnik świadomy zdobyczy jak lew, kiedy dojrzy na sawannie antylopę. Polski speedway nie chce dziury, chce kontynuacji na podium.

Zarówno Tomasz Golllob, jak i Jarosław Hampel noszą w sobie talent oraz pecha, kontuzje i czasami szczęście, które ucieka do rywali.

Gollob zmienia tory ze światowych na europejskie, Hampel ma przed sobą globalne zdobycze. Czy ten drugi jest w stanie zrodzić falę kibiców podobną golllobomanii?! Lata się zmieniły i portfele kibiców zostały odchudzone. Do zbudowania legendy potrzeba wielu czynników, które uwodzą pokolenia.

Czasem wystarczy tylko jeden skok olimpijski i fortuna kołem się toczy.

Czasem nie wystarczy worek medali.

Czasem potrzeba mistrzowskiego rzutu w ostatniej sekundzie do bramki albo strzału cudownego w okienko w meczu o wszystko.

Nie ma gotowej recepty, choć jedno nie ulega wątpliwości, że trzeba mieć talent. A poza tym? Panie i panowie… trzy razy “ch”.

Mówi się, że do historii łatwiej wejść, niż wyjść ale to filozofia, która opatrzona jest klauzulą ściśle tajne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s