Świat bez gwiazd jest bladym świtem

Obrazek

Spadającą gwiazdę schowaj do kieszeni… przyda się w deszczowy dzień… Słowa piosenki docierają i zostawiają refleksję. Mamy już jesień; snują się mgły poranne, wieczory są chłodne a słońce, kiedy tylko się pojawi, ociepla nasze serca. Koniec sezonu żużlowego nadchodzi niechybnie i ostatnie rozstrzygnięcia światowej rangi oraz krajowe bitwy zostaną w pamięci aż do wiosny w głowach. Będą te wydarzenia pobudzały tradycyjnie myślenie, inspirowały rozważania nad tym, co było dobre a co złe. Kogo sportowy los wynagrodził a kogo ukarał robiąc krzywdy bezpowrotnie. Szczęście i pech kluczą jak duchy po zakamarkach sportu i nagle wywożą kogoś pod niebiosa by innych raptownie zdołować tych, którzy mierzyli wysoko. Przewrotnie, cynicznie, niesprawiedliwie. A czym byłby sport bez asów, gwiazd, ich charyzmy i talentu, bez uwielbienia tłumów, potępienia i zwątpienia, bez rozgłosu na cały świat.

Idole, ikony, bohaterowie aren. Wynoszeni na ołtarze i wygwizdani nikczemnie. Pech i los mieszają w jednym tyglu i tworzą scenariusze trudne do przewidzenia, zaś reżyseria widowisk przypomina często cyrk w którym clownami stają się wczorajsi bohaterowie a dzisiejsi przechodzą do historii jako gladiatorzy niepokonani, niepokorni, cudowni do pamiętania. Ostatni będą pierwszymi?

Sezon 2013 jeszcze nie tak dawno obrastał w kult Emila Sajfutdinowa, który w kategoriach światowych i europejskich był gwiazdą, która wydawała się niezniszczalna do końca rozgrywek. Życie jednak płata bolesne figle. Emil w roku 2013 miał w głowie chorobę ojca, startował, myślami był przy umierającym ojcu w Rosji. Jeździł jak szatan, wygrywał, jest talentem rzadkiej urody i Rosję wywozi żużlowo w górę. Tata Emila umarł, syn nie odpuszczał na zawodach i miał szanse na mistrza Europy, wygrał wszak dwa turnieje z czterech, ponadto marzył o złotym medalu mistrzostw świata, bo jako młokos już w debiucie zaliczył na swoim koncie brązowy medal MŚ. Zmienił klub z bydgoskiej kuźni na częstochowski poligon. Odpuścił drużynowe mistrzostwa świata, bo nie chciał ryzykować i coś stracić w indywidualnych rozgrywkach Grand Prix. Popełnił chyba błąd, był liderem reprezentacji Rosji, która miala szanse na medal. Nie pojechał, zaraził absencją innych, Rosja została w tyle a jest przecież teamem na medal. Sajfutdinowowi w GP odpadł groźny rywal, Australijczyk Chris Holder, który zaliczył przykrą kontuzję w Anglii wymagającą długiego leczenia. Wyrósł Emilowi z boku niespodziewanie rywal Tai Woffinden, młody Anglik z talentem takim jak Rosjanin. Też stracił niedawno ojca. Tai ozdobiony czarnymi klipsami w uszach pokazał, że może zostać mistrzem. I kto by taki zakład postawił przed sezonem? A jednak. Emil jak częstochowski, ligowy lew w prestiżowym meczu Ekstraligi w Toruniu ulega groźnemu wypadkowi i mimo wszelkiej pomocy sponsorskiej Red Bulla  zostaje wyeliminowany z walki o dwa tytuły, które miał na tacy. Wierzę, że Emil Sajfutdinow byłby carewiczem na dwóch tronach. Głowy nie daję, lecz obstawiałbym taki układ. Stało się jednak coś strasznego dla sportowca przygotowanego na zwycięstwa ze swoim udanym zespołem.  A mnie jest szkoda lata… za oknem szaro, smutno a jeszcze przed miesiącem. było inaczej, trawestując słowa starej piosenki. Żal, za oknem jesienne mgły…

Świat sportu, żużla bez gwiazd jest szary jak blady świt i trudny do przeżycia jak kac. Zawsze potrzebujemy asów i chodzimy na artystów aren, scen, ekranów. Szarości szybko  zacierają kontury, mgła snuje się jak babie lato. Ach, jeszcze czekamy na tę polską jesień… I medal Jarosława Hampela, który marzy o tytule mistrza świata i jest bliski realizacji marzeń, dostał większą szansę po absencji Emila.

Co czuje zawodnik okaleczony przez los? Co czuje w dalszym ciągu mistrz szybkich aut Robert Kubica, który w niewinnym rajdzie został poharatany i wyrzucony za burtę wyścigów F – 1, w których wykonywał efektowne mijanki a jego elastyczna jazda wywoływała euforię na wszystkich torach F – 1. Co czuł kiedyś Tomasz Gollob, kiedy miał szanse na tytuł mistrza świata ale kolizja na wrocławskim torze z Piotrem Protasiewiczem przekreśliła złoto czarną krechą. Makabryczny wypadek skończył się na szczęście dobrze zdrowotnie, lecz źle sportowo. Eliminacje faworytów z walki o medale wywołują bardzo emocjonalne refleksje. I na pewno powodują rysy w psychice. To tak jak ktoś dowiaduje się, że jest ciężko chory… I nosi w sobie dramatyczne i uporczywe pytanie do świata: „dlaczego ja, dlaczego właśnie mnie kopnął los“. Dlaczego mamy w żużlu wypadki niewinne i groźne w skutkach, no i dlaczego mamy niebezpieczne karambole z których zawodnicy wychodzą na własnych nogach. 

Niestety nie można ubezpieczyć się od nieszczęść sportowych, nie można nie pojechać na krawędzi ryzyka, by zostać mistrzem forever. Asekuranci przegrywają już na starcie. Ryzyko nosi w sobie zarodki medali, pięknych zwycięstw. Jedni mają pecha, drudzy omijają go jak zarazę. Fart nie jest do kupienia ani na sprzedaż. Kiedy mieliśmy jednodniowe finały indywidualnych mistrzostw świata bywało, że zwycięzcami zostawali zawodnicy spoza grona faworytow, którzy właśnie w tym dniu byli nipokonani, najlepsi, najszybsi. Piękno sportu, jego nieprzewidywalność uwodzą bezgranicznie. Kiedy zaprogramowane zostały mistrzostwa w formie turniejów Grand Prix mówi się o sprawiedliwości na ostatecznym podium. Czy to prawda? Samobójczy gol jest przekleństwem dla piłkarza, spudłowanie rzutu karnego jest fatalnym zrządzeniem losu. Wypadki na torach są wkalkulowane w kariery zawodników, żużlowcy zdają sobie sprawę, że ułamki sekundy decydują o tym, czy jest się wygranym albo przegranym, czy medal będzie w kieszeni, albo dalsza kariera spadnie w ciemną otchłań. 

Życie hartuje charaktery, szlifuje, testuje i tylko ludzie z zasadami niezłomnymi przechodzą  do historii, bo z porażek i potknięć potrafią podnieść się znów wysoko i świecić jak gwiazdy na niebie i być przykładem dla upadłych, że warto walczyć do końca, bez granic, bez hamulców, do końca.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s